Od czwartku WIG 20 wzrósł już o 5 proc.

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 11-04-2002, 00:00

Mimo konfliktu na Bliskim Wschodzie i braku sygnałów ożywienia gospodarki w ostatnich dniach główne indeksy GPW rosną. Specjaliści ostrzegają jednak, że poprawa koniunktury na rynku może być bardzo krucha. Ich opinie potwierdzają wahania indeksów światowych.

Ożywienie na polskim rynku akcji trwa od początku kwietnia, kiedy WIG 20 uchronił się przed spadkiem poniżej 1,3 tys. punktów. Do środy indeksy zyskały blisko 5 proc. Wzrosty nastąpiły w trudnym momencie. Nic nie wskazuje na to, by podobna tendencja mogła mieć miejsce na światowych rynkach. Zdaniem analityków, największe zagrożenie stanowi eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Polska gospodarka też nie zdradza wyraźnych sygnałów ożywienia, a specjaliści twierdzą, że I kwartał był najgorszy od lat. Mimo to coraz więcej graczy wierzy, że przyszedł już czas na kupowanie walorów.

Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie powoduje przede wszystkim wzrost kursu ropy naftowej, co może wpłynąć na wzrost inflacji. To oczywiście nie sprzyja powracającej na ścieżkę wzrostu gospodarce światowej.

— Widać wyraźnie, że rynki kapitałowe boją się takiej sytuacji — zaznacza Bartosz Ostafiński, analityk BDM.

Wyższe ceny paliw mogą też skłonić Radę Polityki Pieniężnej do pozostawienia stóp procentowych na tym samym poziomie. Odczują to z kolei polskie firmy, które zmagają się z wysokim poziomem zadłużenia. Powody do zadowolenia mają natomiast posiadacze rafineryjnych akcji. PKN wreszcie sprzyjają wysokie notowania ropy.

— Gracze będą kupować papiery płockiej spółki licząc na poprawę kwartalnych wyników koncernu dzięki m.in. wzrostowi marż rafineryjnych. Do poprawy zysków przyczyni się również stosowana przez koncern metoda wyceny zapasów, która w obliczu wzrostu ceny surowca pozwala sprzedawać produkty po wyższych cenach — mówi Andrzej Łucjan, analityk BM BPH.

Dotychczasowa reakcja światowych giełd, w tym GPW, na zaostrzającą się sytuację na Bliskim Wschodzie była wyważona. Jednak większość giełdowych specjalistów nadal obawia się eskalacji napięcia. Nie można też wykluczyć ewentualnej zbrojnej interwencji w Iraku. Zdaniem analityków, nie jest ona jeszcze uwzględniona w cenach akcji. Rynki kapitałowe reagują przede wszystkim na nagłe i gwałtowne wydarzenia. Realizacja najbardziej pesymistycznego scenariusza może spowodować wyprzedaż akcji.

W tej sytuacji wszystko zależeć będzie od tego, jak długo będzie utrzymywał się szok na giełdach i działania wojenne. Najczęściej przewidywane jest krótkotrwałe załamanie rynków i sukcesywne odrabianie strat. Czarnego scenariusza nie należy wykluczać, ale jest on ostatecznością. Wydaje się, że obecnie priorytetem jest powrót gospodarki światowej na ścieżkę wzrostu, co będzie skłaniać do szukania kompromisu. W historii rynków kapitałowych jest wiele przykładów na to, że w klimacie ogólnego niepokoju i największego zniechęcenia rodzi się hossa. A historia na rynkach akcji lubi się powtarzać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu