Od WIG20 lepiej się trzymać z daleka

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-06-16 00:00

Spółki skarbu państwa coraz mocniej ciążą indeksowi blue chipów. Ale materializacja ryzyka politycznego może uderzyć też w giełdowe misie — ostrzegają eksperci

O tym, że do zwycięstw potrzeba nie tyle dobrych piłkarzy, co dobrej drużyny i trenera, a także rozsądnych działaczy, przekonują triumfy piłkarskiej kadry pod wodzą Adama Nawałki. W kolektywie, jakim jest WIG20, dobrych spółek nie brakuje. Co z tego, skoro prawie dwie trzecie z nich należy do klubu „Skarb Państwa”, a kilka kolejnych to banki, których warunki działania w znacznej mierze zależeć będą od decyzji polityków.

„Fundamenty polskiego rynku akcji są dobre, jednak niepewność w sferze polityki uniemożliwia ocenę perspektyw konkretnych spółek” — uważają analitycy banku JP Morgan, z których opinią liczą się inwestorzy zagraniczni. A to właśnie od nich w głównej mierze zależy to, w którą stronę podąża WIG20. Miesiąc po pierwszej turze wyborów prezydenckich wskaźnik jest ponad 6 proc. niżej.

Ryzyko rodzi ryzyko

Na razie zagraniczne banki inwestycyjne zapaliły żółte światło ostrzegawcze dla inwestycji na GPW. To, czy zdecydują się na zmianę koloru na czerwony, zależy od oszacowania prawdopodobieństwa realizacji poszczególnych scenariuszy.

A kolejna odsłona tzw. afery taśmowej oraz ostatnie dymisje w rządzie (w tym ministra skarbu) działają na korzyść partii opozycyjnych i negatywnie wpływają na ocenę stabilności sytuacji politycznej kraju. Analitycy JP Morgan zaznaczyli w ostatnim raporcie, że zmiana ekipy rządzącej może oznaczać poważne przetasowania w kadrze menedżerskiej wielu spółek państwowych.

Negatywnie odbierają też nową strategię PZU, zakładającą, że ubezpieczyciel będzie konsolidował polski sektor bankowy, oraz plany, by firmy energetyczne oraz prywatne kopalnie wspomogły restrukturyzację państwowych spółek górniczych.

Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI, przypomina jednak, że roszady w zarządach spółek skarbu państwa po zmianie władzy są naturalnym, przećwiczonym już procesem i do tej pory nie wpływały specjalnie na kondycję samych firm i ich postrzeganie przez inwestorów.

— Natomiast zmiany w sektorze wydobywczym i energetycznym oraz repolonizacji sektora bankowego postępują i mogą być jedynie przyspieszone po zmianie władzy. W przypadku ratowania kopalń przez energetykę nowy rząd, podobnie jak poprzednicy, nie będzie jednak mógł zupełnie jednostronnie podjąć pewnych decyzji, bo po obu stronach ma silne, zwarte i liczne związki zawodowe, których interesy mogą być rozbieżne — dodaje Jarosław Niedzielewski.

Spośród wszystkich spółek skarbu państwa wchodzących w skład WIG20 w niezłej sytuacji jest PKN Orlen, któremu sprzyja otoczenie rynkowe. Michał Marczak, członek zarządu DM mBanku, wskazuje jednak, że choć marże rafineryjne pozostają wysokie, to umocnienie dolara i drożejąca ropa mogą tworzyć ryzyko wzrostu cen detalicznych i osłabienie dynamiki popytu.

Ekspert wskazuje ponadto, że przy obecnych wycenach skłonność skarbu państwa do sprzedaży akcji PZU i PKO BP jest mniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu. To dobra wiadomość, bo nawis podażowy zwykle działa negatywie na notowania spółek.

— Choć pieniądz nie lubi próżni, to jednak zniechęcenie inwestorów jest spore, więc ciężko byłoby uplasować ofertę, chyba że nałożone zostałoby spore dyskonto. Ale wyceny spółek skarbu państwa już i tak są zdołowane, więc również wpływy do budżetu byłyby skromniejsze — potwierdza Sebastian Słomka, zarządzający z Eques TFI.

Banki na cenzurowanym

O ile spółki przemysłowe ostrzeliwane są z jednej strony, to PKO BP jako państwowy bank — z obu. A to podmiot o największym wpływie na WIG20. W miesiąc kurs instytucji osunął się o 7,2 proc. Jedną z najszerzej dyskutowanych obietnic prezydenta elekta Andrzeja Dudy jest przewalutowanie kredytów frankowych na złote, po kursie z dnia zawarcia umowy.

Z wyliczeń analityków DM mBanku wynika, że przy realizacji tej zapowiedzi sektor musiałby utworzyć odpis w wysokości 49 mld zł, a jego strata netto w 2016 r. wyniosłaby ponad 30 mld zł.

Program Prawa i Sprawiedliwości przewiduje też podatek od instytucji finansowych i supermarketów, który ma przynieść rocznie około 7 mld zł dodatkowych wpływów do budżetu. Odrzucony przez Sejm w 2012 r. projekt ustawy przygotowany przez to ugrupowanie zakładał stawkę podatku na poziomie 0,39 proc. od aktywów sektora bankowego.

— Gdyby obecnie obowiązywała taka stawka, łączny podatek w tym roku wyniósłby około 6 mld zł, czyli aż 41 proc. prognozowanego zysku netto sektora bankowego — dodaje Sebastian Słomka.

Nie dziwi więc, że w przedwyborczym otoczeniu najbardziej parzą w ręce właśnie akcje banków, zwłaszcza tych z największym udziałem kredytów frankowych w bilansach — przez ostatni miesiąc, czyli od pierwszej tury wyborów prezydenckich, indeks WIG-Banki zanurkował o 9 proc.

— Zakładając materializację wyborczych obietnic, można przypuszczać, że sektor bankowy, a szczególnie takie podmioty, jak Getin Noble Bank, Millennium czy mBank, mogą ponieść największe koszty, jeśli chodzi o opodatkowanie oraz przewalutowanie. Generalnie jednak cały sektor finansowy może ucierpieć i zniknąć z pola widzenia inwestorów zagranicznych — przyznaje Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI.

W ostatnim czasie coraz głośniej o ryzyku tego sektora mówią też analitycy. W raporcie z 11 czerwca DI Investors obniżył cenę docelową akcji PKO BP, BZ WBK, mBanku, Handlowego, Millennium i Getin Noble Banku.

„Potencjalne zmiany na scenie politycznej stanowią największy czynnik ryzyka dla banków. Rosnąca presja na rozwiązanie problemu kredytów w CHF oraz zagrożenie nowym podatkiem bankowym będą ciążyły na kursach banków w najbliższych miesiącach. Zwiększamy prawdopodobieństwo przewalutowania kredytów frankowych do 60 proc. z 10 proc. zakładanych wcześniej i uwzględniamy to w naszych cenach docelowych” — napisali w raporcie analitycy DI Investors.

Do tej pory ostoją dla inwestorów były maluchy i średniaki. Choć i one zaczynają ulegać marazmowi. Przez ostatni miesiąc, czyli od pierwszej tury wyborów prezydenckich, WIG20 zanurkował 6 proc., a mWIG40 i sWIG80 spadły o prawie 5 proc.

— Realizacja pomysłów PiS oznaczałaby de facto poważną recesję w polskiej gospodarce i giełda warszawska musiałaby ją zdyskontować silnym spadkiem, czyli w praktyce regularną bessą, której nie oprze się żadna spółka — ocenia Sebastian Słomka.