Odbicie po kolejnym „czarnym poniedziałku”

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2020-03-24 14:37

Podobnie jak miało to miejsce dwa ostatnie wtorki z rzędu, sesja na rynku kasowym Wall Street zaczęła się sporą zwyżką indeksów, które dzień wcześniej musiały pogodzić się z silną przeceną, notując kolejny „black Monday”.

Inwestorzy już od wtorkowego poranka w Azji wykazywać zaczęli wzrost apetytu na ryzykowne aktywa, po tym jak wyceny akcji zeszły do najniższego poziomu od 2016 r. Obserwujemy przy tym spadek notowań dolara i zniżkę rentowności amerykańskich obligacji.

Wall Street, NYSE
fot. Bloomberg

Po około pięciu minutach od rozpoczęcia wtorkowej sesji w USA indeks największych spółek Dow Jones IA rósł o 6,80 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zwyżkował o 6,17 proc. zaś technologiczny Nasdaq zyskiwał 5,83 proc. 

Jak szacują eksperci od połowy lutego z rynków akcji „wyparowało” aż 26 bln USD, co jest kwotą porównywalną do tej jaką rządy i banki centralne muszą przeznaczyć by przeciwdziałać skutkom pandemii koronawirusa.

Wtorkowy wzrost aktywów ryzykownych wynika z bezprecedensowego posunięcia Rezerwy Federalnej w celu zabezpieczenia dużych obszarów amerykańskiego systemu finansowego. Działania po stronie fiskalnej są w toku, a Kongres jak dotąd nie jest w stanie uzgodnić kompromisowej umowy odnośnie wydatków.