Odległy koniec sporu o ryby

Joanna Barańska
opublikowano: 2006-10-19 00:00

Sąd pierwszej instancji ma jeszcze raz zbadać, czy marka śledzi firmy Koral z Tczewa nie jest zbyt podobna do marki śledzi Prorybu z Rumi.

Koral i Proryb produkują konserwy rybne. Do Prorybu należy znak towarowy słowno-graficzny „Kaszubskie Proryb”, którym firma oznacza śledzie. Koral ma markę Koral Kaszubskie Filety Śledziowe, zarejestrowaną później od znaku Prorybu. Proryb twierdzi, że Koral wykorzystał jego renomę, zastrzegając sobie podobny znak. Ten pogląd podzielił Urząd Patentowy (UP) i znak Korala unieważnił. W uzasadnieniu decyzji stwierdził, że skoro towary obu producentów są tego samego rodzaju i należą do produktów codziennego użytku, to marki muszą się wyraźnie różnić, żeby nie wprowadzać klientów w błąd. Tymczasem obie zawierają słowo „kaszubskie” i obie mają niebiesko-biało-czerwoną grafikę.

— Niebieski to kolor zwyczajowo używany do oznaczania wyrobów z ryb. Poza tym nasz znak ma motyw kotwicy, a Prorybu —motyw haftu kaszubskiego z wzorem kwiatowym — protestuje Tadeusz Wilczarski, rzecznik patentowy Korala.

Koral odwołał się do sądu i w pierwszej instancji wygrał, Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie cofnął sprawę do UP. Proryb jednak zaskarżył ten wyrok i wczoraj wygrał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (NSA). To oznacza, że WSA jeszcze raz zajmie się sprawą, kierując się wytycznymi NSA.

Ten zaś uznał, że WSA oceniając podobieństwo marek, niesłusznie skupił się na elementach, które je różnią.

— Możliwość wprowadzenia klienta w błąd trzeba oceniać w stosunku do całości znaków i sprawdzać podobieństwo przez elementy podobne — stwierdził sędzia Jan Bała.

Kolejny wyrok WSA w tej sprawie strona przegrana będzie mogła znów zaskarżyć do NSA.