Odlewnie szczęśliwe i upadłe

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 13-02-2009, 00:00

Mamy pierwszą upadłość wywołaną wirusem opcji walutowych. Ale Odlewnie są zadowolone. Pracują, a z wierzycielami siadają do stołu.

Pierwsza spółka zarażona opcjami może się układać z bankami

Mamy pierwszą upadłość wywołaną wirusem opcji walutowych. Ale Odlewnie są zadowolone. Pracują, a z wierzycielami siadają do stołu.

Kielecki sąd nie miał wczoraj wątpliwości. Po godzinnym przesłuchaniu tymczasowego nadzorcy, a także zarządu, który przejęty stawił się w komplecie (na sali obecna była również rodzina wiceprezesa), ogłosił upadłość Odlewni Polskich z możliwością zawarcia układu z wierzycielami. Obecne władze, czyli m.in. Zbigniew Ronduda i Leszek Walczyk, nadal będą zarządzać firmą.

— Jestem zadowolony. Występowaliśmy o taką decyzję i byliśmy jedyną stroną w tej sprawie. Wyrok jest więc od razu prawomocny — mówił wczoraj, nie kryjąc satysfakcji, prezes Zbigniew Ronduda.

Jest plan układu...

Odlewnie padły ofiarą niesławnych opcji walutowych. Nietrafnie obstawiły kurs złotego do euro i w rezultacie, na początku stycznia, "obudziły" się z instrumentami, których ujemna wycena przekraczała wartość majątku firmy. By móc negocjować redukcję zadłużenia, zdecydowały się wystąpić do sądu z wnioskiem o ogłoszenie tzw. upadłości układowej.

— Cały czas jesteśmy w kontakcie z wierzycielami, czyli — w głównej mierze — z pięcioma bankami, z którymi zawarliśmy umowy opcyjne. Można szacować, że w 3 do 4 miesięcy osiągniemy porozumienie co do ostatecznego kształtu układu — przewidywał wczoraj na gorąco Zbigniew Ronduda.

Zarząd ma już propozycje układowe, ale niechętnie ujawnia szczegóły.

— Chodzi o częściową redukcję zobowiązań i częściową spłatę w gotówce, ale w ratach rozłożonych na pięć lat — wyjaśniał w kuluarach Zbigniew Ronduda.

W trakcie rozprawy, przyciśnięty przez troje sędziów, podał jednak kilka szczegółów. Po pierwsze, liczy, że uzyska od wierzycieli około rok karencji. Po drugie, rozważa przeznaczanie na realizację układu około 3,2 mln zł rocznie (przy pięciu latach układu dałoby to łączną spłatę 16 mln zł). Po trzecie, jest spokojny o możliwość spłacania wierzycieli, bo kontrahenci okazują mu wsparcie i nie rezygnują z usług Odlewni. Wreszcie, po czwarte, rysuje się możliwość konwersji części długu np. na akcje.

Mimo naszych "korytarzowych" nalegań zarząd nie ujawnił, ile wynosi ostatecznie ujemna wycena opcji. Sąd podał wczoraj, powołując się na szacunki tymczasowego nadzorcy, że ich wartość wynosi 100 mln zł.

— Tak rozliczyły to banki, według swoich parametrów. Nasza wycena zostanie ujęta w sprawozdaniu z czwartego kwartału — zapowiedział prezes Ronduda.

...i restrukturyzacji

Oprócz układu Odlewnie szykują restrukturyzację firmy. I to szybką.

— Zmniejszymy zatrudnienie, ale nie na zasadzie zwolnień grupowych, czy- li tylko o kilka procent. Chcemy też obniżyć płace średnio o 15 proc. Poza tym planujemy ograniczyć out- sourcing, zmniejszyć zapasy i należności, ściąć koszty, np. remontowe i marketingowe, a także zminimalizować straty jakościowe. Nie będziemy wyprzedawać majątku — wyliczył Zbigniew Ronduda.

Na co liczy? Na dobrą rentowność przy mniejszych przychodach. A że będą mniejsze — nie ma wątpliwości.

— Nie możemy udawać, że nie ma kryzysu. Przewidujemy, że w 2009 r. nasze obroty spadną o 15 proc. w stosunku do 2008 r. Zyski trudno przewidywać, ale firma będzie zyskowna operacyjnie — deklarował na sali sądowej.

Aktualna prognoza Odlewni na 2008 r. mówi o 150 mln zł przychodów i 1 mln zł zysku netto.

— W przychodach się zmieścimy, a jeśli chodzi o zysk — to wciąż niewiadoma — ujawnił Zbigniew Ronduda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu