Dziś Senat zajmie się ustawą dotyczącą zagospodarowania odpadów. Samorząd i izba branżowa są przeciw, firmy — za.
Krajowa Izba Gospodarki Odpadami (KIGO) wyraziła zaniepokojenie przyjętym przez Sejm kształtem ustawy z 8 lipca 2005 r., zmieniającej przepisy o odpadach. Zdaniem KIGO, stoi ona na straży interesów prywatnych firm.
— Do udziału w pracach komisji i podkomisji sejmowych nad ustawą zaproszono przede wszystkim sektor prywatny. Nic więc dziwnego, że ustawa odzwierciedla jego interesy — twierdzi Tomasz Uciński, prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami.
Idzie o to, kto ma zarządzać gospodarką odpadami, a przede wszystkim ich przetwarzaniem.
— Ten obowiązek powinien być scedowany na samorządy. Tymczasem ustawa powierza go także prywatnym firmom. Nie rozwiązuje to problemu uzyskiwania środków na budowę zakładów przetwarzania odpadów. Obecnie Komisja Europejska odmawia Polsce przyznania środków pomocowych. Tłumaczy, że gminy w naszym kraju nie mają kontroli nad całym systemem przepływu odpadów — mówi Tomasz Uciński.
Jego zdaniem, gwarancją tego, że gospodarka odpadami będzie prowadzona konsekwentnie, jest powierzenie pieczy nad jej organizacją samorządom.
Protest KIGO popierają organizacje samorządowe. Zobaczymy, czy ich stanowisko podzieli Senat, który ma się dziś zająć projektem ustawy. Co ciekawe, firmy prywatne odmawiają komentarza. Na krótką, i to anonimową odpowiedź zdecydowała się tylko jedna osoba.
— Ustawa broni wolnego rynku w gospodarce odpadami — mówi przedstawiciel jednej z firm z południa Polski.