Odpady to nie śmieci, lecz cenne surowce

Recykling: od lipca zaczną obowiązywać nowe zasady segregacji śmieci. We wszystkich gminach system będzie jednakowy

Dotychczas gminy mogły ustalać, w jaki sposób wprowadzają selektywną zbiórkę śmieci. Teraz w całym kraju będziemy wyrzucali odpady do czterech rodzajów pojemników: niebieskiego na papier, żółtego na metale i tworzywa sztuczne, zielonego na szkło i brązowego na odpady biodegradowalne. Z ankiety Ministerstwa Środowiska, na którą odpowiedziało około 2 tys. z 2478 gmin wynika, że w 1,4 tys. odpady są segregowane na cztery frakcje bądź więcej. W prawie 440 samorządach odpady zbierane są do trzech pojemników — szkło i papier, odpady zmieszane, pozostałe suche, a w ponad 180 śmieci są zbierane w podziale na dwie frakcje (suche i mokre).

Wyświetl galerię [1/2]

POMOC: Naklejki na pojemniki na bioodpady, papier, szkło, plastik, baterie i odpady zmieszane są opisane w alfabecie Braille’a, mają czytelne piktogramy i wersję kontrastową, ułatwiającą czytanie niedowidzącym i starszym. Fot. SNWP

Nie wszędzie zmiany

Dla części mieszkańców zmian nie będzie, bo nowy system jest w wielu przypadkach zgodny z tym, co niektóre gminy wprowadziły w lipcu 2013 r. Na przykład w Gdyni zmiany będą najwyżej kosmetyczne. Miasto prowadzi domenę www.wyrzucam.to, na której można znaleźć wszystkie informacje o zasadach postępowania z odpadami. Również w Katowicach zmieni się niewiele. Odpady dzieli się tam na pięć frakcji. Osobno zbierano metale i tworzywa. Wkrótce, zgodnie z rozporządzeniem ministra, będą razem. Zdarzało się, że pojemniki lub worki (z zabudowy jednorodzinnej) były zabierane wcześniej przez obrotnych złomiarzy.

— Nie będziemy już dostawiali nowych pojemników na metale, a dotychczasowe będą odpowiednio oznakowane — mówi Kamil Wójcik z Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miejskiego w Katowicach. W tych gminach, które stosowały inny system, zmiany nie nastąpią od razu. Zależy to od daty wygaśnięcia umowy na odbiór odpadów z dotychczasową firmą. Okres przejściowy będzie trwał do zakończenia umów, lecz nie dłużej niż do 30 czerwca 2021 r. Samorządy na wprowadzenie zmian będą miały pięć lat, maksymalnie do 30 czerwca 2022 r. — W Krakowie zasady zmienią się dopiero w 2019 r. Jesienią 2018 r. chcemy przeprowadzić pilotaż — mówi Piotr Odorczuk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa

Oczyszczania w Krakowie, które zarządza systemem zagospodarowania odpadów. W 2016 r. w mieście zebrano 206 tys. ton zmieszanych śmieci komunalnych. Trafiły do sześciu instalacji przetwarzania odpadów. Do biodegradacji przekazano niecałe 2 tys. ton odpadów kuchennych. Również w Warszawie zmiany wejdą w życie w 2019 r. Powód ten sam — obowiązujące umowy. Mieszkańcy stolicy wyrzucają około 700 tys. ton śmieci rocznie, z czego jedna piąta to odpady segregowane.

Zwiększyć recykling

— Odpady to nie śmieci, lecz cenne surowce. Dlatego w interesie nas wszystkich jest, by jak najwięcej było odzyskiwanych i poddawanych recyklingowi — mówił Sławomir Mazurek, wiceminister środowiska, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (10-12 maja 2017 r.). Zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej w 2020 r. musimy uzyskać 50 proc. recyklingu.

— W 2015 roku było 26 proc., a roczna zmiana wynosi zaledwie 0,7 proc. — przyznał wiceminister. Jan Jasiński, prezes Fundacji ProKarton, uważa, że wprowadzenie ujednoliconych kodów kolorystycznych dla pojemników i worków na selektywną zbiórkę umożliwi prowadzenie zakrojonych na szeroką skalę ogólnopolskich akcji edukacyjnych, co przełoży się na wzrost świadomości ekologicznej społeczeństwa i spowoduje zaangażowanie się gospodarstw domowych w segregację odpadów u źródła. Dobrym przykładem jest program „Segreguję — nie widzę przeszkód”. Jego autorem jest Eneris, firma z branży komunalnej, która wyszła z inicjatywą stworzenia oznaczeń na pojemniki zgodnych z zasadami projektowania uniwersalnego, czyli przyjaznego dla wszystkich, niezależnie od stanu zdrowia. Inspiracją był problem zgłoszony przez osoby z niepełnosprawnością wzroku. Pomysł był konsultowany z tym środowiskiem m.in. z Towarzystwem Opieki nad Ociemniałymi w Laskach oraz ze specjalistami z „Niewidzialnej Wystawy”. Rezultatem wspólnej pracy są naklejki na pojemniki na różne rodzaje odpadów (zgodnie z podziałem wchodzącym w życie od lipca): bioodpady, papier, szkło, plastik, baterie i odpady zmieszane. Każda z frakcji jest jednoznacznie opisana w alfabecie Braille’a, ma czytelny piktogram i wersję kontrastową ułatwiającą czytanie osobom niedowidzącym i starszym. Przez sześć miesięcy w całej Polsce naklejki w alfabecie Braille’a umieszczono w 2 tys. miejsc. Oznaczenia można spotkać w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i niewielkich miejscowościach — Miasteczku Krajeńskim, Rydzynie, Darłowie. Są bezpłatnie dystrybuowane do mieszkańców, instytucji i organizacji publicznych, które zgłoszą zapotrzebowanie do Centralnego Biura Obsługi Klienta Eneris. Według danych GUS, w Polsce mieszka prawie 2 miliony osób niewidomych i słabowidzących, co stanowi około 5 proc. społeczeństwa. Rocznie te osoby wyrzucają 510 tys. ton odpadów, czyli więcej niż odbiera się śmieci w sumie w Pile, Gorzowie i Kielcach. Wciąż większość z tych osób każdego dnia napotyka trudności w segregacji odpadów.

— Cieszy nas odzew, z jakim spotkał się program „Segreguję — nie widzę przeszkód”. Na nasz apel odpowiada wiele podmiotów, dzięki czemu możliwe jest zniesienie barier, na jakie napotykają osoby niewidome i słabowidzące nie tylko w okolicach swoich domów, ale również poza nimi, np. w instytucjach publicznych. Kolejnym krokiem będzie usunięcie barier w miejscach pracy, sklepach i innych punktach użyteczności publicznej — podkreśla Magdalena Sułek-Domańska, dyrektor ds. komunikacji Eneris.

Obieg zamknięty

Coraz częściej w Brukseli mówi się o gospodarce o obiegu zamkniętym (GOZ), której celem jest zamknięcie cyklu życia produktu, do czego w głównej mierze przyczynia się recykling. Czy idea GOZ znajdzie podatny grunt w Polsce? Uczestnicy panelu EKG w Katowicach wskazywali, że potrzebny jest system zachęt dla mieszkańców, by opłacało się im segregować odpady. Potrzebny jest też monitoring. Według Marka Golenia z SGH w Warszawie władza musi mieć odwagę sprawdzać, czy dobrze segregujemy, musi także mieć odwagę egzekwować kary, jeśli robimy to źle. Inaczej nigdy nawet nie zbliżymy się do GOZ. Ale przede wszystkim musi się zmienić nasza mentalność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Odpady to nie śmieci, lecz cenne surowce