Odpowiedzialność menedżera pod ochroną

Rozmawiała Dorota Czerwińska
opublikowano: 2015-05-04 00:00

ROZMOWA Z DOMINIKIEM STACHIEWICZEM Z ZARZĄDU BROKERA UBEZPIECZENIOWEGO DONORIA

"Puls Biznesu”: Przed czym chroni ubezpieczenie od odpowiedzialności członków zarządu i rad nadzorczych?

Dominik Stachiewicz z zarządu Donorii: Oficjalnie nazywa się ono ubezpieczeniem władz spółek. W Polsce jest rozszerzone o osoby, które podejmują decyzje mogące skutkować roszczeniem w stosunku do spółki lub konkretnej osoby. Roszczenia mogą pochodzić od właściciela spółki, akcjonariuszy, pracowników, instytucji nadzoru zewnętrznego, kontroli finansowej, urzędów. Ubezpieczenie chroni majątek osób z władz spółki, a także spółkę przed szkodami spowodowanymi uchybieniami zarządzających. Gdy pojawia się roszczenie i trzeba wynająć kancelarię adwokacką, koszty pokrywa ubezpieczyciel. Menedżerowie odpowiadają za ewentualne roszczenia majątkiem. Także ich małżonkowiei ewentualni spadkobiercy. Dlatego coraz częściej polisy chronią także ich. Pokrywają koszty obrony nawet w procesie karnym.

Ubezpieczenie kupują firmy czy także sami menedżerowie?

Firmy. Przez lata dyskutowano u nas, kto jest beneficjentem takiego ubezpieczenia i czy powinno się odprowadzić od niego podatek jak np. od benefitu. Dziś ubezpiecza się władze spółki bez wskazania ich imiennie, zresztą nie sprzyja temu także rotacja w zarządach i radach nadzorczych oraz wyliczanie składek z uwzględnieniem indywidualnych doświadczeń i kwalifikacji. Menedżer, który sam chciałby się ubezpieczyć, może mieć problem z udostępnieniem towarzystwu wszystkich wymaganych przez nie informacji, zwłaszcza gdy spółka prowadzi rozległą działalność. Nim ubezpieczyciel zawrze umowę,sprawdza historię roszczeń przeciwko firmie.

Te ubezpieczenia są częste?

Pojawiły się u nas około 15 lat temu. Wtedy oferowały je dwa towarzystwa, dzisiaj siedem. To ciągle niewiele. Kilkanaście tysięcy polis w stosunku do liczby podmiotów gospodarczych to też mało. Są menedżerowie, którzy świadomie uczestniczą w negocjowaniu warunków ubezpieczenia jako jego beneficjenci, ale także sytuacje, gdy ktoś wchodzi do zarządu i dostaje ochronę od spółki, ale nie zna szczegółów. W firmie międzynarodowej menedżer na ogół dostaje tylko skąpą informację, że jest ubezpieczony do jakiegoś limitu, ale nie zna warunków. A to nie jest tak proste ubezpieczenie jak samochodu lub mieszkania. Coraz częściej jesteśmy proszeni o interpretację zagranicznego ubezpieczenia lub o zebraniew centrali firmy informacji, jak menedżer jest chroniony, gdzie i jak będą pokrywane roszczenia, jaka jest reprezentacja prawna. Najważniejsze, żeby polska część firmy mogła być reprezentowana w Polsce przez działającego tutaj ubezpieczyciela. Równie ważna jest jurysdykcja — gdzie należy zgłosić roszczenie.

Jakie są limity ubezpieczeń?

Najniższy powinien wynosić milion złotych, przeważnie jest to 5-50 mln zł.

A jaka jest cena?

Średnio za milion limitu trzeba zapłacić tysiąc złotych. Dlatego składka wynosi kilka-kilkanaście tysięcy rocznie. Można powiedzieć, że dziś rynek jest promocyjny.

Często towarzystwa w Polsce wypłacają odszkodowania?

Bardzo duże odszkodowania są rzadkie. Roszczenia często kończą się na etapie ugody, a towarzystwo ubezpieczeniowe pomaga w oddaleniu lub zminimalizowaniu roszczenia. Odszkodowania oscylują wokół kilkuset tysięcy złotych, ale zdarzają się kilku- lub nawet kilkunastomilionowe.

Jak wybrać ubezpieczyciela?

Analiza ofert jest trudna, radziłbym korzystać z pomocy brokerów. Bardzo ważny jest okres ubezpieczenia — od początku działalności spółki czy od możliwości pojawienia się roszczenia do 3-5 lat po odejściu menedżera ze spółki. Ubezpieczenie na ogół odnawia się co roku, ale nie zalecam zmiany towarzystwa, bo oznacza to przejście od początku procesu przeglądu spółki i wszystkich ryzyk. © Ⓟ

NA WSZELKI WYPADEK: Ubezpieczenie chroni majątek osób z władz spółki, a także spółkę przed szkodami spowodowanymi uchybieniami zarządzających — mówi Dominik Stachiewicz z zarządu Donorii. [FOT. ARC]