Odrzuceni inwestorzy, łączcie się!

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Polska staje się coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów w OZE — wynika z rankingu EY. Problem w tym, że masowo odmawia przyłączania źródeł do sieci. Copernic Connect ma pomysł, jak pomóc inwestorom.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile wniosków OZE o przyłączenie do sieci jest odrzucanych
  • z jakiego powodu
  • dlaczego inwestorzy się zrzeszają
  • jak to możliwe, że Polska się pnie w rankingu EY
  • jak EY patrzy na rolę sieci elektroenergetycznych

Aż 95 proc. wniosków o przyłączenie instalacji fotowoltaicznej do sieci jest obecnie odrzucanych — twierdzi spółka Copernic Connect. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, wiceminister klimatu, kilka tygodni temu powiedziała, że skala odmów wszystkich składanych wniosków o przyłączenie OZE (w praktyce to przede wszystkim fotowoltaika) sięga nawet 60-80 proc. Mimo różnic w danych skala odrzuceń jest bez wątpienia potężna. Są też pomysły, jak sobie z nią poradzić.

Warto rozmawiać

Przyczyna odmów jest jedna: niedostateczny stan sieci, by mogła przyjąć nowe odnawialne źródło energii, a jednocześnie zbyt wysoki koszt inwestycji w jej modernizację. Spółka Copernic Connect, założona przez Franciszka Buchtę, elektroenergetyka przez długie lata zajmującego się rozwojem sieci, oraz Rahima Blaka, krakowskiego przedsiębiorcy z branży OZE, wychodzi temu problemowi naprzeciw.

— Znamy inwestorów mających projekty fotowoltaiczne w całej Polsce, którzy niestety dostali odmowę przyłączenia do sieci. Takich projektów zebraliśmy już na około 5 GW. Uważamy, że warto rozmawiać o ich udziale w modernizacji sieci elektroenergetycznych — mówi Franciszek Buchta.

Okiem inwestorów:
Okiem inwestorów:
Franciszek Buchta, prezes i udziałowiec Copernic Connect, przez lata zajmował się rozwojem sieci elektroenergetycznej, m.in. w grupie PSE. Teraz bierze się za sieć w imieniu inwestorów zainteresowanych źródłami odnawialnymi.
Marek Wiśniewski

Potrzebne tysiące lub miliony

Według Franciszka Buchty taki model działa już w wielu krajach Unii Europejskiej, np. w Hiszpanii, na zasadzie spółdzielni energetycznych.

— Koszt modernizacji zależy od potrzeb i może się wahać od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych. Ostatnio np. dla projektu modernizacji linii 110kV o długości 16 km dostaliśmy wycenę 2 mln zł — mówi Franciszek Buchta.

Dla jednego podmiotu takie koszty mogą być za duże, a rentowność jego inwestycji w OZE w efekcie dużo niższa. Dlatego Copernic Connect zbiera inwestorów działających na jednym terenie.

— Jeśli w danym powiecie czy gminie ma powstać kilka farm OZE, to koszty będą podzielone na kilka podmiotów proporcjonalnie do ich wkładu w połączonym przedsięwzięciu — tłumaczy Franciszek Buchta,

Temat nowy i bez procedur

Prawnych barier, według Franciszka Buchty, nie ma.

— Furtką do rozmów na temat modelu współfinansowania projektów z udziałem prywatnego kapitału jest obecnie ust. 9 art. 7 ustawy Prawo energetyczne. Jeśli odmowa przyłączenia wynika z przyczyn ekonomicznych, to inwestor może wystąpić do operatora systemu dystrybucyjnego lub przesyłowego z wnioskiem, że sam sfinansuje modernizację — mówi prezes Copernic Connect.

Franciszek Buchta kontaktuje się więc z operatorami, urzędnikami, posłami, Urzędem Regulacji Energetyki. Przyznaje jednak, że to nowy temat, w przypadku którego nie ma jeszcze ustalonych procedur działania.

Lech Żak, wiceprezes Enei, potwierdza w rozmowie z PB, że udział prywatnych inwestorów w takich projektach jest możliwy, jest też w interesie wszystkich stron. Na razie jednak Enea takich przedsięwzięć nie prowadziła.

Fundusze czekają

Franciszek Buchta informuje, że na przetarcie szlaku do inwestycji i przyłączania nowych źródeł czekają już fundusze inwestycyjne z Luksemburga, Litwy, Estonii, Francji, Niemiec i Hiszpanii.

— Inwestorom zależy na takim modelu. Zainwestowali już pieniądze w lokalizacje, przygotowanie projektów, wnioski etc. Odmowa przyłączenia to blokada, w której pokonanie chętnie zainwestują kolejne pieniądze — uważa Franciszek Buchta.

Polskie OZE jak magnes

Zainteresowanie funduszy polską branżą OZE nie powinno zaskakiwać. W najnowszym rankingu atrakcyjności państw dla inwestorów w odnawialne źródła energii, przygotowanym przez firmę doradczą EY (Renewable Energy Country Attractiveness Index, RECAI), Polska awansowała o jedną pozycję — na miejsce 18. Liderem rankingu nadal są Stany Zjednoczone, a za nimi Chiny oraz Niemcy, które przeskoczyły z czwartego miejsca na trzecie.

— Polska ma silny i wciąż rosnący sektor fotowoltaiki oraz bardzo duży potencjał rozwoju morskich farm wiatrowych. To te dwa czynniki sprawiają, że inwestorzy coraz bardziej interesują się naszym rynkiem. Jesteśmy też dużym krajem, a nasza gospodarka nie tylko rośnie, ale też musi się zdekarbonizować, co jest magnesem przyciągającym inwestorów — mówi Jarosław Wajer, partner EY Polska i lider działu energetyki w regionie.

Polska awansowała w rankingu, mimo że ustawa odległościowa wciąż blokuje rozwój wiatraków na lądzie.

— Jestem przekonany, że ponowne otwarcie na lądową energetykę wiatrową jeszcze bardziej zwiększy naszą atrakcyjność w kolejnych edycjach rankingu — uważa Jarosław Wajer.

W sieci trzeba inwestować

Ranking EY zwraca też uwagę na to, co jest celem również inwestorów reprezentowanych przez Copernic Connect, czyli na konieczność inwestycji w sieci elektroenergetyczne. Sieci będą coraz bardziej obciążone, co wynika z rozwoju energetyki rozproszonej. Jednocześnie energetyka rozproszona musi się rozwijać, napędzana kryzysem energetycznym wywołanym rosyjską agresją na Ukrainę i trendami dekarbonizacyjnymi w europejskiej gospodarce. Eurelectric szacuje, że do 2030 r. Unia Europejska i Wielka Brytania zainstalują źródła odnawialne o mocy 510 GW, z czego 70 proc. będzie przyłączone do sieci dystrybucyjnej.

Inwestycje w sieć muszą jednak brać pod uwagę wdrożenie inteligentnych rozwiązań, umożliwiających elastyczne zarządzanie źródłami, a także kwestie cyberbezpieczeństwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane