Odzyskiwanie odzyskanej

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2012-11-12 00:00

Licytowanie się, która forma świętowania niepodległości jest najbardziej niepodległościowa, przypomina badanie zawartości cukru w cukrze.

Wczoraj główne starcie polityczne, wizerunkowe i frekwencyjne rozegrało się na ulicach stolicy między prezydenckim marszem „Razem dla Niepodległej” a narodowym marszem „Odzyskajmy Polskę”. Frekwencyjnie zdecydowanie wygrał ten drugi, ale taka jest specyfika relacji między przedsięwzięciami urzędowymi, nadanymi przez władzę, a społecznymi, wychodzącymi od dołu.

Co ważne, to świąteczne kryterium uliczne nie ma żadnego przełożenia na realną sytuację polityczną w Polsce.

W ostatnich dniach bez jednego kiwnięcia palcem sondażowo umocniła się miłościwie rządząca nam Platforma Obywatelska. Jeszcze niedawno premier Donald Tusk dla odwrócenia bessy musiał dość rozpaczliwie wykonywać wygibasy w rodzaju tzw. drugiego exposé. Aż tu nagle nastąpiła bezsensowna erupcja wyglądającego na uśpiony wulkanu smoleńskiego i lawa… zalała całkiem obiecujące notowania Prawa i Sprawiedliwości.

Z rozkwitu społecznych inicjatyw obchodzenia Narodowego Święta Niepodległości w zasadzie wypada się tylko cieszyć. Coraz więcej środowisk nie ogranicza się do biernej konsumpcji telewizyjnych obrazków z centralnych uroczystości. Ale jako historyczny pedant proponuję organizatorom łyknięcie choćby elementarnej wiedzy. Na efektownym graficznie plakacie wspomnianego marszu „Odzyskajmy Polskę” nie jakaś matrona, lecz uskrzydlona, apetyczna dziewczyna jednym ramieniem wysyła do boju husarza, a drugim żołnierza… Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego z epoki stalinowskiej, trzymającego pepeszę! Sorry, ale przy tak potwornym nieuctwie (bezmyślność grafika ktoś przecież zatwierdzał!) z odzyskiwania niewiele wyjdzie…