Na razie dwóch członków Rady Polityki Pieniężnej wspomniało o możliwych obniżkach stóp jeszcze w tym roku i co prawda dosyć ostrożnie, ale zapewne pierwszej obniżki doczekamy przed upływem sześciu miesięcy, jeśli sprawy będą układać się tak jak do tej pory. Resort przeprowadził dziś kolejną aukcję bonów ustalając podaż widełkową (200-500 mln PLN dla bonów 13-tygodniowych i 0,5-1,5 mld PLN dla bonów rocznych), nie można więc jednoznacznie przesądzić, czy aukcja się udała. Łączny popyt wyniósł 3,2 mld PLN, ale całej oferty nie sprzedano (475 mln bonów 13-tygodniowych i 815 mln PLN bonów rocznych). Na świecie indeksy PMI dla produkcji spadły w eurolandzie i (USA) bardziej niż oczekiwano, w Anglii indeks wzrósł (wbrew prognozom).
SYTUACJA NA GPW
W poniedziałek WIG20 nie zdołał
utrzymać się powyżej kreski do końca notowań i zakończył dzień spadkiem o 0,4
proc. Pozostałe indeksy lekko zyskały na wartości, a na całym rynku w górę
poszły kursy 192 spółek przy 100 spadających. Po znakomitym poprzednim tygodniu
chętnych do kupowania akcji jednak nie ma zbyt wielu, co widać po skromnych
obrotach - wartość handlu podliczono na ok. 1,2 mld PLN, z czego większa część
przypadła na taniejące walory. Inwestorzy wstrzymują oddech licząc na
kontynuację zwyżek, ale większość informacji z zagranicy i komunikatów spółek
nie przemawia za powrotem kapitału na rynki akcji. Kolejni deweloperzy odwołują
prognozy wyników bądź zawieszają prace przy części projektów - ostatnio do tego
grona dołączyły J.W.Construction, LC Corp oraz Orco. Z kolei wiadomość o
weryfikowaniu planów inwestycyjnych PKN Orlen niespecjalnie podziałała na
akcjonariuszy spółki - akcje potaniały o niespełna 1 proc.
GIEŁDY W EUROPIE
Przedstawiciel Komisji Europejskiej
stwierdził w poniedziałek, że perspektywy rysujące się przed państwami Unii
Europejskiej są ponure jak dzisiejsza pogoda w Brukseli. Warunki biznesowe na
najbliższe miesiące przedstawiają się równie nieciekawie, co pokazują choćby
agregaty makroekonomiczne (np. indeksy nastrojów w sektorze wytwórczym) czy
szereg komunikatów ze spółek. Niemiecki Commerzbank zmuszony stratami
poniesionymi w związku z upadkiem Lehman Brothers sięgnął po ponad 8 mld euro
państwowej pomocy, francuski Societe Generale zarobił w ciągu ostatnich trzech
miesięcy o 84 proc. mniej niż przed rokiem. Lista branż będących w opałach nie
ogranicza się do banków - sieci supermarketów Tesco i Carrefour otrzymały od
analityków rekomendacje "sprzedaj", a amerykański Circuit City handlujący
elektroniką zapowiedział zamknięcie 155 oddziałów. Indeksy giełdowe oscylowały
wokół poziomów z piątku.
WALUTY
Złoty początkowo zyskiwał na wartości, ale
informacje o wynikach aukcji bonów okazały się mało satysfakcjonujące dla
inwestorów, podobnie jak rozbudzanie oczekiwań na obniżki stóp w Polsce. Stąd
początkowy spadek kursów został skorygowany. I tak frank podrożał z 2,35 do 2,40
PLN, dolar z 2,71 do 2,78 PLN, a euro z 3,48 do 3,54 PLN. Kilka tygodni temu
takie wahania byłyby przedmiotem doniesień w pierwszych stron gazet, dziś nie
robią na nikim wrażenia.
Próba odbicia euro do 1,29 USD i powrót do 1,276 USD
w ogóle odczytywana jest jako wyraz niewielkiej zmienności rynku, ale trudno się
spodziewać innych reakcji inwestorów po naprawdę silnych emocjach z poprzednich
tygodni.
SUROWCE
Baryłka ropy kosztowała w poniedziałek po
południu 66,7 USD. Na stacjach paliwowych w USA cena benzyny spadała 46 dzień z
rzędu i osiągnęła najniższy poziom od 19 miesięcy. Amerykanie płacą obecnie
średnio 2,46 USD za galon, a jeszcze latem za odpowiednik 3,8 litra paliwa
kosztował ponad 4,1 USD. Eksperci zwracają jednak uwagę, że rozpoczynający się
sezon zimowy może pomóc producentom w wydźwignięciu ceny ropy lub wyhamowaniu
spadków. W dalszym ciągu pojawiają się prognozy mówiące o kontynuacji wyprzedaży
na rynku surowcowym - analitycy Societe Generale obniżyli prognozę z 114 USD do
72 USD za baryłkę i spodziewają się, że w grudniu OPEC obniży ponownie poziom
wydobycia ropy. Analitycy Goldman Sachs poszli jeszcze dalej i nie wykluczają,
że ich ostatnie szacunki mówiące o cenie 70 USD na koniec roku mogą wkrótce
zostać zweryfikowane w dół. Spora część rafinerii operuje obecnie na granicy
opłacalności, a cena baryłki poniżej 60 USD byłaby katastrofą dla większości
krajów eksportujących surowce energetyczne.
Komenatrz przygotowali: Łukasz Wróbel (giełdy zagraniczne, surowce,
GPW) i Emil Szweda (wydarzenie dnia, waluty) z Open
Finance.