W przeciwieństwie do unijnych urzędników, MFW posiada doświadczenie w udzielaniu wsparcia krajom będącym w podbramkowej sytuacji finansowej, ale do tej pory, w przypadku Grecji cały czas mowa jest o "potencjalnej, bliżej nie określonej pomocy" i tłumaczenie jedno-, dwuprocentowych wzrostów na europejskich giełdach tylko tym faktem, nie jest zbyt racjonalnym podejściem do tematu. Z punktu widzenia inwestorów o średnioterminowym horyzoncie czasowym kupowanie akcji w reakcji na takie informacje oznacza nie tylko kupowanie plotek, ale także walkę z głównym trendem, który niedawno zmienił się na spadkowy.
Najprawdopodobniej wsparcie będzie polegać na utworzeniu międzynarodowego
funduszu specjalnego przeznaczenia, z którego środki będą trafiać nie tylko do
Grecji, ale również do Portugalii, Hiszpanii i innych państw, które nie radzą
sobie z zadłużeniem. Głównym hamulcem finansowego dla Grecji są obecnie
największe europejskie gospodarki z Niemcami na czele, którym na rękę jest
osłabienie euro, gdyż wspiera to eksporterów. Z opublikowanych dzisiaj danych
wynika, że PKB Niemiec w IV kw. 2009 r. pozostał poziomie sprzed trzech miesięcy
(analitycy szacowali wzrost o 0,3 proc. kw/kw).
W piątek w górę szły indeksy
w Azji (1,3 proc. zyskał NIKKEI), podobnie było w Europie Zachodniej oraz na
GPW. Euro kosztowało rano 4,02 zł, dolar 2,94 zł.
Przez cały mijający tydzień z racji braku ważnych publikacji makroekonomicznych uwaga inwestorów koncentrowała się na innych czynnikach. W piątek prawdopodobnie będzie odwrotnie, ponieważ poznamy m.in. dynamikę PKB strefy euro, zmianę produkcji przemysłowej w strefie euro, a informacji o kondycji amerykańskich konsumentów dostarczy odczyt zmiany sprzedaży detalicznej.
Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance