OF: Dziś inflacja w Polsce i sprzedaż w USA

Łukasz Wróbel, Emil Szweda
opublikowano: 14-01-2009, 10:35

Wcześniej jednak poznamy więcej danych z  Europy. Między innymi dynamikę PKB Niemiec w 2008 roku. Wedle oczekiwań, wzrost ma wynieść 1,4 proc. wobec 2,5 proc. w 2007 r.

Dowiemy się także, jaką dynamikę miała produkcja przemysłowa w Czechach (oczekiwania to spadek o 10,7 proc.) i w strefie euro. Tu spadek ma wynieść 5,9 proc. (w obydwu przypadkach publikowane będą dane za listopad). Dopiero o 14-tej GUS opublikuje wskaźniki inflacji. Część ekonomistów sądzi, że wyniesie ona 3,3 proc. w grudniu. Byłaby to już inflacja w granicach celu RPP. Zresztą niektórzy z członków Rady uzależniają głosowanie na styczniowym posiedzeniu, właśnie od wartości jaką przyjmie ten wskaźnik. Zaledwie pół godziny później poznamy sprzedaż detaliczną w USA - oczekiwany jest jej spadek w grudniu o 1,1 proc. w porównaniu do listopada.

SYTUACJA NA GPW
Inwestorzy rozpoczęli dzień pod silnym wrażeniem przeceny w Japonii, gdzie indeks spadł o prawie 5 proc. W Stanach zresztą także w poniedziałek indeksy traciły, więc dużych szans na zakupy akcji nie było. I rzeczywiście WIG20 stracił na otwarciu 1,5 proc.,a po godzinie handlu już 3 proc. Później przez kilka godzin oglądaliśmy konsolidację i wzrost w końcówce notowań, który pozwolił indeksowi wrócić do poziomu otwarcia - tak podziałały nadzieje na zakończenie spadkowej sesji w USA. Warto zwrócić  uwagę, że w początkowej fazie notowań i w okresie konsolidacji mieliśmy na rynku bardzo skromne obroty. One zaczęły rosnąć dopiero w dwóch ostatnich godzinach handlu, kiedy ceny akcji zaczęły odrabiać straty. Obroty na całym rynku wyniosły 1,08 mld PLN, podrożały akcje 87. spółek, potaniały 206.

GIEŁDY ZAGRANICZNE
Amerykańskie indeksy poruszały się we wtorek w wąskim zakresie i kończyły sesję w okolicach poziomów z poprzedniego dnia. Po zakończeniu handlu Citigroup przedstawił pierwsze plany głębokiej restrukturyzacji, a według dziennika Wall Street Journal wraz z wynikami za IV kwartał inwestorzy dowiedzą się, że gigantyczna grupa zamierza sprzedać ok. jedną trzecią aktywów i skoncentrować się wyłącznie na bankowości korporacyjnej dla największych klientów i segmencie detalicznym w wybranych regionach świata. Nie wykluczone, że jest to przygotowywanie instytucji do zabiegu, o którym wspomniał w swoim wystąpieniu Ben Bernanke, a mianowicie usunięciu toksycznych aktywów z banków poprzez podział grup kapitałowych na "dobre i złe banki".

PROGNOZA GIEŁDOWA
Tym razem przed rozpoczęciem sesji nastroje mogą być lepsze. Za nami zwyżki w USA i na giełdach azjatyckich. Złoty od rana zyskuje na wartości, rosną ceny surowców, pojawiły się plotki o negocjacjach Nissana w sprawie przejęcia Chryslera - rynki nie potrzebują niczego więcej by po pięciu dniach spadków zacząć się podnosić. Warto też pamiętać, że WIG20 dotarł wczoraj do dolnego ograniczenia konsolidacji w której znajdował się przed świętami (okolice 1750 pkt), więc szanse na odbicie wydają się tym pewniejsze. Oczywiście wielu inwestorów zachowa sceptycyzm. Dlatego nie należy się dziś spodziewać fajerwerków i wysokich obrotów. Mówimy po prostu o raczej nieśmiałym odbiciu i przerwaniu słabej serii.

WALUTY
Po spokojnym rozpoczęciu tygodnia, jeśli chodzi o dane makroekonomiczne z najważniejszych gospodarek, środa będzie obfitować w publikacje mogące sporo namieszać nie tylko na rynku walutowym. Dynamika PKB Niemiec, sprzedaż detaliczna w USA czy produkcja przemysłowa w strefie euro, to tylko niektóre z zaplanowanych odczytów, które mają szansę rozczarować analityków i tak już pogrążonych w ponurych prognozach. Notowania kontraktów terminowych na stopy procentowe w USA po ostrych wypowiedziach Bena Bernanke zaczęły z coraz większym prawdopodobieństwem wyceniać możliwą obniżkę kosztu pieniądza do 0 proc. (taki scenariusz obstawia obecnie jedna trzecia inwestorów) Złoty rano odrabiał wczorajsze straty. Dolar spadł do 3,10 PLN, euro do 4,115 PLN, a frank do 2,773 PLN.

SUROWCE
W środę rano za baryłkę ropy płacono 38,9 USD, a cena złota lekko wzrosła do 826,7 USD za uncję. Spadające ceny surowców w takim tempie, jak w drugiej połowie 2008 r. miały katastrofalny wpływ na wyniki firm z sektora metalurgicznego, o czym przekonali się inwestorzy w poniedziałek analizując kwartalny raport największego producenta aluminium na świecie. We wtorek jednak szerszy aspekt tego zjawiska dał znać o sobie w postaci odczytów bilansów handlowych USA i Kanady. Kraje zaopatrujące świat w surowce (np. Kanada) notują coraz mniejsze nadwyżki (eksport spada szybciej niż import), a importerzy netto (np. USA) zmniejszają deficyt handlowy, lecz nie za sprawą zwiększania sprzedaży własnych dóbr za granicę, ale dzięki ograniczaniu zakupów z zewnątrz (import USA spadł o ok. 12 proc., a eksport o ok. 6 proc.). Wniosek jest niezbyt optymistyczny: światowy obrót towarowy ewidentnie spowalnia.

Komentarz przygotowali: Łukasz Wróbel (giełdy zagraniczne, obserwuj akcje, surowce, waluty) i Emil Szweda (wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, prognoza giełdowa poinformowali przed sesją) z Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Emil Szweda

Polecane