W ujęciu kwartał do kwartału PKB Japonii wzrósł o 1,1 proc. (oczekiwano
wzrostu o 0,9 proc. kw/kw), a co w ujęciu annualizowanym, czyli przy założeniu,
że taka dynamika utrzymałaby się przez kolejne trzy kwartały, dałoby wzrost na
poziomie 4,6 proc. Z punktu widzenia światowej gospodarki optymistyczny jest
fakt, że za najlepszym kwartałem dla japońskiej gospodarki od I kw. 2008 roku
stoi przede wszystkim eksport odzwierciedlający wzrost globalnego popytu. Jednak
trzyprocentowy spadek inflacji pokazuje, że Bank Japonii ewidentnie nie radzi
sobie z realizacją swojego podstawowego celu.
Politycy dyskutujący obecnie
nad planem uzdrawiania finansów państwa proponują podniesienie podatku
konsumpcyjnego o 5 pkt proc., lecz według agencji Moody's nawet jeśli obywatele
zgodzili by się na podwyżkę (rząd proponuje referendum), nie wystarczy to, aby
wyrwać się ze spirali zadłużenia, ponieważ od wielu lat gospodarkę ciągną nie
konsumenci, ale korporacje, których dochodowość jest obecnie zagrożona.
Dane o PKB nie przełożyły się na poprawę nastrojów na giełdzie w Tokio - NIKKEI spadł o 0,8 proc. W dalszym ciągu inwestorzy z rynków akcji wolą realizować średnioterminowe zyski, choć obecnie oznacza to sprzedawanie akcji o kilkanaście procent tańszych niż na początku 2010 r. Początek tygodnia na europejskich parkietach prawdopodobnie upłynie w równie zmiennych warunkach, jak w ubiegłym tygodniu, zwłaszcza, że do emocji związanych z potencjalną pomocą Unii Europejskiej dla Grecji (ostatnie komentarze wskazują, że jej prawdopodobieństwo maleje), dołączą krótkoterminowe reakcje na szereg danych makroekonomicznych ze Starego Kontynentu i USA oraz wygasanie lutowej serii instrumentów pochodnych w Stanach.
Na rynku walutowym euro było w piątek najsłabsze względem dolara od 9 miesięcy (ok. 1,353 USD), w poniedziałek rano kurs powrócił powyżej 1,36 USD. Minimalnie na wartości zyskiwał złoty, a notowania indeksów na GPW rozpoczęły się od wzrostów o ok. pół punktu procentowego. Dzisiaj poznamy odczyt styczniowej inflacji w Polsce (oczek. 3,5 proc. r/r), a inwestorzy z USA i Kanady mają dzień wolny.
Łukasz Wróbel
Analityk Open Finance