Dziś produkcja przemysłowa w Polsce. Ale także inauguracja prezydentury Baracka Obamy, z którą Amerykanie, wiążą wielkie nadzieje. Zaczyna się od wielkiej imprezy. Czy powody do świętowania znajdą się też za cztery lata? Odpowiedź na to pytanie poznamy już wkrótce, jednak znacznie szybciej, bo już o 14., poznamy dynamikę produkcji przemysłowej w Polsce. Ekonomiści spodziewają się - średnio - spadku o 3,3 proc., wobec spadku o 8,9 proc. w listopadzie. Poprawa jest jednak czysto kalendarzowym efektem. W listopadzie mieliśmy o dwa dni robocze mniej, w grudniu o trzy więcej. Wskaźnik oczyszczony sezonowo może spadać o ponad 7 proc. Coraz większa grupa ekonomistów sądzi, że dynamika produkcji przemysłowej może obniżać się przez prawie cały przyszły rok, głównie ze względu na recesję w Europie i słabszy popyt na nasze wyroby eksportowe. Ale również krajowy rynek zaczyna coraz wyraźniej słabnąć.
Sytuacja na GPW
W całej Europie ceny akcji wczoraj spadały, ale
były takie rynki, na których spadek indeksów sięgał 6 proc. (Moskwa), ale były
też takie, gdzie indeksy straciły ok. 1 proc. (Budapeszt, Londyn). Warszawa
należała do tych rynków, które spisywały się słabiej, co można łączyć z
obniżeniem prognoz dla wzrostu PKB. Uczyniła to Komisja Europejska, która
spodziewa się, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie 2,0 proc. i JP Morgan,
który sądzi, że będzie to 0,0 proc. I choć zdawałoby się, że wyznaczyły w ten
sposób przedział oczekiwań znany już przez inwestorów, to ceny akcji spadały
silnie. Banki zniżkowały pod presją rekordowej straty Royal Bank of Scotland,
spółki paliwowe pod presją oczekiwań na straty za IV kw., jedynie KGHM zyskał
1,5 proc. za sprawą drożejącej w Londynie miedzi.
W poniedziałek podrożały
akcje 94. spółek, potaniały 207. Obroty podliczono na 805 mln zł.
Giełdy zagraniczne
Jeśli można postawić tezę, że 2008 rok był
rokiem bankructw w sektorze finansowym, to pierwsze tygodnie stycznia
dostarczyły wystarczającej ilości przesłanek, by sądzić, że 2009 r. będzie
rokiem wielkich nacjonalizacji i wzrostu bezrobocia. Jakiejkolwiek wyrafinowanej
nazwy nie przybierałyby rządowe programy pomocowe większość z nich polega na
przejęciu przez podatników ryzykownych instrumentów finansowych lub wprost
kontroli nad prywatnymi firmami w zamian za dokapitalizowanie państwowymi
pieniędzmi koniecznymi do dalszej działalności. Międzynarodowe koncerny tylko od
początku roku zapowiedziały cięcia etatów o 80 tys., z czego aż 30 tys.
przypadło na drugą największą sieć supermarketów z elektroniką w USA, która w
miniony weekend poinformowała o zamknięciu 567 oddziałów. Indeksy w Azji we
wtorek kończyły na minimalnych plusach.
Obserwuj akcje
BZ WBK- za sprawą gorszej kondycji irlandzkiej
grupy AIB będącej głównym akcjonariuszem BZ WBK, inwestorzy przystąpili do
pozbywania się papierów banku na warszawskim parkiecie. Wiele wskazuje na to, że
bariera 90 PLN, za akcję nie zdoła powstrzymać podaży, dlatego warto spojrzeć na
długoterminowy wykres notowań spółki. Widzimy na nim, że w przeszłości poziom
ten miał bardzo ważne znaczenie, gdyż przez blisko półtora roku (między
2003-2005 r.) stanowił opór nie do przebicia, a dopiero jego pokonanie
zapoczątkowało wzrost ceny akcji do 300 PLN. Zarówno układ średnich kroczących
(dziennych i tygodniowych) jak i sygnał sprzedaży na wskaźniku MACD przemawiają
za kontynuacją trendu spadkowego. Kolejnych poziomów wsparcia w przypadku
realizacji takiego scenariusza należy szukać w okolicach 75 PLN za akcję oraz 55
PLN.
Poinformowali przed sesją
Budopol - po rejestracji nowej emisji
akcji Gant ma 42,3 proc. akcji spółki (wcześniej 32,75 proc.).
Paged - spółka
przeprowadziła audyt w firmach zależnych pod kątem zabezpieczeń walutowych. W
Paged-Sklejka negatywna wycena instrumentów wyniosła 32,8 mln PLN, ale wartość
spodziewanych kontraktów eksportowych jest większa od użytych zabezpieczeń. W
Paged Meble negatywna wycena wyniosła 18 mln PLN (przy analogicznej sytuacji
eksportowej), a w Woodways 2,1 mln PLN. Wyceny te obciążą wynik spółki w IV
kwartale, ale faktyczne rozliczenie gotówkowe nastąpi w kolejnych
okresach.
PGNiG - zniósł ograniczenia w dostawach gazu do PKN Orlen i ZA
Puławy.
Warimpex - członek zarządu kupił 4 tys. akcji spółki na sesji 14
stycznia.
Prognoza giełdowa
Dziś do gry wracają inwestorzy z USA, ale
trudno spodziewać się po nich optymizmu (kontrakty na indeksy w handlu
przedsesyjnym spadają). Co prawda, często porusza się związek inauguracji
prezydentury Obamy ze zwyżką, ale samo świętowanie nie wystarczy. Słowa też
powoli wystarczać przestają. Warszawa ma ten handicap, że wczoraj spadła jakby
zbyt mocno w stosunku do rzeczywistych zagrożeń. Choć oczywiście z rynkiem można
sobie polemizować długimi godzinami. W każdym razie GPW zdyskontowała za jednym
zamachem i dzisiejszą zniżkę w Azji, i negatywne otwarcie w Stanach. Początek
notowań powinien więc przynieść stabilizację. Co dalej? To już zgadywanka, ale
odpowiednie poziomy do zatrzymania spadków w końcu się znajdą.
Waluty
Bank Anglii dostał właśnie zielone światło na
przeznaczenie do 100 mld funtów (ok. 147 mld USD) na wykup bankowych aktywów, w
USA ważą się losy Citigroup, a w strefie euro coraz głośniej mówi się o
konieczności utworzenia zbiorczego "złego banku", do którego miałyby trafić tzw.
toksyczne instrumenty pochodne. Na rynku walutowym sesja w Azji przebiegała pod
znakiem wyprzedaży euro, które osłabiło się w stosunku do dolara o ponad 2,5
proc. spadając poniżej 1,30 USD. To reakcja na potencjalną nacjonalizację
największych banków Irlandii i Niemiec oraz zweryfikowane mocno w dół prognozy
Komisji Europejskiej. Rykoszetem trafia to również w naszą walutę - irlandzki
AIB jest właścicielem banku BZ WBK, a niemiecki Commerzbank, BRE Banku. Rano za
euro płacono już 4,33 PLN, za dolara 3,34 PLN, a za franka aż 2,93 PLN.
Surowce
O godz. 8 czasu warszawskiego według zapewnień Rosjan gaz
miał zacząć płynąć przez Ukrainę do reszty odbiorców z Europy. Cena ropy typu
Brent spadła do 40 USD za baryłkę, a złoto potaniało o ok. 10 USD do 829 USD za
uncję. W miarę pogłębiania się przeceny na większości rynków finansowych
polaryzują się również poglądy analityków odnośnie roli, jaką odegrają rynki
wschodzące w utrzymaniu globalnego zapotrzebowania na surowce. Jim Rogers, który
jest jednym z zwolenników tzw. teorii odłączania się krajów z grupy 'emerging
market' od rynków uprzemysłowionych, spodziewa się, że Chiny wyjdą obronną ręką,
natomiast według głównego analityka surowcowej dywizji Goldman Sachs to właśnie
spadający popyt na rynkach wschodzących będzie główną przyczyną spadków cen w
2009 r. Eksperci z UBS zalecają, by nie popadać w nadmierny optymizm w związku z
zapowiedziami olbrzymich inwestycji infrastrukturalnych przez USA czy Chiny.
Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel (giełdy zagraniczne, obserwuj akcje, surowce, waluty) i Emil Szweda (wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, prognoza giełdowa, poinformowali przed sesją) z Open Finance