Dziś poznamy odczyt indeksów PMI dla sektora przemysłu w Europie oraz prognozę inflacji za kwiecień od Ministerstwa Finansów. (Publikacja raportu z badania 19-u największych amerykańskich banków pierwotnie planowana na poniedziałek, przewędrowała na czwartek.) Jutro wyniki kwartalne opublikuje Pekao. W środę publikacja indeksów PMI dla sektora usług i raporty ADP i Challengera o rynku pracy w Stanach. W czwartek decyzje ECB i Banku Anglii o stopach procentowych, a u nas wyniki ogłosi PKO BP. W piątek już oficjalne dane z rynku pracy w USA.
SYTUACJA NA GPW
Ostatnia sesja tygodnia powiększyła zyski
posiadaczy akcji, ale nie od początku tak to wyglądało. Poniedziałek i wtorek
przyniosły przecenę na GPW, dopiero dwie kolejne sesje to zdecydowana dominacja
kupujących na parkiecie. Ale nawet ten czwartkowy wzrost WIG20 zatrzymał się na
linii 1800 pkt, jakby inwestorzy bali się podejść wyżej. W praktyce kupujący
zachowywali się bardzo odważnie, ale i podaż była na tym poziomie agresywna. W
efekcie pojawiły się wysokie obroty, które na całym rynku akcji podliczono na
1,89 mld PLN, z czego jedna trzecia przypadła na akcje sektora bankowego (ten
zyskał 5 proc.), a ćwiartka na papiery samej tylko Telekomunikacji Polskiej,
która po publikacji słabych wyników kwartalnych straciła ponad 8 proc. (w całym
minionym tygodniu) przy bardzo wysokich obrotach.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
W piątek w USA indeksy rzutem na taśmę zdołały
zakończyć sesję na niewielkich plusach, a nowy tydzień rozpoczął się także od
wzrostów w Azji, ponieważ okazało się, że w kwietniu po raz pierwszy od
dziewięciu miesięcy chiński przemysł wytwórczy rozwijał się. Rano poznamy
odczyty analogicznych indeksów dla strefy euro oraz Niemiec, ale szacunki
analityków kształtujące się grubo poniżej wartości 50 pkt nie zapowiadają
symptomów wiosennego przebudzenia w gospodarce. W weekend kolejne trzy lokalne
banki w USA ogłosiły bankructwo i zostały przejęte przez fundusz gwarancyjny, co
w połączeniu z przesuniętym na 7 maja ogłoszeniem rezultatów testu bankowych
bilansów może popsuć nastroje inwestorów. W poniedziałek z powodu świąt nie
działają parkiety w Tokio oraz Londynie.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Przesunięcie publikacji z wynikami stress-testu
w amerykańskich bankach z poniedziałku na czwartek mogłoby być przyczyną
spadków, gdyby rynek był w innych nastrojach. Ale wygląda na to, że rynek chce
wzrostów i bardzo się z tego dodatkowego czasu, który mu darowano, ucieszył.
Dziś publikacja wskaźników PMI dla sektora przemysłu - w Chinach wypadła
nadspodziewanie dobrze. Tylko, czy to co dobre dla Chin jest dobre też dla
Europy? Nie podejrzewamy inwestorów o stawianie dziś takich pytań. Nadarza się
okazja do przełamania szczytów sprzed trzech tygodni (dla WIG20, pozostałe
indeksy ten problem już rozwiązały) i grzechem byłoby nie spróbować. Istnieje
ryzyko, że początkowy wzrost może wywołać falę realizacji zysków.
WALUTY
Banki centralne w Europie (Bank Anglii oraz Europejski
Bank Centralny) będą w tym tygodniu zastanawiać się już nie nad obniżkami stóp
procentowych, ale nad optymalną skalą wykorzystania tzw. ilościowych
instrumentów polityki pieniężnej. Na rynku walutowym handel rozpoczął się mocnym
krótkoterminowym osłabieniem dolara względem jena i euro, ale po równie szybkim
kontrataku kupujących dolary można przypuszczać, że ruch ten wynikał z
niewielkich obrotów (w poniedziałek świętują Brytyjczycy i Japończycy).
Największe gospodarki azjatyckie utworzyły właśnie fundusz pomocowy o wartość
120 mld USD. Złoty umocnił się rano względem franka szwajcarskiego do 2,87 PLN,
natomiast euro kosztowało podobnie jak w piątek 4,27 PLN.
SUROWCE
Na rynku ropy naftowej i miedzi po kilkudniowej przerwie
kontynuowany jest trend wzrostowy. Baryłka ropy kosztowała rano ponad 53 USD, a
tonę miedzi wyceniono na 4300 USD. Ożywienie w chińskim przemyśle wynika przede
wszystkim z rządowych nakładów inwestycyjnych, ale warto także przypomnieć, że
Chiny bardzo rozsądnie podchodzą w ostatnich miesiącach do gospodarowania
surowcami i wykorzystując niskie ceny oraz pokaźne rezerwy walutowe podpisują
długoterminowe kontrakty z największymi producentami. Jest to o tyle
interesujące podejście, że podczas gdy amerykańscy eksperci i analitycy coraz
głośniej przestrzegają przed możliwym wzrostem inflacji, Chińczycy w praktyce
przygotowują się na taki scenariusz zamieniając papierowy pieniądz na konkretne
towary.
Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance