Warto się zainteresować akcjami banku, choć wycena, przedstawiona przez brokerów oferujących akcje, jest bardzo ambitna
Już na dzisiejszym posiedzeniu Komisja Nadzoru Finansowego może zatwierdzić prospekt emisyjny BGŻ. Zapowiada się kolejna gorąca oferta publiczna, której wartość w optymistycznym scenariuszu może sięgnąć nawet 1,5 mld zł. Byłoby to największe IPO od blisko roku, kiedy skarb państwa sprzedawał akcje Tauronu. Nawet jesienna oferta Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) miała mniejszą wartość (1,2 mld zł), choć akurat trudno spodziewać się, by walory banku były tak rozchwytywane, jak akcje giełdy.
Rozpoznawalność marki BGŻ, obecność w dobrze postrzeganym sektorze bankowym i silna pozycja w obiecującej niszy rolno-spożywczej powinny jednak zdecydować o dużym zainteresowaniu inwestorów. I to zarówno instytucjonalnych, jak i indywidualnych. Do tych ostatnich skierowane zostanie około 30 proc. oferty, a więc akcje o wartości 250-440 mln zł. Obowiązywać będzie program Akcjonariatu Obywatelskiego. Akcje BGŻ, będące obecnie pod kontrolą resortu skarbu, sprzedawane mają być więc tak, by możliwie jak najszersze grono drobnych graczy mogło otrzymać dużą liczbę akcji bez redukcji zleceń.
Analitycy biur maklerskich, pracujących przy ofercie publicznej banku, wyceniają instytucję na 2,28-3,96 mld zł. Wycena ta — a przynajmniej jej górna granica — jest kontrowersyjna, co potwierdzają w nieoficjalnych rozmowach analitycy z innych biur maklerskich. Specjaliści z Espirito Santo, DM BH i DM PKO BP (w komplecie pracują przy IPO) przekonują, że na bank warto postawić, ponieważ po restrukturyzacji i inwestycjach BGŻ będzie w stanie szybko rosnąć i nadrabiać dystans do rywali. Jednak fakt, że efekty restrukturyzacji są niepewne i można ich oczekiwać najwcześniej za 3-4 lata, pozwala oczekiwać, że dyskonto wobec wycen notowanych już banków będzie znaczne. Przynajmniej takie, z jakim do ceny maksymalnej sprzedawane są walory innych spółek, szukających ostatnio kapitału na rynku pierwotnym (patrz poniżej).
BGŻ nie przedstawił jeszcze raportu finansowego z 2010 r. Porównanie osiągnięć banku do wyników konkurentów będzie więc możliwe dopiero po publikacji prospektu emisyjnego. W oparciu jednak o dane za ostatnie lata (w tym 2009 r.) widać, że BGŻ plasowałby się pod koniec giełdowej stawki. Pod względem rentowności bank już w 2009 r. ustępował większości rywali (poza ówczesnymi outsiderami, jak Millennium czy Bankiem BPH), a w kolejnym roku wyniki się pogorszyły (konkurentów — poprawiły). Dość przeciętnie, choć bezpiecznie, prezentował się współczynnik wypłacalności (11,6 proc. wobec średniej
13,2 proc.), słabo natomiast rentowność aktywów, czy relacja kosztów do dochodów. W 2009 r. wyniosła aż 77 proc. Przeciętna dla branży sięgała 55,5 proc., a Bank BPH i Millenium miały wskaźnik 70 proc. Pod względem wartości depozytów czy udzielonych kredytów BGŻ nie ustępował już tak bardzo mniejszym giełdowym bankom. Na koniec 2009 r. depozyty przyszłego debiutanta miały wartość 19,6 mld zł, wobec 22,5 mld zł, zgromadzonych przez Kredyt Bank czy 10,2 mld zł, uzyskanych przez Bank BPH.
Pod względem kapitalizacji BGŻ będzie bankiem numer 12 na GPW. Ważne jednak, jego obecność na giełdzie nie będzie symboliczna. Wartość akcji, pozostających w wolnym obrocie, wyniesie już na starcie 0,85-1,47 mld zł (w zależności od wyceny), co plasować będzie spółkę w trzeciej-czwartej dziesiątce w portfelu WIG. To mniej więcej pozycja, jaką zajmują takie firmy, jak Agora, Kęty, Budimex czy GPW.
Chętnych na akcje nie brakuje
Oferty pierwotne spółek cieszą się wzięciem, ale kupujący chcą dyskonta.
W żadnej z sześciu trwających lub niedawno zakończonych ofert publicznych cena sprzedaży akcji nie zbliżyła się do maksymalnej, względnie do górnej granicy widełek. Przeciętne dyskonto sięgnęło 14 proc. W trzech przypadkach — Benefit Systems, Nova KBM i Libetu — ostateczna cena okazała się być równa lub zbliżona do dolnej granicy przedziału cenowego. Nie jest jeszcze znana cena emisyjna w ofertach IMC, PBO Anioła i Kruka, ale ta ostatnia firma już spuściła z tonu. Zarząd ustalił już cenę maksymalną. Jest ona o 7 proc. niższa, niż wynikało z oczekiwań, prezentowanych w prospekcie emisyjnym.
O pieniądze inwestorów nie jest więc łatwo. Z drugiej strony — dwie firmy, które już zamknęły oferty, nie miały większych problemów ze znalezieniem chętnych na akcje. Kino Polska TV sprzedało wszystkie oferowane papiery o łącznej wartości 38 mln zł. Drobi gracze kupili akcje za 9,5 mln zł. Popyt był ogromny, bo stopa redukcji zapisów przekroczyła 90 proc. Powodzeniem zakończyła się też oferta Benefit Systems. Jej wartość wyniosła 96 mln zł. Z tej puli 14,4 mln zł to pieniądze od drobnych inwestorów. Stopa redukcji zleceń w przydzielonej im transzy też była wysoka. Wyniosła 49 proc. W przeprowadzonej w marcu ofercie publicznej Open Finance drobni gracze też dopisali. Objęli pulę 3,7 mln akcji wartą 66,6 mln zł, otrzymując średnio zaledwie co czwartą z akcji, na które złożono zapis.
Apetyt trzeba ograniczać
Ceny w ostatnich ofertach publicznych
Spółka cena w ofercie widełki cenowe publicznej lub cena maksymalna
Open Finance 18 19,5
Kino Polska TV 9,5 8,5-10
Benefit Systems 107 105-125
Nova KBM* 8 8-10,5
KSG Agro 22 26
Libet 4,65 4,65-5,50
* cena w euro Źrodło: spółki
Komentarze
BGŻ to interesujący bank, ale wszystko zależy od ceny
Jarosław Lis
zarządzający Union Investment TFI
Oferta BGŻ jest atrakcyjna ze względu chociażby na wielkość emisji, dużo powyżej tegorocznej średniej. Jej atrakcyjność zależy oczywiście od ceny zaproponowanej przez skarb państwa. Bank ma jeden podstawowy atut. Ma klientów, którzy jeszcze nie korzystają z wielu usług bankowych. To ogromny potencjał wzrostu, przy relatywnie niższej konkurencji ze strony innych banków. Jednak aby zachęcić takiego klienta, potrzebny jest jeszcze ogromny wysiłek i agresywna strategia sprzedażowa.
Na niekorzyść banku przemawia natomiast niska baza depozytowa i silne uzależnienie od finansowania międzybankowego. Nie znamy szczegółów finansowania od Rabobanku, które może pojawić się w bieżącym roku. Będzie to miało duży wpływ na przyśpieszenie procesów rozwojowych banku.
Restrukturyzacja banku nie będzie łatwa
Tomasz Bursa
analityk Ipopema Securities
BGŻ na polskim rynku jest bankiem specyficznym. Działa przede wszystkim w małych i średnich miastach, ma silną pozycję w perspektywicznym sektorze rolniczym. Co ważne, nie widać też na razie wyraźnego wzrostu zainteresowanie tego typu bankowością ze strony rywali, może poza PKO BP i Bankiem Pocztowym. Atutem BGŻ jest doświadczony inwestor strategiczny, który wie, jak kierować biznesem w segmencie rolniczym.
Problemem BGŻ pozostaje jednak przebieg restrukturyzacji. Jej cele różnią się bowiem od tych, jakie postawiły sobie np. BRE Bank, Bank Millennium czy Kredyt Bank. Tam działania nastawione są na zmniejszenie kosztów ryzyka, tymczasem w BGŻ chodzi faktycznie o stworzenie nowego biznesu. Ten typ restrukturyzacji jest trudniejszy, ponadto wymaga poniesienia sporych nakładów finansowych.