Dziś do obrotu weszło 95,5 mln papierów spółki, sprzedawanej w ramach emisji z prawem poboru. Debiut nie jest zbyt udany, bo PDA tracą około 30 proc., a różnica między wyceną starych, a nowych akcji, również sięga około 30 proc. (oczywiście na niekorzyść nowych walorów).
Prezes Hawe odtrąbił sukces oferty, tymczasem przy takiej jej konstrukcji (tj. emisji z prawem poboru, gdzie na jedną starą akcję przypadało 20 nowych, a cena w wysokości 1,05 zł znacznie odbiegała od ceny sprzed korekty o PP) objęcie akcji przez posiadaczy praw to „oczywista oczywistość”. W innym przypadku inwestor godzi się bowiem z nieodwracalną, sporą stratą.
Podobnie jest z podkreślaniem wielkości popytu na akcje, które z jakichś powodów nie zostały objęte (zwykle jest ich dosłownie garstka). Tak było w przypadku Hawe, gdzie w ramach zapisów dodatkowych można było kupić 118 tys. akcji. Popyt był oczywiście duży (215 mln zł), bo inaczej być nie mogło: takie akcje dostaje się bowiem niemal dosłownie za symboliczną złotówkę, a zysk z nich już na starcie zwykle bywa trzycyfrowy.