Oferta PKN: jest, a jakby jej nie było
Sprzedaż kolejnych akcji Polskiego Koncernu Naftowego ma ruszyć już 16 czerwca. Tymczasem nic jeszcze nie słychać o zaawansowanych przygotowaniach ze strony MSP i Nafty Polskiej. Nie ujawniono także wachlarza zachęt dla drobnych inwestorów, od których ma przecież zależeć propagandowy sukces emisji. Tak dziwnej sytuacji nie było przy żadnej dużej ofercie. Jest to tym bardziej niepokojące, że skala działań, które są potrzebne do wypromowania sprzedaży akcji, powinna zdecydowanie przyćmić tę z jesieni ubiegłego roku, kiedy PKN po raz pierwszy wchodził na giełdy.
USPRAWIEDLIWIENIEM takiej sytuacji nie mogą być zawirowania w koalicji rządowej. Nie można systematycznie utwierdzać inwestorów zagranicznych w przekonaniu, że kondycja rodzimej gospodarki wciąż nadmiernie zależy od stanu nastrojów aktualnej ekipy politycznej. A obcy kapitał nie cierpi braku politycznej stabilności. Mimo że agencje ratingowe i analitycy makroekonomiczni w zasadzie nie boją się o polską gospodarkę, to menedżerom funduszy inwestycyjnych może zadrżeć ręka, gdy przyjdzie im kupować akcje spółki, która jest mocno upolityczniona.
WIELE POWODÓW do niepokoju wiąże się z giełdowymi notowaniami koncernu. Wprawdzie analitycy zachodnich banków inwestycyjnych wychwalają PKN i wyceniają jego akcje na około 30 zł, to rynek ich nie słucha. Po wielotygodniowych spadkach za akcję spółki płacono wczoraj 20,20 zł. Jest to już niebezpiecznie blisko poziomu 19,50 zł, czyli ceny, jaka obowiązywała w ubiegłorocznej ofercie publicznej. Jeśli tak dalej pójdzie, nowa emisja straci sens.
INNE ZAGROŻENIA dotyczą samej firmy. Analitycy biorący udział w road show zechcą sprawdzić, w jakim stopniu zarząd spółki spełnił obietnice składane jesienią Ô99. Władze koncernu będą musiały opowiedzieć o zaawansowaniu programu rozbudowy sieci stacji benzynowych i o konkretnych planach inwestycji w petrochemicznej części płockiego zakładu. Analitycy będą też pytać o sens wprowadzenia nowego logo — Orlena i rezygnacji z jednej z najlepiej znanych polskich marek — CPN.
WIĘKSZYM wyzwaniem może być odpowiedź na pytanie o przyczyny porażki PKN w przetargu na przejęcie słowackiego Slovnaftu. Wielu obserwatorów uważa, że PKN po prostu ,,odpuścił” słowacki przetarg i może na tym wiele stracić. W efekcie konsolidacji Slovnaftu z węgierskim Mol powstanie firma mogąca zagrozić PKN nie tylko w południowej Polsce.
TRUDNYCH PYTAŃ będzie wiele. Dlatego władze PKN i Nafty Polskiej oraz menedżerowie oferty (CAIB i WBK) powinni ostro wziąć się do pracy, by największa oferta publiczna I półrocza nie zakończyła się wielką klapą.



