Oferujemy dobrą przyszłość

Tadeusz Bartkowiak
opublikowano: 2005-11-16 00:00

Poczta Polska jako jeden z ostatnich w Europie operatorów narodowych funkcjonuje jako przedsiębiorstwo państwowe. W przyszłości chce przyjąć reguły rywalizacji rynkowej. Decyzję podejmie parlament.

Formuła prawna, która do niedawna dawała Poczcie Polskiej uprzywilejowaną pozycję, wyczerpała się. Dzisiaj jest niewygodnym gorsetem, który nie pozwala na rozwój firmy. Przekształcenie przedsiębiorstwa w spółkę prawa handlowego Poczta przyjęła jako niezbędny warunek, którego spełnienie umożliwi jej konkurowanie na zliberalizowanym rynku. Po przeprowadzeniu analiz ekonomicznych i prawnych kierownictwo Poczty opowiedziało się komercjalizacją przedsiębiorstwa, czyli przekształceniem w jednoosobową spółkę akcyjną Skarbu Państwa, a następnie jej upublicznieniu przez giełdę, przy zachowaniu przez państwo większościowych udziałów.

Zmiany formuły prawnej są kluczowymi założeniami powstającej Strategii Poczty Polskiej na lata 2006-09. Jej celem jest określenie działań, które przedsiębiorstwo powinno przedsięwziąć, żeby utrzymać pozycję lidera na otwartym dla konkurencji rynku usług pocztowych i wykorzystać możliwości wejścia na nowe rynki. Zgodnie z założeniami nowa strategia, przy wsparciu Andersen Business Konsulting, powinna powstać najpóźniej w styczniu 2006 r. Jej następstwem będą konkretne projekty do realizacji na szczeblu operacyjnym oraz budżety jednostek biznesowych i pomocniczych, powstałych w wyniku przeprowadzonej we wrześniu reorganizacji firmy.

Poczta od kilku lat osiąga dodatni wynik finansowy, ale nie jest w stanie sfinansować z wypracowywanego zysku ambitnego programu inwestycyjnego, szacowanego na 3,5 mld zł. Musi więc pieniądze pożyczyć, a przekształcenie przedsiębiorstwa w spółkę prawa handlowego i wejście na giełdę umożliwia dostęp do nowych i tańszych źródeł finansowania.

Aby jednak tak się stało, muszą zapaść decyzje polityczne, które leżą w rękach parlamentu. Potrzebna jest nowelizacja prawa, przede wszystkim ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, która wyklucza przekształcenia własnościowe Poczty Polskiej, jedynej firmy państwowej wymienionej w ustawie wprost, imiennie.

Poczta nie czeka biernie na rozwój wydarzeń. Sukcesem zakończył się pierwszy etap restrukturyzacji firmy — rewolucyjna zmiana struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa. Przede wszystkim jednak była to zmiana filozofii firmy — prorynkowa i prokliencka. Konsekwentnie jest też realizowany plan inwestycyjny i informatyzacja przedsiebiorstwa.

Co Poczta chce osiągnąć?

W ciągu ostatnich kilkunastu lat rynek pocztowy się zmienił, głównie za sprawą nowoczesnych technologii. Ekspansja technologii elektronicznych ograniczyła rozwój tradycyjnych usług pocztowych, choćby tej najprostszej formy komunikacji — wysyłania listów, z drugiej strony dała Poczcie zupełnie nowe możliwości rozwoju. Dzisiaj nie do pomyślenia jest funkcjonowanie nowoczesnej poczty bez informatyzacji usług. Nowoczesne technologie można rozpatrywać jako zagrożenie dla poczty, ale przede wszystkim jako nowe możliwości.

Te możliwości Poczta przeanalizowała i uwzględnia w powstającej strategii na lata 2006-09, określającej model rozwoju firmy. Trzy podstawowe obszary działalności, które mają generować przychody przedsiebiorstwa to usługi pocztowe, finansowe i logistyczne.

To nie jest model uniwersalny, który przyjęły wszystkie poczty europejskie. Część z nich poszukuje szansy w rozwoju przede wszystkim szeroko rozumianych usług logistycznych, część — usług finansowych. Wszystkie, a na pewno zdecydowana większość, dążą do dywersyfikacji usług, które tylko pozornie mogą się wydawać „mało pocztowe”. Historyczne zadania poczty w istocie nie zmieniły się. Zmieniły się tylko dostępne narzędzia i otoczenie.

Poczta Polska wybrała model zrównoważony, co absolutnie nie znaczy zachowawczy. Miejsce na rynkach usług finansowych i logistycznych firma musi wywalczyć w ostrej konkurencji, która już działa i świetnie daje sobie radę. Złudne jest także przekonanie, że tradycyjne usługi pocztowe są Poczcie Polskiej dane raz na zawsze. Jeżeli nawet pełna liberalizacja rynku, która dokona się najpóźniej w 2009 r., nie spowoduje eksplozji konkurencji, to bierność oznaczałaby porażkę. Statystycznie Polska jest na odległym miejscu w Europie pod względem liczby przesyłek przypadających na obywatela. Ich liczba będzie się zwiększać wraz z rozwojem gospodarczym kraju. Taka jest tendencja europejska i to Poczta powinna te przesyłki obsłużyć.

Wszystkie plany mogą być chybione, jeżeli nie uwzględnią podstawowego faktu, że to klient decyduje, jaka usługa jest mu potrzebna i za jaką chce płacić. Poczta musi być gotowa, żeby elastycznie reagować na te potrzeby, a to może robić tylko firma rynkowa. Poczta nie tylko musi reagować na zmieniające się życzenia klientów, ale też kreować na siebie modę. Ostatnio zauważyli to Francuzi, ogłaszając program modernizacji kilku tysięcy placówek pocztowych tak, żeby przychodzili do nich ludzie młodzi.

Jaka będzie strategia?

Poczta Polska ma strategię rozwoju i wie, jak ją realizować. Teraz oczekuje na zmiany legislacyjne — pierwszym krokiem będzie zgoda na komercjalizacje i upublicznienie przedsiębiorstwa — które pozwolą tę strategię wprowadzić w życie. Przekształcenie w spółkę z udziałami innym niż Skarbu Państwa oznacza podzielenie się ryzykiem i oczekiwanym sukcesem z inwestorami. Oni kupują przyszłość, a Poczta jest przekonana, że to dobra przyszłość.

Czyja będzie Poczta?

W czasie listopadowego seminarium „Drogi prywatyzacji operatorów pocztowych w Unii Europejskiej” przedstawiono różne sposoby poszukiwania partnerów biznesowych przez operatorów pocztowych. Z doświadczeń tych, którzy tę drogę przeszli — a wszyscy zaczynali z tego samego punktu, jako państwowe administracje pocztowe, wyłania się obraz najróżniejszych uwarunkowań. Zawsze jednak pojawiało się pytanie: co firma poprzez prywatyzację chce osiągnąć i jakim przedsiębiorstwem być w przyszłości?

Rzecz w utrzymaniu i wzmocnieniu pozycji firmy, która ma w nazwie słowo Polska, a warunkiem osiągnięcia tego celu jest związane ze zmianą formuły prawnej łatwiejsze pozyskanie kapitału na rozwój, zwiększenie efektywności i przejrzystości firmy, racjonalizacja kosztów. Przede wszystkim jednak obrona miejsc pracy i stworzenie mechanizmów motywacyjnych dla pracowników.

Trudno sobie dzisiaj wyobrazić przyzwolenie społeczne na to, żeby Poczta Polska stała się jedną z wielu spółek zależnych od globalnego operatora i co ważniejsze — nikt takiego wariantu nie proponuje. Nie sposób uciec jednak od współdzielenia rynku, również z globalnymi operatorami jak Deutsche Post czy TNT, którzy już na polskim rynku są, podobnie jak 90 innych firm — przejmują bądź będą starali się przejąć część rynku. Konkurencja jest Poczcie Polskiej potrzebna, ale pozostaje coraz mniej czasu, żeby dzisiejsze przedsiębiorstwo państwowe użyteczności publicznej mogło włączyć się do tej rywalizacji na równych zasadach.

Ważne, aby wszelkie proponowane zmiany zyskały akceptację pracowników. Oni nie mogą być outsiderami przekształceń, bo to oni tworzą i będą tworzyć renomowaną markę Poczta Polska.

Tadeusz Bartkowiak dyrektor generalny Poczty Polskiej