Off-road to marzenie o wielkiej przygodzie

Agnieszka Ostojska
04-01-2002, 00:00

Off-road, czyli jazda samochodami terenowymi po dzikich drogach, to według miłośników tego sportu aktywność dla każdego. W zależności bowiem od zasobności kieszeni, po wertepach można jeździć zarówno uazami, jak i kosztownymi jeepami Wrangler czy Cherokee. W Polsce od wielu lat istnieją kluby zrzeszające fanów off-roadu. Organizatorzy tego typu wyjazdów posiadają zwykle własne samochody terenowe, które wypożyczają na rajdy łącznie z kierowcą oraz pilotem. Ci, którzy chcą samodzielnie prowadzić terenówkę, mogą to robić tylko pod ich nadzorem.

— Wśród naszych samochodów są nissany, toyoty, mercedesy. Najważniejszy jest ich stan techniczny. Uczestnikom nie może się nic stać. Samodzielnie mogą prowadzić auto w terenie dopiero po odbyciu jednodniowego kursu na naszym torze szkoleniowym. Później też nie są pozostawiani bez opieki — mówi Mariusz Chajęcki, specjalista do spraw marketingu w warszawskiej firmie AIK Adventure.

Twierdzi, że po przeprowadzeniu szkolenia instruktorzy wiedzą, jaki poziom umiejętności reprezentują uczestnicy i dostosowują do niego stopień trudności trasy. Dla chętnych możliwe są również indywidualne „korepetycje” z jazdy terenowej.

Na rajdy nadają się tereny górzyste, podmokłe, a nawet pustynne. W Polsce organizuje się je na Mazurach, Podhalu, w Beskidach, na Pustyni Błędowskiej.

— Trzeba uzyskać zezwolenia od lokalnych władz i zwykle nie ma z tym problemu. Jednak opracowanie trasy może potrwać nawet kilka tygodni. Wszystko zależy od umiejętności uczestników. Dla zaawansowanych kierowców przygotowujemy więcej niespodzianek. Ci, którzy zasiadają za kierownicą terenowego samochodu po raz pierwszy, muszą mieć łatwiejszą trasę, która ich nie zniechęci — twierdzi Tomasz Rożek, właściciel krakowskiej firmy Ultimate, specjalizującej się w organizacji wyjazdów motywacyjnych.

Większość klubów off-roadowych, oprócz organizowania rajdów dla stałych członków, przygotowuje podobne imprezy także na zlecenie firm. Okazuje się, że wspólne pokonywanie przeszkód terenowym samochodem przez pracowników jednego działu może zintegrować zespół.

— Czasami zdarza się, że jedna osoba siedzi za kierownicą, a reszta wykopuje auto z błota lub z zaspy śnieżnej. To uświadamia grupie, że nikt samodzielnie nie poradzi sobie ze wszystkim. Podczas tego typu wyjazdów brodząca po pas w wodzie pani menedżer to normalny widok — opowiada Tomasz Rożek.

Przyznaje, że organizuje wiele wyjazdów dla przedsiębiorstw, bowiem firmy często traktują rajd terenowymi samochodami jako urozmaicenie konferencji. Łączą go często z innymi rozrywkami, takimi jak piknik czy jazdy na quedach (rodzaj motoru terenowego). W takiej imprezie bierze udział od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Wynajęcie samochodu terenowego wraz z pilotem i kierowcą kosztuje od 1,2 tys. do 2,5-3 tys. zł za dzień. Cena zależy od marki samochodu. Najdroższe są jeepy Cherokee i Wrangler. Tańsze jest wynajęcie auta japońskiej produkcji.

Najlepszym sezonem dla organizatorów rajdów dla firm jest zwykle jesień oraz początek roku. Natomiast imprezy off-roadowe dla członków klubów są organizowane przez cały rok.

Mimo ciężkiej sytuacji gospodarczej i cięć budżetów szkoleniowych, popyt na usługi off-roadowe jest duży. Świadczy o tym m.in. liczba firm turystycznych, które mają w swej ofercie tego typu wyjazdy.

— Niesłabnącą popularność off-road zawdzięcza temu, że na polskim rynku nadal jest nowością. Zwłaszcza jako forma integracji pracowników — wyjaśnia Mariusz Chajęcki.

Dodaje, że oprócz wyjazdów integracyjnych, dla członków klubu organizowane są także weekendy off-roadowe. Miłośnicy tego sportu spędzają weekend pokonując wyboiste trasy. Są wśród nich prawnicy, lekarze, menedżerowie.

— To spełnienie marzenia o wielkiej przygodzie. Ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach potrzebują wyzwań innego typu nawet w czasie weekendu. Na trasie mają szansę zmierzyć swoje siły, współzawodniczyć ze sobą, nauczyć się, jak w trudnej sytuacji zachować zimną krew i znaleźć wyjście. Taki weekend to rozrywka nie dla leniuchów. Rajdy wymagają całkowitej koncentracji psychicznej i często dużego wysiłku fizycznego — dodaje Mariusz Chajęcki.

Członkostwo w klubie off-road jest wydatkiem rzędu 500-1000 zł rocznie.

Coraz częściej rajdy są organizowane poza granicami Polski, w ramach ekskluzywnych wyjazdów motywacyjnych incentive.

— Najczęściej są to rajdy w marokańskiej części gór Atlasu. Uczestnicy mogą prowadzić auto, ale nie muszą. Zawsze doświadczony kierowca i instruktor jest pod ręką. W ubiegłym roku jedną z atrakcji wyjazdu firmowego do Rio de Janeiro był właśnie rajd samochodami terenowymi. W imprezie wzięło udział ponad 300 osób. Zdarzają się również chętni na rajdy po Sri Lance — mówi Ilona Weber, menedżer biura podróży Visa Travel, specjalizującego się w organizacji wyjazdów typu incentive.

Twierdzi, że klienci biura coraz częściej pytają o tego typu wyjazdy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Off-road to marzenie o wielkiej przygodzie