Ogień z wodą

Kamil Kosiński
opublikowano: 08-05-2008, 00:00

Różni ich płeć, droga życiowa i charaktery. Ale razem wyznaczają nowy kierunek rozwoju Towarzystwa Finansowego SKOK, jutrzejszego debiutanta na GPW.

Dla Adama Mellera, prezesa Towarzystwa Finansowego SKOK (TF SKOK) 14 grudnia 2007 r. był pamiętnym dniem. Dzięki karcie Visa wypłacił pieniądze z bankomatu, a następnie zapłacił za zakupy w delikatesach Bomi. Przy każdej transakcji towarzyszył mu dreszczyk emocji, bo dokonywał jej w pierwszym bankomacie działającym w sieci SKOK 24, na dodatek jedną z pierwszych siedmiu Vis wydanych przez centrum obsługi kart i terminali, uruchomionym przez TF SKOK. Ale nie pierwszą w jego życiu.

— Pierwszą kartę płatniczą otrzymałem od Banku Gdańskiego. Pracowałem wtedy w Morskim Porcie Handlowym w Gdyni. Gotówkowe wypłaty pensji trwały bardzo długo. Przeprowadziliśmy więc akcję zakładania kont bankowych dla pracowników. W jej wyniku zostałem klientem Banku Gdańskiego, a wraz z kontem otrzymałem pierwszą kartę płatniczą — relacjonuje Adam Meller.

Wtedy jego droga życiowa pierwszy raz skrzyżowała się z Ewą Bereśniewicz-Kozłowską. Nie znali się jeszcze, ale właśnie dzięki niej mógł korzystać ze swej pierwszej karty. W połowie lat 90. obecna wiceprezes TF SKOK zaczęła pracę przy systemie wydawania i rozliczania kart płatniczych w Banku Gdańskim.

Na budowie i pod żaglami

Koncepcja stworzenia własnego centrum obsługi kart i terminali oraz własnej sieci bankomatów pojawiła się w Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK) w połowie 2006 r. Od początku założono, że ma być systemem w pełni samowystarczalnym, jakiego nie ma nawet większość działających w Polsce banków — jedynie Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski, Bank Polska Kasa Opieki i Bank Zachodni WBK.

— To naprawdę skok na głęboką wodę, ale ta inwestycja była niezbędna. Karta płatnicza to dzisiaj standard na rynku finansowym i nie można tej usługi pozbawiać 1,5 mln członków SKOK — podkreśla Adam Meller.

Większość życia spędził na budowach. Remontował portową infrastrukturę przeładunkową — nabrzeża, magazyny, torowiska. Do systemu SKOK też trafił jako fachowiec od budownictwa. Jego pierwszym celem było dokończenie kupionych na Wybrzeżu budynków, a następnie zarządzanie nimi jako prezes spółki Eureka (stara nazwa TF SKOK). Swoje umiejętności budowlane wykorzystuje do dziś. Ma w końcu uprawnienia inspektora nadzoru. Ciągle opłaca regularnie składki i należy do izby inżynierów budownictwa.

— Prezes sam wybrał budynek nowej siedziby TF SKOK i nadzorował wszystkie niezbędne przeróbki związane ze zlokalizowaniem w nim naszego centrum obsługi kart i terminali — ujawnia Ewa Bereśniewicz-Kozłowska.

Po przekształceniu Eureki w TF SKOK spółka zaczęła udzielać pożyczek hipotecznych, co wiązało się z nałożonymi na SKOK ograniczeniami prawnymi. Nie mogły one udzielać takich kredytów na dłużej niż na pięć lat. We współpracy z TF SKOK kasy mogły wydłużyć ten okres do 20 lat. Umowa z klientem miała trzy strony. SKOK pożyczał pieniądze na pierwsze pięć lat, TF SKOK na kolejne piętnaście.

Kiedy pojawił się pomysł budowy centrum obsługi transakcji kartowych i sieci bankomatów, niezbędne okazało się wsparcie z zewnątrz. Do spółki trafiła Ewa Bereśniewicz-Kozłowska. Nie tylko fachowiec z kilkunastoletnim doświadczeniem w zakresie systemów informatycznych obsługujących transakcje kartowe, ale również kapitan żeglugi jachtowej. I to nie jakiejś tam szuwarowo-bagiennej, ale pełnomorskiej.

— Morską przygodę pod żaglami zaczęłam jako dziecko. Ojciec, który był oficerem i znajomym gen. Mariusza Zaruskiego, zabrał mnie po prostu w rejs — opowiada Ewa Bereśniewicz-Kozłowska.

Połknęła bakcyla. Przyszły kolejne rejsy i stopnie żeglarskie. Dookoła Islandii, przez Morze Arktyczne, przez Atlantyk. Na słodkie wody zawitała, pływając po Wielkich Jeziorach Północnoamerykańskich. Praktycznie całe wakacje spędzała pod żaglami. Hobby kosztowne. Aby sobie na nie pozwolić, dorabiała pisaniem oprogramowania finansowo-księgowego na zamówienie i uczeniem w szkołach pomaturalnych.

Torebka wraca po latach

Zupełnie inny stosunek do pracy w zawodzie nauczyciela ma Adam Meller. Pierwsze studia porzucił, aby do szkoły nie trafić. Zaczął studiować fizykę, ale wtedy większość absolwentów kończyła jako nauczyciele. Jemu ten zawód nie odpowiadał, więc poszedł na budownictwo lądowe.

— Charaktery mamy różne. Ja jestem szybka i impulsywna. Adam opanowany. Ale współpracuje się nam doskonale. Każda inicjatywa przechodzi przez oba żywioły: ogień i wodę — dodaje Ewa Bereśniewicz-Kozłowska.

Oboje liczą, że mimo niezbyt udanej emisji (inwestorzy kupili akcje za 4,2 mln zł zamiast planowanych 30 mln zł) zdołają osiągnąć cel spółki. Jako dobrą wróżbę traktują odnalezienie torebki pani wiceprezes. Wraz z wszystkimi dokumentami zaginęła podczas dużej awarii bankomatów Banku Gdańskiego. Robotnicy remontujący siedzibę Banku Millennium, w który się przekształcił, odnaleźli ją w nienaruszonym stanie na strychu już po tym, jak Ewa Bereśniewicz-Kozłowska została wiceprezesem TF SKOK. n

Rządzą, choć nie płacą

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe (SKOK) funkcjonują na podstawie ustawy z 14 grudnia 1995 r. Działają podobnie do banków. Wszystkie kasy, z których największa jest SKOK im. Franciszka Stefczyka, są teoretycznie bytami niezależnymi. W rzeczywistości podlegają Kasie Krajowej. Organizuje ona co dwa lata egzaminy kompetencyjne dla członków władz zwykłych SKOK. Kto nie zda, musi odejść ze stanowiska. Kasa Krajowa dysponuje też funduszami: stabilizacyjnym, promocyjnym i inwestycyjnym, na które zrzucają się SKOK. Mają one około 25 proc. udziałów w Kasie Krajowej. Resztą dysponuje Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, która nie uczestnicząc w kosztach, faktycznie rządzi całym systemem.

Z berlińskim rodowodem

Pod koniec 1950 r. zadecydowano o wybudowaniu w Trójmieście Szybkiej Kolei Miejskiej. Pierwszy jej odcinek oddano do użytku 2 stycznia 1952 r. Pojechały nim nieco zmodyfikowane wagony berlińskiej S-Bahn, które po wojnie znaleziono na Dolnym Śląsku. Do rozwoju kolejki przyczynił się też Adam Meller, bo po studiach pracował na budowie jej biurowca.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu