Czytasz dzięki

Okablowana

opublikowano: 27-02-2020, 22:00

Anna Becherka ponad dwadzieścia lat przepracowała w korporacjach. Pokonywała szczeble kariery, jednak czegoś jej brakowało. W 2019 r. postawiła swoje życie na głowie i otworzyła w Łodzi pracownię galerię Bechann, w której powstają obrazy… z kabli komputerowych.

Mnóstwo rzeczy do domu robiła samodzielnie, zawsze to lubiła i szukała inspiracji. Już jako młoda dziewczyna rozkładała i ponownie składała meble, konstruując nowe rzeczy ze starych. Potem hobbystycznie projektowała, aranżowała mieszkania, najpierw dla siebie, potem również dla znajomych, bazując głównie na swojej intuicji i umiłowaniu funkcjonalności. Jej droga zawodowa prowadziła jednak w zupełnie innym kierunku: pierwsze studia to finanse i bankowość, potem podyplomowe — organizacja i zarządzanie na Politechnice Łódzkiej, a po drodze dużo branżowych szkoleń i licencji. Przeszła przez korporacje z sektora retail: sklepy Komfort, IC Companys, w których zajmowała się administracją personalną, kadrami i płacami. To twarde kompetencje oparte na liczbach i aktach prawnych. Chociaż wyzwań zawodowych było wiele, czuła, że czegoś jej brakuje.

Twórca i tworzywo. Anna Becherka, założycielka Bechann, jest zafascynowana strukturą, kolorem i kształtem kabli, w których dostrzegła potencjał. Jej marzeniem jest praca z kablami mającymi 50 cm z przekroju — zrobiłaby z nich panele 3D, mogące być industrialnym elementem dekoracyjnym mieszkania.
Wyświetl galerię [1/12]

Twórca i tworzywo. Anna Becherka, założycielka Bechann, jest zafascynowana strukturą, kolorem i kształtem kabli, w których dostrzegła potencjał. Jej marzeniem jest praca z kablami mającymi 50 cm z przekroju — zrobiłaby z nich panele 3D, mogące być industrialnym elementem dekoracyjnym mieszkania. Fot. KRZYSZTOF JARCZEWSKI

— W korporacji pracowałam czasem po 18 godzin dziennie, bez życia prywatnego i czasu na kontakt z dzieckiem. W pewnym momencie zaczęło mi to doskwierać. Chciałam, żeby było inaczej — wstawać rano i cieszyć się, że jadę do pracy, albo czekać na poniedziałek lub iść do pracy w sobotę z potrzeby, z pasji, a nie z wewnętrznego przymusu — wspomina Anna Becherka.

Porzucenie zorganizowanego życia, zainwestowanego czasu, pieniędzy, wysiłku wydawało się jednak abstrakcyjne.

— Ciągle myślałam, że kiedyś coś zmienię. No i nadszedł moment, że słowo „kiedyś” zaczęło mnie drażnić. Pomyślałam, że zmienię pracę i to mi da spełnienie — wtedy trafiłam do Fujitsu. Nadszedł jednak dzień, w którym zdałam sobie sprawę, że zmiana w wyuczonym zawodzie to nie jest to. Trzeba było podjąć decyzję i zdobyć się na odwagę — twierdzi projektantka.

Podjęcie decyzji okazało się najtrudniejsze, bo jak rozpoznać, czy coś jest szaleństwem czy aktem odwagi? Takie pytania przyszła właścicielka pracowni Bechann zadawała sobie przez kilka miesięcy. Przyjaciółka namówiła ją na studia podyplomowe na Akademii Sztuk Pięknych (aranżacja wnętrz), co okazało się strzałem w dziesiątkę.

— Na studiach odkryłam, że jestem u siebie w domu. Na zajęciach z kreatywnego przetwarzania trzeba było wybrać dwa produkty. Sięgnęłam po papier, folię i jakiś kabel, którego nawet nie pamiętam. Przekroiłam, zobaczyłam środek, pomyślałam: wow! Czy nikt tego nie widzi, tylko ja? — wspomina Anna Becherka.

Tak zaczęła się jej fascynacja strukturą, kolorem, kształtem, w których dostrzegła potencjał. Praca z kablami zaowocowała nagrodą w konkursie Eco Make w 2016 r., mającym na celu wyróżnienie prac zrealizowanych w duchu filozofii upcyklingu, czyli przetwarzania wtórnego odpadów. To na uczelni pojawiła się myśl, że chciałaby stworzyć swoją pracownię połączoną z galerią i robić to, co kocha, ale pomysł wydawał się nierealny.

— Podjęcie decyzji o zmianie to nie było pstryknięcie palcami i beztroskie stwierdzenie: nagle zmieniam swoje życie. Było poprzedzone głęboką analizą posiadanych zasobów, możliwości i oparte na realnych finansowych założeniach — wskazuje projektantka.

Głowa w chmurach, nogi na ziemi

Anna Becherka uważa, że aby mieć głowę w chmurach, trzeba mocno stać na ziemi. Do spokojnego tworzenia potrzebna jest równowaga. Dla niej było to zabezpieczenie pieniędzy na rozpoczęcie działalności, zakotwiczenie tego w rzeczywistości, czyli stworzenie biznesplanu.

— Takie działania powodują, że moja głowa jest spokojna i mogę skupić się na tworzeniu — twierdzi artystka.

Przygotowanie do zmiany przez długi czas było mierzeniem się ze strachem, szukaniem odpowiedzi na pytanie: co zrobić, żeby go zmniejszyć?

— Jako HR-owiec zdawałam sobie sprawę ze swoich kompetencji finansowych, coachingowych, strategicznych, umiejętności budowania strategii sprzedaży. Ponieważ marzeniem była galeria i pracownia w jednym miejscu, nadarzyła się okazja, by wykorzystać moje twarde zasoby rodem z korporacji i miękkie — wrażliwość na piękno — mówi Anna Becherka.

Okazało się też, że można poszukać pieniędzy na działalność — wystąpić o miejską dotację. Łódź wspiera nowe biznesy. Warunki, jaki należało spełnić, to wiek powyżej 30 lat, brak pracy i mieszkanie na terenie objętym rewitalizacją. Wsparcie pomostowe z dotacji wynosi 2,1 tys. zł miesięcznie przez dziewięć miesięcy, zaś jednorazowe dofinansowanie na otwarcie działalności — dodatkowe 27 tys. zł. Artystka otrzymała dotację, czego rezultatem jest galeria Bechann na terenie Art_Inkubatora w Fabryce Sztuki, wspierającego osoby kreatywne w działalności rynkowej. Galeria otworzyła podwoje we wrześniu 2019 r. Ten rok artystka dała sobie na zaistnienie w świadomości klientów i promocję.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Obrazy z części komputerowych

Anna Becherka tworzy w swojej pracowni obrazy upcyklingowe w formie płaskorzeźb. W dzień służą jako dekoracja ściany, w nocy niektóre działają jako podświetlenie wykorzystujące LED-y. Z rozplątywanych kabli powstają obrazy — rzeźby przypominające płomienie, pajęczyny, mozaiki. Są też abażury, torby z uszami z taśm kablowych, biżuteria. Autorka na brak materiału do pracy nie narzeka.

— Pozyskuję kable ze skupów złomu komputerowego. Gdy tam trafiłam pierwszy raz, poczułam się jak w raju. Później ogarnęła mnie groza, gdy uświadomiłam sobie, ile tego jest. W takich punktach zalega mnóstwo kabli nigdy nieużytych, nawet nierozpakowanych z foliowych toreb — ubolewa projektantka.

Biżuteria to kolejny pomysł na wykorzystanie materiału do ostatniego ścinka, bo takich resztek sporo powstaje przy tworzeniu obrazów.

— Nauczyłam się, pracując w sklepach retailowych, że jedno z najwłaściwszych działań to sprzedaż dodatkowa. Biżuteria stała się również moim narzędziem PR, ponieważ mam świadomość, że nie każdego stać na obraz, a ceny biżuterii są niewysokie. Klienci nawet mówią, że sprzedaję ją za tanio — żartuje właścicielka galerii.

Ceny biżuterii kształtują się od 50 zł wzwyż i zależą od czasu potrzebnego na wykonanie obiektu, od materiału i skomplikowania pomysłu. Materiał unikatowy jest droższy — np. historyczne przewody z lat sześćdziesiątych. Płaskorzeźby tworzy od kilku godzin do kilku tygodni. Ich ceny zaczynają się od 1500 zł w zależności od wielkości i struktury — czasem każdy element płaskorzeźby jest osobną, ręcznie robioną częścią. Przygotowując się do życiowej zmiany, Anna Becherka wykorzystała swoje doświadczenie korporacyjne i zrobiła analizę rynku. Zabezpieczyła też autorską metodę wytwarzania swoich prac w Cechu Rzemiosła Artystycznego.

— Mam świadomość, że trafiłam na niszę na rynku, nikt jeszcze nie wpadł na taki pomysł, a to, że robię coś dobrego dla planety, jest dodatkowym motorem napędowym — twierdzi artystka.

Niedoceniane zasoby

Dziś ocenia, że drastyczna zmiana życia nie była nieracjonalnym szaleńczym krokiem w przepaść, wynikającym tylko z marzeń, lecz aktem odwagi. Nie żałuje tego mimo odcisków na dłoniach od narzędzi do cięcia kabli.

— Nadal są dni, kiedy myślę, czy to aby na pewno jest to. Ale mam świadomość, że jeśli się nie odważę na kolejne kroki, nigdy się tego nie dowiem. Musiałam dać sobie pozwolenie na realizacje pasji z założeniem, że zrobię wszystko, co umiem, żeby sprawdzić rezultat. Muszę płacić rachunki, utrzymywać dom, jestem samotną matką — to wszystko spoczywa na moich barkach. Ale jeśli teraz długo pracuję, wracam do domu z poczuciem, że warto dać z siebie aż tak dużo. Każdego dnia uczę się nowych rzeczy i sprawia mi to ogromną przyjemność — wyznaje Anna Becherka.

Marzeniem artystki jest praca z bardzo grubymi kablami, mającymi 50 cm w przekroju.

— Widziałam ich przekrój tylko w internecie, są prowadzone pod oceanami, mają przepiękną strukturę. Chciałabym kiedyś wziąć w ręce taki materiał i zrobić panele 3D, mogące być industrialnym elementem dekoracyjnym mieszkania — ujawnia artystka.

Planuje zajęcie się sztuką funkcjonalną, bo jej zdaniem te dwa pojęcia się nie wykluczają. Ważne, by opierała się na powtórnym użyciu przedmiotów, a nie tworzeniu nowych. Uważa, że zachłysnęliśmy się możliwością kupowania rzeczy i mimo upływu lat od transformacji jeszcze się tym nie nacieszyliśmy jako Polacy, ale dziś konsumpcjonizm nas niszczy. Dlatego prowadzi też warsztaty dla dzieci i młodzieży z przetwarzania kabli.

— Licealistki były zaskoczone, że można zrobić biżuterię z telefonu komórkowego, a tego sprzętu przez ręce każdego z nas przechodzi kilka, kilkanaście sztuk w ciągu kilku lat — śmieje się artystka.

Wskazuje, że upcykling jest wpisany w polski charakter, ale nie mamy świadomości, jaka to jest wartość.

— Moim kolejnym marzeniem jest wykorzystanie polskich zasobów — nie zdajemy sobie sprawy, że umiejętności przetwarzania zużytych przedmiotów są u nas przekazywane od pokoleń. Umiemy to robić. Chciałabym kiedyś stworzyć akademię przetwórców — dużą firmę, w której ludzie będą mogli z pasją przetwarzać rzeczy, które są wyrzucane. To mój kolejny plan, mam nadzieję, że zrealizuję go za dwa lata. Będzie to następny krok na rzecz ratowania naszej planety — sumuje Anna Becherka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Tyszko

Polecane