W badaniu Pracuj. pl i Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych wzięło udział 3683 internautów. Postawiono im pytania: do jakich wyrzeczeń byliby skłonni, aby zachować stanowisko pracy, i jak firmy, w których są zatrudnieni, dotychczas radziły sobie z kryzysem.
Zaledwie czterech na 10 pytanych zauważyło wpływ kryzysu na sytuację swojego pracodawcy. Firmy, które musiały wprowadzać oszczędności, np. ograniczenie dodatków pozapłacowych, wydatków na szkolenia, wstrzymanie rekrutacji czy redukcję zatrudnienia, niechętnie informowały pracowników o dokładnych przyczynach i celu zmian. Prawie połowa badanych, którzy byli świadkami podobnych cięć w swoich firmach, uważa, że ich pracodawca wykorzystuje trudną sytuację gospodarczą w kraju, by zredukować liczbę pracowników i koszty pracy.
Pracownicy przedsiębiorstw, które borykają się z problemami wywołanymi przez kryzys, narzekają przede wszystkim na brak informacji. Tylko co trzeci pracodawca — wynika z badania — wyczerpująco uzasadnił konieczność wprowadzenia zmian. W 48 proc. przypadków pracodawcy nie przekazywali pracownikom na bieżąco informacji o kondycji firmy. A tylko w 36 proc. przedsiębiorstw mimo trudnej sytuacji zatrudnieni czuli się motywowani do dalszej pracy.
Jeśli chodzi o wyrzeczenia, to najłatwiej badanym przyszłoby pogodzić się z dodatkowymi obowiązkami bez podwyżki (23,4 proc.), a w dalszej kolejności ze stratą rocznej, kwartalnej lub miesięcznej premii. Ale prawie jedna czwarta ankietowanych dość stanowczo twierdzi, że nie zgodziłaby się na żadne zmiany — woleliby poszukać nowego pracodawcy.
Redukcja miesięcznej pensji to ostatnie brane pod uwagę ustępstwo wobec pracodawcy w kryzysie. Inaczej jest jednak w przypadku zagrożenia utratą pracy. Wtedy na niższe wynagrodzenie w nowym miejscu zgodziłoby się prawie 64 proc. uczestników badania. Ale tylko do znalezienia zajęcia z poprzednią lub wyższą płacą. Co ciekawe, aż 13,6 proc. pytanych wolałoby przez jakiś czas w ogóle nie mieć pracy, niż zdecydować się na niższe wynagrodzenie w nowym miejscu.
