Okechamp porzuca Holandię

Pieczarkowy potentat pozbył się biznesu w Kraju Tulipanów. Dezinwestycja ma też dobrą stronę

Wielkopolski Okechamp to jeden z nielicznych przykładów firmy spożywczej, która zdecydowała się na przejęcie na Zachodzie. Specjalizująca się w przetwórstwie pieczarek przejęła w 2008 r. w Holandii spółkę F&F, znaną z mrożenia grzybów. Ta historia dobiegła właśnie końca.

Leszek Ejsmont, prezes Okechampu, tłumaczył przed kilkoma miesiącami, że w przetwórstwie pieczarek wygrywa się nie innowacjami, ale tym, by przetworzone smakowały podobnie jak świeże. Handel natomiast ceni takie subtelności, jak możliwość dostarczenia grzybów o 2 mm mniejszej średnicy niż standardowa czy o konkretnym kolorze.
Zobacz więcej

ELASTYCZNOŚĆ ZAMIAST INNOWACJI:

Leszek Ejsmont, prezes Okechampu, tłumaczył przed kilkoma miesiącami, że w przetwórstwie pieczarek wygrywa się nie innowacjami, ale tym, by przetworzone smakowały podobnie jak świeże. Handel natomiast ceni takie subtelności, jak możliwość dostarczenia grzybów o 2 mm mniejszej średnicy niż standardowa czy o konkretnym kolorze. Justyna Ejsmont

„Okechamp sprzedał 100 proc. udziałów holenderskiego oddziału holdingowi Freezitt, który jest częścią FLM Foodingredients (...) Obie strony oceniają transakcję za korzystną” — czytamy w komunikacie.

Przewaga w łańcuchu

— Naszym celem jest budowa zintegrowanego łańcucha produkcji. W Polsce mamy pieczarkanie, kompostownię i zakład przetwórczy. Chcieliśmy powtórzyć ten model w Holandii. Rozmawialiśmy z wieloma producentami pieczarek i kompostu, ale nie udało nam się nikogo przejąć. Wolimy więc skupić się na rozbudowie takiego łańcucha produkcji w Polsce i na to przeznaczymy pieniądze ze sprzedaży — mówi Leszek Ejsmont, prezes Okechampu. Nie chce ujawnić kwoty transakcji.

— Lada moment ruszy trzecia pieczarkarnia, która pozwoli w większym stopniu wykorzystywać własny kompost i ograniczyć import grzybów. Będziemy też zwiększać moce zakładu przetwórczego. To, że mamy każdy etap produkcji pod kontrolą, stanowi naszą przewagę konkurencyjną. Nie musimy martwić się rentownością pojedynczego produktu, ale patrzymy na nią jako całość — tłumaczy Leszek Ejsmont. Inwestycje w zeszłym i tym roku sięgną 30 mln zł.

Polsko-holenderskie smaczki

Założona przez polskich i holenderskich biznesmenów grupa Okechamp była do tej pory 4.-5. graczem na europejskim rynku przetworzonych grzybów. Poza aktywami w Polsce ma też spółkę handlową w Niemczech. Po transakcji pozostanie w jej strukturach. Pod koniec zeszłego roku w rozmowie z „PB” Leszek Ejsmont informował, że przychody całej grupy za 2014 r. sięgnęły 400 mln zł (przy czym holenderska spółka odpowiadała za połowę), podczas gdy w 2011 r. było to 270 mln zł.

Zdecydowana większość produkcji trafia na eksport, a głównymi odbiorcami są Niemcy, Francja, Włochy i Izrael. W sumie grupa przetwarzała do tej pory około 40 tys. ton pieczarek rocznie. Polsko-holenderskich wątków i smaczków jest w branży pieczarkarskiej sporo. Polska to największy producent pieczarek w Europie — z rocznym wynikiem na poziomie 320 tys. ton.

Niedawno pokonała królującą w tej kategorii Holandię, a rosnąca popularność polskich pieczarek zaczęła być mocno odczuwana przez tamtych producentów. Przed miesiącem holenderskie stowarzyszenie farmerów ZLTO przyznało, że sprawdziło, dlaczego niemieccy odbiorcy wolą polskie grzyby od holenderskich. Polacy zostali wyżej ocenieni w takich kategoriach, jak: relacja ceny do jakości, bardzo wysoka jakość i kontrola, dostępność wysokiej jakości pieczarek przez cały rok i zarządzanie reklamacjami. Holendrzy przyznali, że najwyższy czas się poprawić. Rozpoczęli jednak od... kampanii komunikacyjnej skierowanej do niemieckich odbiorców. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu