A jednak. Minister Zyta Gilowska chce jesienią zrównać ceny olejów opałowych i napędowych. Firmy dostaną po kieszeni.
Coraz bliższy jest koniec taniego oleju opałowego. Wczoraj Zyta Gilowska, minister finansów, poinformowała, że zamierza jesienią ujednolicić stawki akcyzy na oleje opałowe i napędowe. Akcyza na „opał” skoczyłaby więc z obecnych 232 zł do 1139 zł za 1 tys. litrów.
Dziś co prawda akcyza na olej napędowy wynosi 1048 zł, lecz do tego trzeba jeszcze doliczyć tzw. opłatę paliwową. Mimo różnicy w stawkach akcyzy detaliczna cena obu olejów byłaby równa.
— Konieczne jest zrównanie stawek. Cel tej operacji jest jeden: odcięcie krwi dla nowotworu, jakim jest mafia paliwowa. Dopóki tego nie zrobimy, będziemy zapraszać do oszustw — mówi Zyta Gilowska.
Oszustwo polega na wlewaniu do baków pojazdów dużo tańszego oleju opałowego zamiast napędowego, na czym traci budżet.
— Celem tej operacji nie jest uzyskanie dodatkowych dochodów. To, co budżet uzyska, zostanie zwrócone obywatelom, którzy wykorzystują olej opałowy do celów bytowych — zapewnia Zyta Gilowska.
Niestety, nic nie odzyskają przedsiębiorcy, którzy używają „opału” w swoich firmach. Będą musieli ponieść koszty podwyżki akcyzy.
Minister Gilowska jest przekonana że jeżdżenie na „opale” jest powszechne. ale z danych resortu finansów ani z żadnych innych to nie wynika. Kontrole baków dokonane przez służby fiskusa w 2006 r. wykazały, że tylko kilka pojazdów na 100 jeździ na opałowym.