Oliwa sprawiedliwa - choć nie zawsze wypływa

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-08-17 00:00

Ponieważ skończył się pewien etap procesu Władysława Jamrożego, „zostały złożone wyjaśnienia i nie ma już obaw mataczenia”, były prezes PZU SA, zwany od jakiegoś czasu, za sprawą najbardziej zabawnych przepisów na świecie, Władysławem J., może opuścić areszt (o ile wpłaci kaucję wysokości 1 mln zł) — poinformował reprezentujący go adwokat. Kaucja została wpłacona, ale wskutek złożonej procedury wyjście z aresztu opóźniło się. Co się odwlecze, to nie uciecze i drugi z „lekarzy bez granic” wkrótce będzie na wolności.

I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, nie byłoby to godne wzmianki prasowej (bo przecież jako społeczeństwo nie chcemy się mścić na kimkolwiek, a tylko uczciwie osądzić jego postępowanie, sprawę „mataczenia” zaś — jak rozumiem — ocenili sędziowie), gdyby nie pewna sekwencja zdarzeń.

Od kilku miesięcy wolnością cieszy się (choć nie bez obaw) pierwszy z lekarzy bez granic, Grzegorz Wieczerzak: walczy, odzyskuje wpływy, napomina, oskarża. Błędy w dochodzeniu, kompromitacja biegłych, wreszcie dziecinne wręcz pomyłki proceduralne mogą doprowadzić do tego, że on już za kratki nie wróci (chociaż, niejako zamiast niego, mogą tam trafić inni). A on sam? No cóż, nigdy nie wątpiliśmy, że jest niezwykle zdolnym i „obrotnym” menedżerem. Bogusław Bagsik (dla zapominalskich to ten od Art-B i oscylatora), ciężko skrzywdzony przez polski aparat sprawiedliwości, dochodzi swoich praw przed trybunałem międzynarodowym. Nie bez szans na sukces. Czekamy więc na dalsze kroki Władysława J. za progiem aresztu.