Opada kurz po bitwie

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 22-09-2009, 00:00

Jedni zaczynają budowy, inni nadal czekają na poprawę koniunktury. Która koncepcja okaże się lepsza rozstrzygnie rynek.

Deweloperzy mają różne strategie w walce z kryzysem

Jedni zaczynają budowy, inni nadal czekają na poprawę koniunktury. Która koncepcja okaże się lepsza rozstrzygnie rynek.

Zdaniem niektórych ekspertów kryzys to najlepszy moment na rozpoczynanie nowych przedsięwzięć. Czy dotyczy to również pogrążonego w kryzysie rynku mieszkaniowego? W tej sprawie deweloperzy są podzieleni. Są wśród nich zarówno optymiści, jak i niezdecydowani.

Najlepszy czas?

— Do końca roku zakończymy wszystkie prowadzone inwestycje. Obecnie są one sprzedane w 75 proc. Sprzedaż pozostałych mieszkań zajmie nam około pół roku. Dlatego w tej chwili przygotowujemy 1000 nowych mieszkań w kilku lokalizacjach. Na wiosnę ruszy budowa pierwszych z nich — ujawnia Piotr Hirny, prezes firmy Hirny BD.

Zdaniem Wojciecha Ciurzyńskiego, prezesa Polnordu jego firma nigdy nie zamrażała inwestycji, a jedynie opóźniała ich rozpoczęcie.

— Widać już koniec najgorszego, będziemy więc kontynuować kolejne etapy budowy osiedla City Park w Łodzi, Srebrzystej Podkowy w Olsztynie, a także inwestycję w Warszawie zlokalizowaną obok Kryształu Wilanowa. Rozpoczniemy też nowe budowy w Sopocie — Rezydencje Łokietka i w Szczecinie — osiedle Ku Słońcu. Otrzymujemy wstępne decyzje kredytowe, inwestycje mogą więc ruszyć wkrótce — zapewnia Wojciech Ciurzyński.

Jego zdaniem to najlepszy czas na rozpoczynanie inwestycji. Na ten krok mogą zdecydować się jednak firmy, które obronną ręką wyszły z kryzysu i mają duży potencjał finansowy.

— Moją opinię podzielają instytucje finansowe, które obserwują deweloperów, liczymy więc na łatwiejszy dostęp do kredytów — ocenia prezes Polnordu.

Wtóruje mu Mirosław Aleksander z firmy Zalesie Development, która realizuje rezydencjonalny kompleks Villa Natura w Wilanowie.

Podkreśla on, że spowolnienie nie będzie trwać wiecznie.

— Kryzys dotyczy głównie segmentu mieszkaniowego, a my specjalizujemy się w budownictwie jednorodzinnym. Tu nadal jest popyt, a inwestycji niewiele. Ponadto dużo jest ludzi, którzy mają odpowiednie środki finansowe i nie muszą wspomagać się kredytem — podkreśla.

Przyjemne zaskoczenie

Skąd bierze się taki optymizm? Według Michała Kubickiego dyrektora generalnego firmy deweloperskiej Volumetric MK Polska widać pierwsze symptomy wychodzenia światowej gospodarki z kryzysu, co przekłada się na rynek nieruchomości.

— Zauważalne ożywienie w branży budowlanej trwa już od pierwszego kwartału. Jeśli chodzi o zainteresowanie klientów i ilość sprzedanych mieszkań, to w moim odczuciu drugi kwartał tego roku był wręcz lepszy niż cały ubiegły rok — przekonuje dyrektor Volumetric MK Polska.

Podobnego zdania jest Małgorzata Szwarc — Sroka, dyrektor pionu ekonomicznego w firmie J.W. Construction.

— Sprzedaż zrealizowana w miesiącach wakacyjnych była przyjemnym zaskoczeniem, a sierpień okazał się dla nas najlepszym miesiącem w tym roku. Liczę na to, że trend się utrzyma — podkreśla.

Rosnąca sprzedaż mieszkań spowodowała, że spółka J.W. Construction również postanowiła rozpocząć kolejne projekty.

— Wiosną przyszłego roku ruszą dwa projekty mieszkaniowe w Warszawie przy ulicy Światowida i Antoniewskiej. Chcemy też wystartować z trzecim projektem, tym razem w Ożarowie. Zakłada on w pierwszym etapie budowę 72 domów jednorodzinnych — ujawnia Małgorzata Szwarc — Sroka.

Za to Dom Development ożywienia na razie nie widzi.

— Uważnie przyglądamy się rynkowi. Nasza mocna pozycja zapewnia nam elastyczność działania. Jednak decyzję o rozpoczęciu kolejnych projektów podejmiemy, gdy zaobserwujemy ożywienie na rynku — odpowiada Radosław Bieliński z firmy Dom Development.

Powrót do dziury w ziemi

Następstwem kryzysu jest na pewno przewietrzenie rynku. Wypadli z niego mali gracze. Problemy mają też duże zagraniczne firmy, które prowadziły również inwestycje za granicą i obecnie mają problemy z utrzymaniem płynności finansowej.

A inne minusy obecnej sytuacji?

— Warunki stawiane przez banki spowodują powrót do sprzedaży tzw. dziury w ziemi. Aby dostać kredyt deweloperzy będą musieli wykazać się przedsprzedażą na poziomie minimum 20 proc. a to jest możliwe jedynie przy prowadzeniu sprzedaży przed rozpoczęciem inwestycji — mówi Michał Kubicki.

Są również plusy. Klienci deweloperów dostaną premię za wczesny zakup w postaci niższej ceny lub elastycznego harmonogramu spłat. Będzie to jednak oznaczać wyższe koszty projektu i odbije się na końcowej cenie.

— Proces inwestycyjny trwa co najmniej 24 miesiące i nie można go, bez strat finansowych i wizerunkowych zatrzymać. Trzeba więc mierzyć siły na zamiary i nie brać sobie na barki zbyt wielu projektów na raz. To daje możliwość elastycznego reagowania na zmiany na rynku, ogranicza ryzyko i daje szansę prowadzenia, może mniej zyskownego, ale pewnego, solidnego biznesu — podsumowuje dyrektor firmy Volumetric MK Polska.

Przepis na sukces?

Są firmy, które w kryzysie radzą sobie nawet lepiej niż w okresie koniunktury. Największym deweloperem w kraju pod względem sprzedaży mieszkań jest obecnie wrocławska firma Gant Development, która zdetronizowała poprzedniego lidera firmę J.W. Construction.

Jak udało się to osiągnąć?

— W naszej ofercie przeważają mieszkania z segmentu popularnego, małe i średnie, czyli takie, jakich w czasach kryzysu szukają nabywcy. Wiele inwestycji jest ukończonych — często ze spłaconym kredytem i pozwoleniem na użytkowanie. To zapewnia bezpieczeństwo transakcji, bo klient może podpisać umowę w formie aktu notarialnego i odebrać mieszkanie. Dobrą sprzedaż zapewnia nam też dywersyfikacja pod względem geograficznym. Jeśli, któryś z rynków lokalnych zwalnia, utrzymujemy sprzedaż na pozostałych. Obecnie sprzedajemy mieszkania w Krakowie, Opolu, Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu. Kontynuujemy realizację kolejnych etapów: w Krakowie, Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu. Rozpoczynamy dwie nowe inwestycje we Wrocławiu, jedną w Warszawie oraz centrum handlowe w Bogatyni.

Udział w sukcesie Ganta mają też działy sprzedaży. Mamy biura sprzedaży ulokowane nie tylko w pobliżu inwestycji, ale także w centrach handlowych m.in. w Magnolii i Marino we Wrocławiu czy Manhattan w Gdańsku. Do tego skutecznie wykorzystujemy internet — podkreśla Karol Antkowiak, wiceprezes Ganta.

Agnieszka

Zielińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu