Sprawę referuje dziś "Gazeta Wyborcza", ale jest to kolejny sygnał, że sektor finansowy obawia się o pogorszenie sytuacji na rynku nieruchomości. Spadek cen mógłby bowiem doprowadzić do spadku wartości zabezpieczeń hipotecznych - stąd plany banków o uważniejszym kontrolowaniu klientów, którym kredyty hipoteczne mają być udzielane. Wyniki ankiety współgrają z wczorajszą decyzją Fortis Banku, który wycofał z oferty hipoteczne kredyty walutowe uznając je za zbyt ryzykowne. Niewykluczone, że realizacja obostrzeń w polityce kredytowej rzeczywiście doprowadzi do spadku cen nieruchomości.
SYTUACJA NA GPW
Wtorkowa sesja nie wniosła niczego rewolucyjnego do oceny
nastrojów na warszawskim parkiecie - cały czas mamy do czynienia z wahaniami
indeksów w pobliżu ważnych oporów przy niewielkich oporach. WIG20 po udanym
rozpoczęciu notowań o ok. 0,6 proc. wyżej od poziomu zamknięcia z poprzedniego
dnia zdołał się na chwilę przedrzeć powyżej 3 tys. pkt, ale zagościł tam jedynie
kilka minut, po czym zaczął się osuwać, by po południu znaleźć się o ponad 30
pkt. poniżej sesyjnych szczytów. Finisz sesji to ponownie wzmożone zakupy, które
pozwoliły, pomimo spadków na giełdach zachodnioeuropejskich i w USA, zakończyć
kolejną sesję w tym tygodniu na symbolicznym plusie. Aktywność inwestorów
skoncentrowała się na 4 spółkach z WIG20 - KGHM, TP SA, PKO BP oraz Pekao SA,
ale tylko wartość obrotu akcjami Telekomunikacji Polskiej, przekroczyła 100 mln
PLN.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Po słabych wynikach spółek, indeksy Wall Street zaczęły
wczorajszą sesję od spadków, jednak w dalszej części skutecznie odrabiały
straty. Przy średnich obrotach S&P wzrósł o 0,8 proc., a Dow Jones o 0,4
proc. Przewaga podaży na otwarciu była związana z rozczarowującymi wynikami
kwartalnymi banku hipotecznego Fannie Mae, który w pierwszych trzech miesiącach
roku stracił 2,2 mld USD i będzie szukał dodatkowego finansowania. Po kilku
godzinach okazało się jednak, że może nie być mu potrzebne, bowiem regulator
obniżył wymogi kapitałowe. To było impulsem do wzrostu cen akcji, którym w paru
przypadkach nie przeszkadzały nawet niespodziewane straty kwartalne spółek.
Przypomina się sytuacja z lutego, kiedy indeksy odrabiały straty nie zważając na
negatywne informacje z rynku. Wtedy skończyło się to powrotem do styczniowych
dołków.
O Nikkei zyskał 0,4 proc., a Kospi stracił 0,3 proc.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Po początkowych stratach amerykańskie indeksy giełdowe
wróciły na zieloną stronę rynku, lecz w Azji inwestorzy byli już mniej skorzy do
zakupów - Nikkei oraz Hang Seng kończyły pod kreską. Zobaczymy jak w Europie
odebrano decyzję amerykańskich władz o złagodzeniu regulacji nakładanych na
spółkę udzielającą co piątej pożyczki hipotecznej w USA - Freddie Mae, która
musi pozyskać z rynku 6 mld USD na zabezpieczenie pozycji portfelowych. Chociaż
za oceanem widać powrót skłonności do ryzyka to spodziewamy się, że w Warszawie
po dwóch kolejnych otwraciach sesji z luką hossy tym razem zaczniemy od spadków.
Wiele zależeć będzie jednak od zachowania Europy, która może chcieć odrabiać
straty z ostatnich sesji i jeśli śladem Wall Street puści w niepamięć problemy
instytucji finansowych, to także u nas banki z WIG20 będą ciągnęły indeksy w
górę i w takim przypadku ponownie przetestujemy poziom 3 tys. pkt, który wczoraj
był nie do zdobycia. Pamiętajmy, że do końca tygodnia swoimi wynikami za I kw.
2008 pochwalą się m.in. Bank Pekao, BPH, BZ WBK i Handlowy.
WALUTY
W nocy na rynku walutowym amerykański dolar próbował odzyskiwać
siłę w stosunku do jena, ale do godz. 8.00 warszawskiego czasu kurs pary USD/JPY
nie zdołał przebić się powyżej poziomu 104,90. Skupowanie zielonego było
bardziej widoczne na parze EUR/USD, którą przeceniono o 0,5 proc. do poziomu
1,5480. Wysoka cena ropy utrzymująca się powyżej 120 USD za baryłkę sprawia, że
producenci z Bliskiego Wschodu coraz niechętnej rozliczają się w dolarach i
podobnie, jak Wenezuela, Rosja czy Norwegia,starają się ograniczać transakcje w
amerykańskiej walucie, dlatego odbicie dolara należy traktować bardziej jako
korektę w trendzie spadkowym niż trwałe odwrócenie trendu.
Bardzo dobrze
natomiast radzi sobie złoty, który kolejny dzień z rzędu zyskuje zarówno w
odniesieniu do euro, jak i do dolara, za którego rano płacono 2,209 PLN. Frank
szwajcarski jest z kolei wyceniany na 2,110 PLN.
SUROWCE
Ropa pozostaje w okolicach rekordowych poziomów, do których doszła
po wczorajszej silnej zwyżce wywołanej doniesieniami z Nigerii. Tamtejsi
partyzanci znów atakują szyby naftowe koncernu Shell, co rodzi obawy o stronę
podażową rynku. Jeśli dodamy do tego, że zbliża się sezon wakacyjny i olimpiada
w Chinach, kontynuacja trendu wzrostowego nie może dziwić. Wczoraj za londyńską
baryłkę brent płacono już 120,90 USD, a za nowojorską crude 122,50 USD. Dziś
rano, odreagowanie tych wzrostów było bardzo niewielkie.
Blisko rekordów
porusza się również cena miedzi (w Londynie tona kosztuje 8.530 USD), jednak na
rynku widać sygnały, które powinny zdjąć presję ze wzrostów. W chilijskich
kopalniach Codelco (największy światowy producent) pracownicy przerwali
20-dniowy strajk i mogą one wrócić do pełnego wydobycia. To powinno odwrócić
spadkową tendencję jeśli chodzi o zapasy tego surowca, która za oceanem była
przyczyną silnych wahań cen na początku tygodnia.
Złoto pozostaje w okolicach
poziomu 873 USD za uncję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
OPEN FINANCE: Łukasz Mickiewicz - giełdy
zagraniczne, obserwuj akcje, poinformowali przed sesją, surowce; Łukasz Wróbel -
sytuacja na GPW, prognoza giełdowa, waluty; Emil Szweda - wydarzenie dnia