Produkcja przemysłowa w Japonii spadła w grudniu o 9,6 proc. w porównaniu do listopada. To jej rekordowy spadek w ujęciu miesięcznym. W ujęciu rocznym także nie wygląda to dobrze - spadek wynosi 20,6 proc. Równocześnie spadła dynamika wydatków gospodarstw domowych - w skali roku o 4,6 proc. Wzrosła za to stopa bezrobocia - w ciągu miesiąca z 3,9 do 4,4 proc. Tak słabe wyniki to oczywiście efekt załamania koniunktury na świecie i w związku z tym słabszy popyt na produkowane w Japonii towary. - Nasza gospodarka spada z klifu. Nie ma w niej nic, co mogłoby sprawić by rosła - powiedział jeden z lokalnych ekonomistów. Eksport w grudniu spadł w Japonii o 35 proc. PKB w IV kwartale mógł obniżyć się o 5,5 proc.
SYTUACJA NA GPW
Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że pozostajemy
daleko w tyle za giełdami zachodnimi jeśli chodzi o tempo zwyżek. O ile w
Europie czy USA, a nawet w Azji nie brak chętnych do zakupów akcji banków
droższych nawet o 20 proc., tak u nas wczorajsze odbicie było pozbawione energii
i wdzięku. Przez większą część dnia WIG20 kręcił się ospale w okolicach 1650
pkt, by na końcowym fixingu zlecieć jak kłoda do 1628 pkt ograniczając swój
dzienny urobek. Płynność była tak niska, że nawet niewielkie transakcje na
koniec sesji były w stanie mocno zachwiać indeksem. Inna sprawa, że
zagranicznych inwestorów u nas brak, a krajowi nie podzielają najwyraźniej
zapału Amerykanów czy choćby Niemców w zakupie akcji banków. U nas wciąż jeszcze
dominują obawy o wyniki kwartalne, na świecie już oczekiwania na poprawę po
wdrożeniu "pakietu Obamy".
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Przed czwartkową sesją na Wall Street wyniki
kwartalne opublikowane przez takie spółki, jak Starbucks, Toshiba, US Airlines,
Royal Dutch Shelll czy Ford okazały się złe lub bardzo złe. Po czterodniowej
wzrostowej serii indeksy rozpoczęły więc notowania nieco poniżej kreski, a z
każdą kolejną godziną osuwały się niżej. Swoje zrobiły również kolejne rekordy
słabości rynku nieruchomości. W grudniu na rynku pierwotnym sprzedano zaledwie
330 tys. mieszkań (wskaźnik annualizowany), czyli o 14,7 proc. mniej niż miesiąc
wcześniej. Jeśli dodamy do tego wzrost liczby bezrobotnych i spadek zamówień na
dobra trwałe, które zapowiadają dalsze nakręcanie się negatywnej spirali, to
przed piątkowym odczytem najważniejszych chyba danych stycznia o wzroście
amerykańskiego PKB, jedyne słuszne pytanie to jak bardzo skala spowolnienia
przewyższy szacunki ekonomistów?
OBSERWUJ AKCJE
TP SA - testowanie oporu z wysokości 21 PLN nie
powiodło się w tym tygodniu i po czwartkowej sesji naruszona została linia
krótkoterminowego trendu wzrostowego oraz szybka średnia krocząca z 20 notowań.
Wskaźnik MACD dał sygnał sprzedaży, ale inwestorzy o nieszczególnie agresywnym
nastawieniu do rynku mogą wstrzymać się z pozbywaniem się walorów
Telekomunikacji Polskiej do momentu przeceny poniżej 19,6 PLN. Tam bowiem leży
średnia z 50 sesji, która wyznacza trend w średnim terminie i póki co wciąż
przemawia na korzyść byków. Najbliższe wsparcie leży w okolicy 18,5 PLN za
akcję.
POINFORMOWALI PRZED SESJĄ
Makarony Polskie - spółka zależna - Stoczek
- zawarła umowę na dostawy dżemów z Agencją Rynku Rolnego. Kontrakt wart jest
3,5 mln PLN, ale płatność nastąpi w cukrze.
Mercor - członek rady nadzorczej
oraz osoby z nim związane kupiły 66,7 tys. akcji spółki po 24 PLN za
każdą.
Eurotel - członek zarządu sprzedał 2,7 tys. akcji (0,07 proc.
kapitału) po 9,56-9,55 PLN za papier.
Talex - spółka poinformowała o szeregu
zamówień otrzymanych od BZ WBK, których łączna wartość, licząc od 26 listopada,
wyniosła 10,3 mln PLN. Przedmiotem zamówień jest dostawa rozwiązań
informatycznych.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Spadki głównych indeksów w USA czy Japonii robią
wrażenie, ale trzeba też pamiętać, że wcześniej te rynki doświadczyły silnych
zwyżek. O wiele silniejszych niż te obserwowane w Warszawie. W sumie bilans
dwóch ostatnich sesji wychodzi i "im" i nam mniej więcej na zero (WIG20 zachował
nawet nieco zysku), więc teoretycznie nie ma powodów, by oczekiwać dziś ostrej
reakcji na GPW na zniżki w Stanach czy w Tokio. Można zakładać, że spora grupa
inwestorów będzie cierpliwie czekać z decyzjami do publikacji dynamiki PKB w
USA, więc niewykluczone, że będziemy oglądać dziś bardzo spokojną (do czasu)
sesję. Ale w przekroju całego dnia trudno spodziewać się pozytywnego wyniku.
WALUTY
Na rynku walutowym przed informacją o tempie wzrostu gospodarki
USA w IV kw. inwestorzy zachowywali się dość ostrożnie i przesuwali do Japonii
kapitał ulokowany w innych walutach. Inflacja w strefie euro będzie
najprawdopodobniej najniższa od wprowadzenia wspólnej waluty, a według George'a
Sorosa euro może nie przetrwać recesji, jeśli nie zostanie stworzony globalny
tzw. "zły bank". Złoty nie zdołał przełamać trendu spadkowego wobec większości
głównych walut: frank kosztował prawie 2,94 PLN, a euro i dolar walczyły o
przebicie okrągłych poziomów (odpowiednio 4,40 PLN i 3,40 PLN). Brytyjski funt
podrożał w styczniu z 4,20 PLN do ok. 4,80 PLN.
SUROWCE
Na rynku surowcowym widać niesłabnący apetyt inwestorów na
złoto, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni podrożało z 800 USD za uncję do 910
USD. Ten metal szlachetny znajduje się w trendzie wzrostowym od listopada i
potencjalny zasięg zwyżki może podnieść cenę do ok. 950 USD, gdzie znajduje się
najbliższy silny opór. Taniała natomiast ropa naftowa, bo chociaż OPEC zapewnia,
że jest gotów na kolejne zmniejszenie podaży, to już przed grudniowym
posiedzeniem mówiło się, że konserwatywne obniżki o ok. 2 mln baryłek dziennie
nie mają szans na dogonienie popytu kurczącego się w znacznie szybszym tempie.
Amerykańscy politycy zastanawiają się w jaki sposób najefektywniej wykorzystać
kilkaset milionów dolarów rządowych pieniędzy i pobudzić do życia m.in. branżę
motoryzacyjną.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Emil Szweda, Open Finance