To pierwszy miesięczny wzrost cen od dwóch lat - podaje Bloomberg. Ale w skali roku spadek wciąż jest wyraźny - 6,5 proc. w porównaniu do lutego 2008 r., to jednak najwolniejsze tempo spadku zanotowane przez ostatnie pół roku. Dziś przekonamy się czy wczorajsze dane agencji federalnej znajdą swoje potwierdzenie - w USA opublikowana zostanie dynamika transakcji na rynku wtórnym. Analitycy oczekują spadku liczby transakcji o 1,3 proc. (w porównaniu do lutego), do 4,66 mln (w ujęciu zaanulizowanym). Lepsze dane - np. wzrost liczby transakcji - mogłyby być potwierdzeniem zastopowania rozwoju kryzysu w branży nieruchomości w Stanach.
SYTUACJA NA GPW
Wczorajsze notowania dały wielu inwestorom do
myślenia. Mieliśmy bowiem jeden z najsilniejszych wzrostów indeksów w Europie, a
jego liderem ponownie był sektor bankowy. Nie można wykluczyć, że rynek będzie
ciągnął akcje banków w górę przed zaplanowanym na 4 maja opublikowaniem wniosków
ze stress-testu w amerykańskich bankach. W każdym razie innych powodów
wczorajszej zwyżki nie widać. Można też sądzić, że korekta spadkowa na GPW już
się zatrzymała, a ci którzy kupowali wczoraj akcje, uważają nawet, że
zakończyła. Wskazuje na to nie tylko wzrost indeksów, ale także wzrost obrotów,
który temu towarzyszył - na całym rynku akcji podliczono je na 1,3 mld PLN, z
czego 1 mld PLN na sam WIG20, a 450 mln PLN na akcje sektora bankowego. Wczoraj
podrożały akcje 238. spółek, potaniały 71.
GIEŁDY ZAGRANICZNE
Odreagowanie spadków na amerykańskim parkiecie na
początku sesji pozwoliło wrócić indeksom giełdowym o ok. 2 proc. wyżej niż
kończyły we wtorek, ale w ostatniej godzinie notowań nie zdołały oprzeć się
realizacji zysków. Słabe wyniki kwartalne przedstawił bank Morgan Stanley, a
obniżone prognozy wzrostu gospodarczego na świecie przez MFW z pewnością nie
przypadły do gustu tym inwestorom, którzy wolą wierzyć na słowo ekonomistom
oczekującym powrotu koniunktury w 2009 roku. Producent sprzętu elektronicznego
Apple pochwalił się wyższym niż oczekiwano zyskiem, a General Motors rozważa
tymczasowe zamknięcie w wakacje amerykańskich fabryk. Mało kto w głównych
mediach zwraca uwagę na taki "detal" utrudniające spadki na Wall Street, jak
uniemożliwienie przez największych brokerów otwarcia krótkiej pozycji na indeks
S&P 500 (czyli gry na zniżki cen akcji) bez uprzedniego powiadomienia.
OBSERWUJ AKCJE
Lotos - poziom Fibonacciego wyznaczony jako 161,8 proc.
długości ostatniej fali spadkowej nakreślił opór dla kursu akcji Lotosu na
wysokości 17,85 PLN. Po zrywie byków z końca marca cena akcji przekroczyła przez
moment 17 PLN, ale przed kolejnym atakiem na tę barierę nieunikniona jest
korekta, ponieważ nieprzerwane wzrosty z okolic 7 PLN za akcję stanowią na tyle
silny ruch, że nie powinno brakować skłonnych do wycofania się z rynku z zyskami
(lub przynajmniej znacznie zredukowanymi stratami). Za powrotem w okolice
średniej kroczącej z 50 sesji przemawia również długoterminowa linia
wyznaczająca główny trend, do której udało się zbliżyć w bardzo krótkim czasie i
pora by zadziałała jako opór. Sygnał sprzedaży wskazany przez MACD oraz
przebicie przez kurs akcji od góry średniej z 20 sesji to również
krótkoterminowe "niedźwiedzie" sygnały, dlatego dobrym pomysłem wydaje się
ustawienie zleceń obronnych w okolicy 15 PLN za akcję.
POINFORMOWALI PRZED SESJĄ
ZNTK - prezes spółki Ryszard Ekiert złożył
rezygnację "w związku z nabyciem uprawnień emerytalnych". Zastąpi go Stanisław
Jacek Łupiński, wieloletni prokurent spółki i dyrektor handlowy.
ATM -
zarząd spółki zarekomenduje akcjonariuszom pozostawienie zysku za 2008 r. w
spółce i ewentualnie przeznaczenie go na dywidendę w innym - spokojniejszym
okresie.
Bakalland - spółka objęła 70 proc. udziałów w firmie Leosnia, która
pod nazwą Gardenia będzie prowadziła obrót tzw. owocami miękkimi.
BRE - rada
nadzorcza zamierza powołać Hansa Dietera-Kemlera na stanowisko szefa bankowości
inwestycyjnej w banku.
PROGNOZA GIEŁDOWA
Lepsze od oczekiwanych wyniki Credit Suisse
(opublikowane już po sesji w USA) i rekomendacja kupna akcji Toyoty wydana przez
Morgan Stanley to dwie miłe wiadomości na początek dnia, które mogą zachęcić
inwestorów do zakupów i sprawić, że WIG20 powróci powyżej poziomu 1700 pkt.
Jednak szanse na dalszą zwyżkę są już ograniczone. Pamiętamy, że okolice 1800
pkt okazały się poziomem nie do utrzymania. W tej sytuacji inwestorom wcale nie
będzie spieszno do kontynuacji zakupów w pobliżu tej strefy, a nawet nieco
niżej.
W tej sytuacji zakładamy dziś raczej neutralną sesję, której szalę
mogą przeważyć dane z USA.
WALUTY
W czwartek przed rozpoczęciem sesji na GPW amerykański dolar
był jedyną walutą, która potaniała od poprzednich notowań. Zielonego wyceniono
na 3,37 PLN, a frank szwajcarski i euro kosztowały mniej więcej tyle samo co
dzień wcześniej, czyli odpowiednio 2,90 PLN oraz 4,40 PLN. Sygnały analizy
technicznej pojawiające się właśnie na wykresach wymienionych walut obcych
względem złotówki przemawiają za sprzedażą polskiego złotego, który tylko w tym
tygodniu stracił w stosunku do dolara i euro ponad 3 proc. Po stronie
fundamentów warto odnotować, że MFW spodziewa się, że w 2009 r. polska
gospodarka nie oprze się recesji i skurczy się o 0,7 proc.
SUROWCE
W obszernym raporcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego na
temat kondycji światowej gospodarki ekonomiści stawiają tezę, że przed powrotem
realnego wzrostu zapotrzebowania na produkty mało prawdopodobny jest powrót cen
surowców do poziomów z lat 2007-2008 r. Obecnie praktycznie na każdym rynku, w
zależności od branży, dostrzec można od kilkunastu do kilkudziesięciu procent
niewykorzystywanych mocy produkcyjnych, a niepewne perspektywy sprawiają, że
bieżąca sprzedaż wielu dóbr pochodzi głównie z opróżniania magazynów. Na palcach
jednej ręki można policzyć tygodnie (od początku roku), w których amerykański
Departament Energii informował inwestorów o spadku zapasów paliwowych a w
większości przypadków wzrosty stanu rezerw były wyższe od prognoz analityków
branży energetycznej. Sugeruje to, że zamiast inwestować w nowe projekty czy
odnawialne źródła USA szykują się do przeczekania gorszego okresu i pozostanie
przy status quo. W czwartek rano baryłka ropy kosztowała mniej niż 49 USD.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Łukasz Wróbel, Emil Szweda - Open
Finance