Dane o tyle istotne, że sektor usług odpowiada za prawie 90 proc. amerykańskiego PKB. Jakakolwiek poprawa jest niezwykle pożądana, choć trzeba pamiętać, że indeks wciąż znajduje się poniżej poziomu 50 pkt, a właśnie ten poziom odgradza recesję sektora od rozwoju. Mimo wszystko inwestorzy odebrali wiadomość jako pozytywną - na równi z taniejącą ropą indeks ISM był krótko po publikacji "driverem" wzrostów w Nowym Jorku (co ciekawe wczoraj taniejąca ropa wg. komentatorów we wzrostach przeszkadzała). Gorsze dane nadeszły natomiast z Europy. Sprzedaż detaliczna w strefie euro spadła r/r o 3,1 proc., a oczekiwano spadku o 1,2 proc. Indeks sektora usług w Europie przyjął wartość 48,3 pkt - tyle, ile oczekiwano.
SYTUACJA NA GPW
Przebieg wtorkowej sesji może napawać optymizmem -
większość indeksów wyraźnie wzrosła przy stosunkowo dużej aktywności inwestorów.
Obroty na całym rynku zbliżyły się do 1,6 mld PLN, z czego przeważająca część
przypadła na najpłynniejsze walory z WIG20. Przed sesją niezłymi wynikami za II
kw. pochwaliły się duże spółki z sektora budowlanego: PBG oraz Polimex -
Mostostal i ich akcje szły w ciągu dnia mocno w górę. Kolejną kiepską sesję
zaliczył natomiast KGHM, któremu przestała sprzyjać sytuacja na rynku miedzi,
gdzie podobnie jak w przypadku innych towarów od kilkunastu dni obserwujemy
odwrócenie wzrostowego trendu. Cena ropy naftowej spadła w okolice 118 USD za
baryłkę, co w średnim terminie korzystnie przekłada się na kondycję PKN Orlen i
Lotosu, które kupują większość surowców energetycznych za granicą. WIG zyskał
1,2 proc., WIG20 1,7 proc., a mWIG40 0,4 proc.
GIEŁDY W EUROPIE
We wtorek europejskie indeksy rosły w reakcji na
wyniki francuskiego banku Societe Generale, niemieckiego Adidasa i duńskiego
Carlsberga. O ile akcjonariusze browaru oraz producenta sportowej odzieży i
obuwia mogą mieć powody do zadowolenia, bo ich spółki istotnie poprawiły
ubiegłoroczne zyski, to sytuacja Societe Generale wygląda z goła odmiennie. W II
kw. jego wyniki były o 63 proc. niższe niż przed rokiem, ale akcje banku drożały
o blisko 9 proc., ponieważ inwestorzy dopatrzyli się w nich zwiastuna
nadchodzących lepszych czasów. Mniej optymizmu wniosły dane z europejskiej
gospodarki, które rynki akcji zupełnie zignorowały - w strefie euro sprzedaż
detaliczna była w czerwcu znacznie niższa niż oczekiwano i spadła w odniesieniu
do czerwca 2007 r. o 3,1 proc. (oczek. spadku 1,2 proc.). Za oceanem dobre
wyniki pokazał Procter & Gambler, a indeks ISM wzrósł z 48,2 pkt. do 49,5
pkt.). Ok. godz. 16. FT-SE zyskiwał 2,1 proc., CAC40 1,9 proc., a BUX 1,5
proc.
WALUTY
Kurs euro spadł dziś poniżej 1,55 USD pierwszy raz od półtora
miesiąca. Dziś pojawiło się kilka dobrych powodów dla takiej przeceny wspólnej
waluty. Po pierwsze spadek notowań ropy (na analogicznej zasadzie wcześniej, gdy
ropa drożała, dolar taniał). Po drugie i po trzecie to dzisiejsze dane - słabe o
sprzedaży detalicznej z Europy i lepsze od oczekiwań dane o indeksie ISM w
sektorze usług USA.
Umocnienie dolara do euro odbiło się na naszym rynku
walutowym - złoty dziś tracił. Dolar podrożał do niemal 2,08 PLN, euro momentami
przekraczało 2,22 PLN. Frank zakończył dzień na 1,97 PLN, choć w ciągu dnia był
nawet o prawie grosz droższy.
SUROWCE
We wtorek za baryłkę płacono już 118 USD, po południu jednak
cena cofnęła się w okolice 120 USD. Spadek poniżej 116 USD oznaczałby wkroczenie
w bessę według reguły przytaczanej niedawno przy okazji wyprzedaży na rynkach
akcji mówiącej, że rynek niedźwiedzia rozpoczyna się o ok. 20 proc. poniżej
ostatnich szczytów. Nawet w przypadku spełnienia się tego scenariusza trzeba
pamiętać, że ropa jest nadal o ok. 22 proc. droższa niż 1 stycznia 2008 r. i o
ponad 61 proc. droższa niż przed rokiem. Duże znaczenie ma fakt, że fundusze
surowcowe po raz pierwszy od siedemnastu miesięcy posiadają więcej krótkich
pozycji, czyli liczą na dalsze spadki ceny ropy. We wtorek inwestorom pomagały
komunikaty meteorologów o sztormie tropikalnym, który ma ominąć największe pola
naftowe na Zatoce Meksykańskiej, ale podobnie jak w przypadku niedawnego trendu
wzrostowego można powiedzieć, że cena baryłki napędzana jest własną siłą
rozpędu. Wrażliwe na oczekiwania inflacyjne złoto również traciło na wartości i
po południu kosztowało 892 USD za uncję, a tonę miedzi wyceniano na 7620
USD.
KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
Emil Szweda - wydarzenie dnia, waluty; Łukasz
Wróbel - GPW, giełdy zagraniczne, surowce. Open Finance