Open Life wypływa na szersze wody

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-04-11 00:00

Ubezpieczyciel wychodzi poza rynek bankowy. Szykuje też ofertę dla małych firm.

Open Life po raz kolejny zaskakuje. Ubezpieczyciel, który powstał jako butik dostarczający ubezpieczenia inwestycyjne do Open Finance i Getin Banku, zaczyna żyć własnym życiem. Na początku roku wycofał się ze sprzedaży agresywnych polis inwestycyjnych i postawił na transparentność wobec klientów. Teraz idzie krok dalej i zamierza poszukać szansy na rozwój na rynku pozabankowym.

— Podpisujemy z multiagencjami i brokerami pierwsze umowy dotyczące sprzedaży naszych produktów — mówi Izabela Śliwowska, wiceprezes Open Life. Podkreśla, że w tych kanałach firma nie ma zamiaru oferować tych samych ubezpieczeń, które do tej pory sprzedawała w bankach. Na potrzeby nowych kanałów stworzyła nowe produkty. Chodzi m.in. o polisy na życie ze składką jednorazową czy proste, regularne polisy z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. — Naszym zdaniem, tego rodzaju produkty będą się dobrze sprzedawały w kanale multiagencyjnym — tłumaczy Izabela Śliwowska.

Open Life zdaje sobie sprawę, że multiagencje nie są obecnie taką siłą na rynku życiowym, jaką stały się w ostatnich latach na rynku majątkowym. Ubezpieczyciel nie ma jednak zamiaru inwestować w budowę własnej sieci agencyjnej, bo to drogie i nieefektywne.

Spółka dostrzega także ryzyko związane z ograniczeniem roli banków jako pośredników w sprzedaży polis. Chodzi o regulacje, nad którymi od dłuższego czasu pracują Komisja Nadzoru Finansowego i resort finansów. Swoje pięć groszy zamierza dorzucić także Komisji Europejska.

— Wejście w życie tych regulacji może wpłynąć na zmniejszenie sprzedaży polis przez banki. Dlatego szukamy sposobu dywersyfikacji biznesu — podkreśla wiceprezes Open Life. Na multiagencjach nie kończą się plany ubezpieczyciela. Chce także spróbować sił na rynku dość odległym od dotychczasowej specjalizacji. Chodzi o pracownicze ubezpieczenia grupowe.

To olbrzymi tort, w którym 70 proc. udziałów ma PZU ubezpieczające ok. 6 mln osób. — Nie zamierzamy konkurować z największymi graczami na tym rynku, bo nie chcemy prowadzić wojny cenowej i nie stać nas na to. Zamierzamy jednak zaoferować nasze ubezpieczenie tym, do których najwięksi jeszcze nie dotarli, np. małym firmom — deklaruje Izabela Śliwowska.

Jej zdaniem, Open Life udowodnił już, działając na rynku bankowym, że potrafi stworzyć elastyczne i dopasowane do potrzeb klienta produkty. Zamierza przenieść te doświadczenia na rynek ubezpieczeń pracowniczych. Ile składki Open Life może zebrać z nowych kanałów? Jak twierdzi Izabela Śliwowska, na szacunki jest jeszcze za wcześnie. Dopiero za kilka miesięcy będzie wiadomo, czy ubezpieczycielowi uda się przebić na nowych rynkach.