Wartość sprzedaży business intelligence kurczy się już drugi rok. Część firm postawiała na bezpłatne programy.
Wstępne dane biura analitycznego DiS wskazują, że sprzedaż oprogramowania business intelligence (BI) w 2009 r. spadła o około 8 proc. W 2008 r. było to prawie 5 proc. Mimo to DiS uważa, że zważywszy na kryzys gospodarczy, ta dynamika dobrze świadczy o popycie na software analityczny.
— Rynek business intelligence maleje, ale jego wartość nie spada tak szybko jak rynku IT ogółem. Spadek o osiem procent to nie kilkanaście procent, jakie dotyczy innych gałęzi informatyki — komentuje Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analitycznej DiS.
Przybywa użytkowników
Zdaniem Andrzeja Dyżewskiego kryzys gospodarczy nie wpłynął wprost na zmniejszenie liczby wdrożeń oprogramowania BI w Polsce. Software tego typu jest bowiem postrzegany jako narzędzie wspomagające kontrolę kosztów i optymalizację biznesu, a co za tym idzie — chętnie sięgają po nie coraz to nowe firmy.
— Nowych użytkowników oprogramowania business intelligence jest coraz więcej. Nie przekłada się to jednak na wzrost rynku mierzonego wartością sprzedawanych licencji, bo w podczas kryzysu przeciętna licencja staniała. Wynika to zarówno z większej skłonności producentów do negocjowania cen, jak i z coraz częstszego wykorzystywania bezpłatnych aplikacji analitycznych typu open source. W przypadku tych ostatnich płaci się tylko za usługi wdrożeniowe, a jeśli potrafi się je skonfigurować samemu, to nawet tych kosztów nie ma — tłumaczy Andrzej Dyżewski.
Z analiz DiS wynika, że w Polsce jest wykorzystywanych 110 programów typu BI, z czego aplikacje bezpłatne stanowią około 10 proc. To ewenement. Bo wśród oprogramowania typowo biznesowego — np. systemów ERP — dotychczas w zasadzie nie było produktów bezpłatnych. Ale do produktów analitycznych typu open source trzeba mieć pewien dystans.
— Większość tych programów to w zasadzie rozbudowane arkusze kalkulacyjne — uważa Andrzej Dyżewski.
Chociaż przyznaje, że są w tej grupie również aplikacje bardziej zaawansowane, zawierające funkcje filtrowania danych.
Z uczelni do biznesu
Niezależnie od funkcjonalności programy analityczno-statystyczne typu open source będą jednak zyskiwały popularność.
— Pojawiają się na uniwersytetach. Tam są lokalizowane i wykorzystywane. Studenci kończą naukę i przechodzą do biznesu, można więc oczekiwać, że przynajmniej niektórzy będą mieli wpływ na to, że programy, z którymi zetknęli się na studiach, zaczną pracować w firmach — zauważa Andrzej Dyżewski.
Kamil Kosiński
