Bankowość inwestycyjna w Polsce jest w ostatnich tygodniach jak pływak, który długo był pod wodą, a wracając na powierzchnię, wziął głęboki oddech — długo wstrzymywane procesy sprzedaży wysypują się na rynek jeden za drugim. Okazję do zrealizowania zysków z inwestycji zwietrzyli również udziałowcy P4, operatora sieci Play. Przez kilka miesięcy wybierali banki, które mają pomóc dotrzeć do inwestorów zainteresowanych kupnem akcji — szczęśliwy los padł na UBS oraz Bank of America Merrill Lynch.

— Na razie wszystkie opcje są możliwe: sprzedaż wszystkich akcji inwestorowi strategicznemu, debiut giełdowy połowy akcji i refinansowanie długu — mówi jeden z naszych rozmówców.
Dobry moment
Grecka Olympia i islandzki Novator, udziałowcy P4, co kilka lat testują rynek pod kątem sprzedaży. Żądanie za spółkę 1,5 mld EUR, nie licząc długu, do tej pory zniechęcało nabywców. Dodając do tego obecne zadłużenie Playa, cena wywoławcza może wynieść 2,6 mld EUR (12 mld zł). Jeśli wycenę oprzeć na ubiegłorocznej EBITDA, można wycenić operatora na 10 mld zł.
— Uważam, że jest to jest bardzo dobry moment na sprzedaż. Spółka przez lata dynamicznie rosła i teraz nie ma możliwości utrzymania tego tempa. Inwestorom można więc pokazać historyczny dynamiczny wzrost. Każdy kolejny rok będzie trudniejszy dla spółki, przez co jej postrzeganie może się pogorszyć. Trudno jednak znaleźć podmiot, który zechce ją kupić — rynek jest bardzo konkurencyjny i każdy potencjalny lokalny nabywca będzie miał problem z uzyskaniem atrakcyjnego zwrotu z inwestycji, gdyż zwiększenie skali działania nie będzie łatwe — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. Najlepszą cenę za spółkę mógłby dać jeden z obecnych na rynku operatorów telefonii komórkowej ze względu na potencjalne synergie. Ma jednakznikome szanse na zielone światło urzędu antymonopolowego. Wśród potencjalnych nabywców rynek wymienia największe fundusze private equity, m.in. KKR, Blackstone, Cinven, BC Partners, Advent, CVC czy Warburg Pincus. Polskim rynkiem mogą zainteresować się tacy gracze branżowi, jak Telenor, TeliaSonera czy Telekom Austria. Analizę kupna tego aktywa może zrobić także Liberty Global, właściciel UPC, który rozgląda się po rynku za akwizycjami. Realną opcją wciąż jest sprzedaż tylko połowy udziałów P4 na giełdzie, a być może skończy się tak jak kilka wcześniejszych prób sondowania rynku pod kątem potencjalnego kupca — refinansowaniem zadłużenia i wypłatą sowitej dywidendy.
Czwarty, ale nie ostatni
P4 wszedł na rynek telefonii komórkowej jako ostatni, czwarty gracz. Niewielu dawało mu szansę na realizację ambitnych planów, tymczasem operator konsekwentnie zdobywał pozycję rynkową. Teraz ma już 25 proc. w polskim rynku telekomunikacji mobilnej i drugie miejsce pod względem liczby klientów i nadal rozpycha się na rynku. Przychody na koniec 2015 r., po 22-procentowym wzroście wyniosły 5,36 mld zł, a skorygowany zysk EBITDA 1,54 mld zł, po wzroście o 44 proc. Przychody co prawda nie rosną już tak szybko, ale poprawia się rentowność. Play, jego udziałowcy oraz potencjalni nabywcy nie udzielili „PB” komentarza.