Resort infrastruktury na razie wyklucza zmuszenie operatorów komórkowych do podpisania umów z operatorami wirtualnymi. W najbliższym czasie nie pojawi się więc nowy podmiot na rynku telefonii cyfrowej. Usługi, które ma obecnie świadczyć osiem firm, pozostaną zgodnie ze swoją nazwą wirtualne.
Niedługo minie rok od przydzielenia pierwszego zezwolenia na świadczenie usług telekomunikacyjnych w sieciach ruchomych. Obecnie na rynku jest osiem firm mogących pochwalić się mianem wirtualnego operatora sieci ruchomej (MVNO). Tylko wirtualnie. Żadna nie rozpoczęła działalności.
— Nie otrzymaliśmy od żadnego posiadacza zezwolenia MVNO oficjalnego zaproszenia do rozmów — mówi Antoni Mielniczuk z Polskiej Telefonii Cyfrowej, największego operatora komórkowego w kraju.
— Rozmowy z niektórymi przedstawicielami operatorów GSM przypominają trochę rozmowy głuchego ze ślepym o kolorach — odpowiada Wojciech Gawęda, prezes SM-Media, która zezwolenie otrzymała w lipcu ubiegłego roku.
Operatorzy MVNO mają świadczyć usługi telekomunikacyjne oparte na infrastrukturze zbudowanej przez trzech operatorów infrastrukturalnych — PTC, Polkomtel i Centertel. Wszystko będzie wyglądało jak normalna transakcja handlowa — operator komórkowy sprzedaje pakiet minut operatorowi wirtualnemu, a ten rozprowadza je wśród klientów. Problem w tym, że tych umów nie ma.
— Nie może być tak, że operator komórkowy wydał kilka miliardów dolarów na rozwój infrastruktury i kolejny miliard na koncesje, a teraz ktoś nas zmusi do współpracy z niepewnym finansowo, pozbawionym wizji podmiotem, który chce korzystać z naszej sieci — mówi Antoni Mielniczuk.
Podobnego zdania są przedstawiciele innych operatorów komórkowych, zupełnie innego — operatorzy wirtualni.
Nie wiadomo, jakie relacje miałyby łączyć operatora infrastrukturalnego i wirtualnego.
— Operator komórkowy nie powinien nas traktować jak konkurencję. Powinniśmy być widziani jako zbrojne ramię marketingowe takiej firmy. Bez kosztów marketingowych pozyska on nowych klientów — twierdzi Wojciech Gawęda.
W lutym SM-Media ma mieć gotowy biznesplan. Zakłada on zdobycie 2-proc. udziału w rynku przy kilku milionach inwestycji, głównie w reklamę.
— Wiemy już, ile musimy zainwestować, kto będzie naszym klientem, kiedy osiągniemy zyski, jakie będą źródła finansowania. Brakuje tylko umowy z operatorem komórkowym. Chcemy rozpocząć świadczenie usług jesienią. W przeciwnym razie będziemy pytać prezesa urzędu regulacji, za co zapłaciliśmy po 5 tys. EUR — mówi Wojciech Gawęda.
— Jeśli ktoś do nas przyjdzie i przedstawi rozsądny, nowatorski pomysł, będziemy rozmawiać. Jego biznesplan nie może jednak kolidować z naszym — ucina Antoni Mielniczuk.
Na nowatorski pomysł wprowadzenia atrakcyjnej dla klienta usługi przez operatora wirtualnego zwracają uwagę eksperci.
— Nieporozumieniem jest mówienie o konkurencji między operatorami infrastrukturalnymi i wirtualnymi. Ten ostatni musi stworzyć nową wartość biznesową, nie może powielać działalności np. Ery. W takiej sytuacji wiadomo, że operatorzy komórkowi nie zgodzą się na współpracę z nowymi podmiotami — mówi Andrzej Piotrowski z Centrum im. Adama Smitha.
Sieci komórkowe boją się, że zostaną zmuszone do podpisania umów. Resort infrastruktury na razie odrzuca to rozwiązanie.
— Nie ma podstaw prawnych do tego, aby zmusić ich do współpracy z operatorami wirtualnymi. Obserwujemy rynek i jeśli dojdziemy do wniosku, że taki nakaz będzie z korzyścią dla klientów, to rozważymy go — mówi Krzysztof Heller, wiceminister infrastruktury.
Bardziej stanowczy, choć anonimowo, są przedstawiciele spółek MVNO.
— Jeśli nie będziemy mieli innego wyjścia, pozostanie nam tylko zmuszenie operatorów komórkowych do podpisania umów. Co z tego, że mamy wykupione zezwolenie — mówi jeden z nich.
— Wierzymy, że sprawa zostanie rozwiązana w profesjonalny sposób — odpowiada Antoni Mielniczuk.
Operatorzy wirtualni to zazwyczaj niewielkie firmy, za którymi nie stoją wielcy inwestorzy. Stąd też pewnie pojawił się zarzut, że urząd regulacji powinien sprawdzać kondycję finansową przedsiębiorstw. Zastrzeżenia pod adresem operatorów wirtualnych zgłosili posłowie opozycji. Ich zdaniem, urząd niepotrzebnie wydaje tyle zezwoleń.