(Dodajemy cytaty z konferencji prasowej Eureko).
WARSZAWA (Reuters) - Paneuropejski ubezpieczyciel Eureko BV podał, że złoży skargę do Unii Europejskiej w sprawie nielegalnego jego zdaniem zwolnienia jego przedstawicieli z zarządu Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń (PZU), w którym ma mniejszościowy pakiet akcji.
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zaogniło spór z z Eureko dotyczący kontroli nad PZU zwalniając na poniedziałkowym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy członków zarządu PZU, którzy sprzyjali Eureko.
Dyrektor wykonawczy Eureko Ernst Jansen powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że ruch ministerstwa to świadome złamanie umowy prywatyzacyjnej, która ściśle definiuje jak powoływani i zwalniani są członkowie zarządu.
Jansen powiedział, ze Eureko będzie się domagać odszkodowania za straty, które poniosło w wyniku działań ministerstwa skarbu, ale nie planuje odsprzedać udziałów w PZU innemu inwestorowi.
"Zwrócimy się też oficjalnie do Unii Europejskiej, aby chronić nasze interesy. Oczekujemy, że Polska dotrzyma umowy prywatyzacyjnej, co jest normalną praktyką dla kraju w przededniu wejścia do Unii" - powiedział.
Przedstawiciele Eureko opuścili salę obrad walnego zgromadzenia po tym jak zwolniony został zarząd i zerwali współpracę z resortem skarbu, który oskarżyli o próbę odzyskania pełnej kontroli nad PZU mimo wcześniejszej umowy sprzedaży 30 procent akcji konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego.
"Tak dłużej być nie może. Opuszczamy niniejszym to zgromadzenie akcjonariuszy, aby tym samym dobitnie i publicznie oświadczyć, że skarb państwa ponosi wyłączną odpowiedzialność za ten bałagan. Traktuje pozostałych akcjonariuszy jak bydło" - powiedział dziennikarzom Jansen.
Ministerstwo skarbu, które twierdzi, że straciło zaufanie do zarządu PZU po tym jak odmówił on w październiku wykonania jego wskazówek odnośnie zmian w zarządzie spółki zależnej PZU Życie, podało we wtorkowym komunikacie, że zgromadzenie akcjonariuszy było "krokiem na drodze do przywrócenia stabilizacji w PZU".
Po tym jak przedstawiciele Eureko opuścili salę obrad walnego zgromadzenia ministerstwo skarbu przegłosowało nowy skład rady nadzorczej, do której weszli tylko członkowie popierający skarb państwa. Ta rada nadzorcza prawdopodobnie szybko powoła nowy zarząd PZU.
Wcześniej resort skarbu zwrócił się do sądu o unieważnienie umowy prywatyzacyjnej z 1999 roku, na mocy której konsorcjum Eureko i BIG Banku Gdańskiego kupiło od skarbu państwa 30 procent PZU za około trzy miliardy złotych.
Resort skarbu twierdzi, że jako większościowy akcjonariusz PZU z udziałem 56 procent akcji powinien mieć decydujący głos w spółce. Jego zdaniem Eureko i BIG kupiły akcje PZU, by chronić swoje własne interesy, a nie rozwijać działalnośc polskiego ubezpieczyciela.
Sprawa PZU wzbudziła wiele kontrowersji i wątpliwości co do praw akcjonariuszy mniejszościowych w spółkach oraz naruszyła dobre imię Polski wśród zagranicznych inwestorów.
"Inwestorzy śledzący sprawę PZU będą pytali 'jaki jest sens kupowania mniejszościowych pakietów akcji w polskich spółkach?' Jeśli słowo polskiego rządu nic nie znaczy, to oczywiście bardzo źle wpływa na reputację takiego kraju" - powiedział Jansen.
Jansen powiedział też, że plany ministerstwa co do sprzedaży części akcji PZU w tym roku poprzez giełdę są "prawie nierealne nawet z technicznego punktu widzenia".
Dodał, że będzie musiało upłynąć wiele miesięcy zanim PZU odbuduje dobry wizerunek wśród inwestorów zagranicznych, nawet jeśli obie strony dojdą do porozumienia.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))


