OPIS1-CIT spadnie w 2004 do 19 proc z 27 proc (Depesza łącząca informacje z rządu i uzupełniona o nowe wypowiedzi premiera i
ministra finansów) WARSZAWA (Reuters) - Rada Ministrów zdecydowała we wtorek, że od przyszłego roku
podatek dla przedsiębiorstw (CIT) zostanie obniżony do 19 procent z 27 procent,
powiedział premier Leszek Miller. Obniżka ta ma pobudzić inwestycje i przyczynić się do
rozwoju gospodarki. "To jest bardzo istotna obniżka, teraz w kontekście wejścia Polski do Unii
Europejskiej. Podniesienie konkurencyjności przełoży się na rynek pracy i tendencje
spadku bezrobocia. Spowoduje bardzo znaczny wzrost inwestycji" - powiedział Miller. Przedsiębiorcy od dawna domagali się zmniejszenia obciążeń podatkowych, które są
jedną z przyczyn utrzymującego się spowolnienia gospodarczego. "Istotna redukcja podatku CIT będzie istotnym impulsem pobudzenia wzrostu
gospodarczego" - powiedział również obecny na konferencji prasowej minister finansów
Andrzej Raczko. Według wcześniejszych szacunków niższy podatek dla przedsiębiorców będzie kosztował
przyszłoroczny budżet około pięciu miliardów złotych. Także prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz mówił, że
biurokracja i skomplikowany system podatkowy są czynnikami ograniczającymi wzrost
gospodarczy, który rząd zakłada w tym roku na poziomie trzech procent, a na rok przyszły
w wysokości pięciu procent. Premier Miller liczy także, że decyzję o obniżeniu CIT-u pozytywnie odbierze Rada
Polityki Pieniężnej (RPP) i będzie to miało wpływ na przebieg dyskusji na temat
wykorzystania rezerwy rewaluacyjnej banku centralnego w przyszłorocznym budżecie. "Spodziewamy się, że nasze decyzje zostaną zauważone i potraktowane jako okazja do
dyskusji (z RPP)" - dodał Miller. Rząd liczy bowiem na wykorzystanie części rezerw rewaluacyjnych lub rezerw dewizowych
banku centralnego, tak by móc w 2004 roku zaabsorbować środki unijne. Bank centralny jest
stanowczo przeciwny sięganiu po rezerwę rewaluacyjną. Nowy minister finansów Andrzej Raczko powiedział także w trakcie wtorkowej
konferencji prasowej, że zmiana założeń budżetu na przyszły rok, w tym deficytu
budżetowego na poziomie 33,1 miliarda złotych, jest kwestią otwartą. Poprzedni minister finansów Grzegorz Kołodko w założeniach do przyszłorocznego
budżetu, które zostały w zeszłym tygodniu przyjęte przez rząd zaproponował, by
przyszłoroczne dochody budżetu wyniosły 159 miliardów złotych, a wydatki 192,1 miliarda
co daje deficyt na poziomie 33,1 miliarda złotych. Bez środków z rezerwy banku centralnego deficyt wyniósłby 42,1 miliarda złotych,
czyli 5,2 procent PKB a nie 3,8 procent. Raczko zapytany, czy rząd zamierza zwiększyć poziom deficytu założony na przyszły rok
w projekcie byłego ministra finansów, Raczko odpowiedział: "Te założenia będą podlegać weryfikacji, co jest związane z pewną kwotą zapisaną z
banku centralnego. Tutaj kwestia jest otwarta". Rano Raczko w wywiadzie radiowym mówił, że rezerwa rewaluacyjna banku centralnego
powinna być wykorzystana w sposób korzystny dla gospodarki, jednak tak by nie wywołała
impulsu inflacyjnego. ((Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, [email protected]))