(Depesza uzupełniona o szczegóły i cytaty z konferencji prasowej, reakcję rynków i komentarz analityka)
Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zdecydowała się w środę na kolejną redukcję stóp procentowych, ponieważ inflacja jest wciąż niska, a popyt krajowy i wzrost gospodarczy są również bardziej umiarkowane niż się spodziewano, wynika z wypowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP), Leszka Balcerowicza.
RPP obniżyła stopy o 25 punktów bazowych, w tym główną do 6,5 procent i pozostawiła bez zmian neutralne nastawienie w polityce. Rada podkreśliła w komunikacie, że wzmocniły się sygnały dotyczące utrzymywania się niskiej dynamiki popytu wewnętrznego - niski wzrost płac, spadek produkcji budowlano-montażowej i podaż pieniądza.
"Podtrzymujemy poprzednią diagnozę o stopniowym ożywieniu w gospodarce, jednak perspektywy wzrostu gospodarczego zależą od tego czy i jak będą dokonywane reformy strukturalne" - powiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu RPP Balcerowicz.
W 2001 roku wzrost PKB wyniósł jeden procent, a w 2002 - sądzą analitycy - przyspieszył jedynie do 1,3 procent.
"Niską wartość osiągnął wskaźnik inflacji CPI, ale pragnę zwrócić uwagę, że to jest wskaźnik, w którym odbijają się również czyniki o charakterze przejściowym, dlatego trzeba patrzeć bardziej na inflację bazową" - powiedział Balcerowicz.
"Ponadto wskaźniki miesięczne w decyzjach skierowanych na przyszłość nie są najważniejszą przesłanką i liczymy się z tym, że najbliższe miesiące przyniosą niskie wskaźniki inflacji" - stwierdził szef NBP.
Niska inflacja, która spadła do 0,8 procent rok do roku, nie będzie jednak trwać wiecznie, obawia się Rada. RPP ocenia, że dotychczasowe obniżki stóp, których wpływ na gospodarkę następuje z opóźnieniem, mogą być potencjalnym źródłem presji inflacyjnej i będą wpływały na wzrost popytu krajowego w drugiej połowie 2003 roku i w 2004 roku.
Innymi źródłami presji inflacyjnej może być przekroczenie w tym roku deficytu sektora finansów publicznych planowanego w budżecie państwa na 2003 rok i niepewność co do polityki fiskalnej w 2004. Zdaniem Rady czynnikiem stanowiącym presję inflacyjną mogą być też wysokie ceny ropy naftowej z powodu groźby wojny w Iraku.
WĘGRY I PRZEJRZYSTOŚĆ
Z wypowiedzi Balcerowicza wynika, że przy podejmowaniu decyzji o stopach RPP nie brała pod uwagę wydarzeń na Węgrzech, gdzie bank centralny dwa dni z rzędu obniżał stopy - w sumie o 200 punktów bazowych - i interweniował na rynku, by nie dopuścić do przekroczenia przez forinta górnego pasma wahań, w jakim waluta ta może się poruszać.
"To co się dzieje na Węgrzech zasługuje na uwagę (...) Zasadniczy wniosek to to, że warto mieć taki system kursowy jak nasz, czyli system swobodnego kursu, bo unika się zawirowań jakie miały miejsce na Węgrzech" - powiedział szef NBP.
Balcerowicz powtórzył też wcześniejsze wypowiedzi RPP, że Ministerstwo Finansów, które chce skupować na rynku waluty dla obsługi odsetek od zadłużenia zagranicznego, powinno czynić to w sposób przejrzysty dla inwestorów. Resort chce skupować waluty, by pozyskać środki na odsetki, które wyniosą w tym roku około miliarda dolarów.
CO DALEJ ZE STOPAMI?
Szef NBP nie odpowiedział jasno na pytania dotyczące perspektyw dalszych redukcji stóp procentowych, które dramatycznie spadły w ostatnim cyklu redukcji. Podczas konferencji po poprzednich decyzjach RPP o obniżkach stóp Balcerowicz mówił, że stopy są niemal adekwatne lub adekwatne do sytuacji Polski, a kolejne redukcje będą minimalne.
"Raz jeszcze chciałem zwrócić uwagę no to, co z całą świadomością powiedziałem, a mianowicie na ogromną skalę dotychczasowych obniżek w porównaniu z poziomem ostatnich dwóch lat" - powiedział w środę Balcerowicz.
"Poziom stóp realnych w Polsce, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku miesięcy, nie jest wcale niższy niż poziom stóp procentowych realnych w krajach Zachodu, wtedy kiedy one 10 lat temu ograniczały inflację" - stwierdził prezes NBP.
Analitycy przewidują jednak, że stopy będą w tym roku nadal spadały. Z ankiety Reutera wynika, że w całym 2003 roku przewidują oni obniżkę głównej stopy rynkowej do 5,67 procent.
"Generalnie (to, co powiedział w środę Balcerowicz) to gołębi przekaz, który uzasadnia oczekiwania rynku na kolejne redukcje. Myślę, że w przedziale do 5,50 procent na stopie repo (redukcje są) ciągle możliwe" - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.
W trakcie konferencji prasowej NBP wahania złotego były delikatnie większe niż w ciągu całego dnia, jednak kurs polskiej waluty powrócił do poziomów sprzed podania decyzji o obniżce stóp i o godzinie 16.50 dolara wyceniano na 3,7975 złotego, a euro na 4,1273.
Rentowności obligacji niemal nie zmieniły się i dwuletnich (OK1204) wyniosły 5,56/5,53 procent, natomiast pięcioletnich (PS0608) 5,62/5,59 procent.
W przypadku warszawskiej giełdy, zdaniem analityków środowa decyzja Rady została przez rynek przyjęta pozytywnie i mimo tego, że taka skala obniżki była oczekiwana, była ona dodatkowym czynnikiem, który sprzyjał wzrostom.
Indeks WIG20, który w ciągu ponad dwóch tygodni stracił na wartości około dziewięciu procent, wzrósł w środę o 0,4 procent do 1.125,9 punktu.
((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))