(Depesza uzupełniona o dodatkowe szczegóły, reakcję rynku i tło)
Marcin Gocłowski
WARSZAWA (Reuters) - Choć Stalexport od dawna starał się przekonać wierzycieli do restrukturyzacji zadłużenia, w środę potężnie zapożyczona u wierzycieli firma zadecydowała, że złoży w katowickim sądzie wniosek o otwarcie postępowania układowego. Inwestorzy zareagowali entuzjastycznie.
Stalexport, katowicka firma handlująca wyrobami hutniczymi i prowadząca jedyny w kraju odcinek płatnej autostrady na trasie Kraków-Katowice, ma kłopoty od dawna - choć spółka matka generowała pozytywne wyniki, na bilansie ciążyły nierentowne huty z grupy, przede wszystkim Huta Ostrowiec.
Ubiegły rok grupa zakończyła stratą na poziomie 79 milionów złotych. Po utworzeniu 760 milionów złotych rezerwy na zaangażowanie spółki w Hucie Ostrowiec i częściowo w Elstalu Łabędy i Hucie Szczecin, strata spółki matki siągnęła astronomicznej sumy 578 milionów złotych.
Banki, w tym głównie giełdowe, zaczęły poważnie ograniczać kredytowanie firmy, której zadłużenie na koniec marca 2001 wyniosło łącznie 983 miliony złotych, z czego zadłużenie krótkoterminowe stanowiło 847 milionów.
"Zdecydowaliśmy się na wystąpienie o postępowanie układowe żeby ulżyć spółce. Prowadzimy też restrukturyzację" - powiedział Reuterowi Zbigniew Obarzanowski, rzecznik Stalexportu, który na piątek w południe zwołał konferencję prasową.
AUTOSTRADA ZOSTANIE
Program naprawczy zakłada między innymi wycofanie się firmy z finansowania działalności produkcyjnej, sprzedaż firm hutniczych i złomowych oraz innych aktywów nie związanych z podstawową działalnością przedsiębiorstwa.
"Autostrada zostaje jednak przy nas. To dla nas niezła dywersyfikacja przychodów" - powiedział Obarzanowski. Rzecznik uchylił się od odpowiedzi na pytanie, jaką kwotę zadłużenia Stalexport chciałby objąć postępowaniem układowym oraz jakiej redukcji długów się spodziewa.
Restrukturyzacja Stalexportu zakłada wdrożenie programów naprawczych w spółkach z grupy, wmocnienie sieci dystrybucyjnej i rozbudowę przetwórstwa wyrobów hutniczych. Stalexport ma też zredukować koszty oraz do końca roku ograniczyć zatrudnienie o około 40 procent, czyli 150 osób z obecnych 388.
"Stalexport musi skoncentrować się głównie na działalności handlowej a nie na produkcyjnej, a przyszłość spółki w dużej mierze zależy od perspektyw Huty Ostrowiec" - powiedział Rafał Salwa, analityk z DM Banku Śląskiego.
RYNEK ZADOWOLONY Z UKŁADU
Inwestorzy pozytywnie zareagowali na opublikowaną w czwartek rano w komunikacie wieść o postępowaniu układowym. Do godziny 10.34 kurs Stalexport wzrósł o 9,1 procent do 2,39 złotego. W tym czasie WIG20 zyskał 1,8 procent.
"Ogłoszenie postępowania układowego jest dla spółki koniecznością i dobrze, że o taki wniosek wystąpiła sama spółka a nie jej wierzyciele" - powiedział Salwa.
"Wzrost kursu sugeruje, że inwestorzy nie wierzą w jej upadek. Z uwagi na to, że wśród jej wierzycieli jest wiele banków, upadłość wpłynęłaby negatywnie na sektor finansowy. Mogłoby mieć także konsekwencje dla całego regionu" - dodał.
Według informacji podawanych w kwietniu przez gazetę Parkiet, wśród największych wierzycieli Stalexportu były takie banki jak Bank Handlowy, PKO BP, PBK, BRE Bank, Bank Śląski, BOŚ, WBK, BIG-BG czy BWE.
Pod koniec kwietnia Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) zdecydował, że obejmie nową emisję 7,2 miliona akcji Stalexportu po cenie 11 złotych za sztukę. Kapitał Stalexprtu dzieli się na ponad 12,8 miliona akcji.
Fundusz miał objąć akcje w zamian za niemal 80 milionów złotych wierzytelności powstałych z poręczenia przez Stalexport pożyczek dla spółek z grupy Huty Ostrowiec i Huty Łabędy.
Pod koniec kwietnia Stalexport ostatecznie też przegrał sprawę ze skarbem państwa o zwrot wpłat na podatek od różnic kursowych za lata 1989- 1990. Szanse na uzyskanie 100 milionów złotych, którymi inwestorzy przez długi czas żyli, zostały definitywnie pogrzebane.
((Marcin Gocłowski, współpraca: Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))