(Depesza uzupełniona o dalsze wypowiedzi szefa resortu finansów i tło)
SKOPJE (Reuters) - W czwartek minister finansów Grzegorz Kołodko powiedział, że Polska potrzebuje szybszego tempa wzrostu gospodarczego, by zapewnić sobie szybkie wejście do strefy euro.
Kołodko starał się również ograniczyć ostatnie wzrosty złotego. Zaznaczył, że wycena polskiej waluty względem euro będzie najprawdopodobniej znacznie niższa w okresie przed wejściem Polski do strefy euro.
"Trudno powiedzieć, jaki będzie złoty do końca swoich dni. Zobaczymy, ale będzie z pewnością słabszy, dużo słabszy" - powiedział Kołodko w kuluarach Szczytu Premierów Państw Inicjatywy Środkowoeuropejskiej w Skopje.
Minister dodał, że przyspieszone tempo wzrostu gospodarczego w ciągu najbliższych kilku lat pozwoli na reformę budżetową bez znacznego zwiększania deficytu. Umożliwiłoby to Polsce wejście do strefy euro w prognozowanym okresie, czyli w latach 2006-2007.
Polska, wraz z dziewięcioma innymi krajami, zamierza wstąpić do Unii Europejskiej (UE) w roku 2004. By kwalifikować się również do strefy euro, Polska musi ograniczać swój deficyt oraz kontrolować inflację.
Kołodko zaznaczył, iż według standardów unijnych, tegoroczny deficyt polskiego budżetu wyniesie 4,4 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), zaś w przyszłym roku zamknie się na poziomie 3,9 procent.
Jednak w 2004 roku budżet będzie dodatkowo obciążony kwotą trzech miliardów euro, czyli 1,5 procent PKB, z tytułu kosztów członkostwa w UE. Zdaniem ministra Kołodki czyni to osiągnięcie wymaganego w Unii pułapu trzech procent deficytu "prawie niemożliwym" do osiągnięcia.
"Stoimy przed poważnym problemem w 2004 roku. Możemy sprostać naszym celom oraz wypełnić kryteria z Maastricht w 2005 roku, tylko jeżeli gospodarka będzie się szybko rozwijać" - powiedział Kołodko.
Jego zdaniem dalsza poprawa polityki monetarnej, w tym głównie obniżenie stóp procentowych, pomogłoby Polsce wyjść z nie najlepszej sytuacji gospodarczej.
"Nareszcie rośnie popyt krajowy, nie wywołując przy tym inflacji" - powiedział minister, dodając, że roczna inflacja spadnie w październiku do około jednego procenta, a potem lekko się odbije.
ZŁOTY SPADNIE
Kołodko po raz kolejny poprzez swe wypowiedzi próbował osłabić osłabienia złotego. W Skopje powiedział, że nie utrzyma się obecna tendencja wzrostowa polskiej waluty. Jak dotąd nie udało mu się jednak przekonać inwestorów, którzy skupują złotego w nadziei na zbawienne gospodarczo wejście Polski do UE, a później do strefy euro.
Nadzieje te już zdążyły umocnić polską walutę. W ciągu ostatniego miesiąca wartość złotego wzrosła o 2,5 procent względem euro oraz 5,8 procent do dolara.
"Silny złoty to nie jest tendencją długofalowa. To jest sztucznie wygórowany kurs, który szkodzi konkurencyjności polskiej gospodarki" - powiedział Kołodko.
Rząd dąży do osłabienia złotego, by wspomóc eksporterów. Jednak jest raczej mało prawdopodobne, by Narodowy Bank Polski (NBP) interweniował na rynku, mając na uwadze poważny napływ kapitału portfelowego, przyciąganego za sprawę wciąż dużej różnicy poziomu stóp procentowych między Polską i UE.
Minister zaznaczył także, iż rozwijająca się w szybkim tempie polska gospodarka leży w interesie samej Unii, sygnalizując, iż ustalenie zależności złotego do euro przy zbyt wysokiej wycenie polskiej waluty spowodowałoby utrzymanie na lata niskiego poziomu konkurencyjności Polski.
Ministerstwo Finansów i NBP informowały, że przed wejściem do strefy euro będą się starały wycenić złotego wobec euro na "rynkowym poziomie z określonego okresu", ale dalsze szczegóły nie są znane.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))