(Depesze uzupełniona o dodatkowe informacje, komentarz analityka i resortu finansów)
WARSZAWA (Reuters) - W trakcie czwartkowej sesji kurs złotego spadł w stosunku do euro do 4,1999, czyli najniższego poziomu zamknięcia od 32 miesięcy. Powodem zniżki były plotki, iż resort finansów kupował waluty na rynku oraz rosnące obawy związane z konfliktem w Iraku.
Dealerzy uważają, że falę wyprzedaży złotego rozpoczęły londyńskie banki, co przełożyło się następnie na rynek w Warszawie. Niektórzy spadek złotego wiążą z niepowodzeniem czwartkowego przetargu pięcioletnich obligacji, co pogorszyło nastroje na rynku.
"Nastroje inwestorów są słabe, rzeczywiście słabe, a na rynku niewiele się dzieje więc widać, że inwestorzy coraz bardziej wliczają w aktywa z rynków wschodzących premię związaną z ryzykiem wojny w Iraku" - powiedziała Juliet Sampson, strateg walutowy z Bank of America w Londynie.
O godzinie 16.00 euro kosztowało 4,1950 złotego -- polska waluta straciła w ciągu dnia pół procent. W stosunku do dolara kurs złotego był stabilny i wyniósł 3,884 złotego.
Niższy kurs złotego wobec euro niż w czwartek zanotowano w trakcie sesji 23 stycznia. Euro wzmocniło się wówczas do 4,24 złotego, jednak później polska waluta wzmocniła się i na zamknięciu tamtej sesji za euro płacono 4,1966 złotego.
Zdaniem analityków do czasu, gdy sytuacja związana z konfliktem w Iraku się nie wyjaśni, złoty może dalej spadać.
"Kurs złotego będzie bardzo uzależniony od czynników zewnętrznych (...). Jeśli sytuacja pozostania tak napięta jak teraz, myślę że możliwe są dalsze spadki" - dodała Sampson.
Ministerstwo Finansów poinformowało już, że planuje rozpoczęcie skupu walut na rynku, aby zgromadzić środki na obsługę odsetek od zadłużenia zagranicznego. Poprzednio resort kupował waluty od banku centralnego.
Rzecznik prasowy ministerstwa Jarosław Skowroński zapytany, czy interwencje miały miejsce odpowiedział: "Nie zaprzeczam i nie potwierdzam".
((Autor: Ewa Krukowska i Wojciech Moskwa; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: ewa.krukowska.reuters.com @reuters.net))