OPIS3-Nowa minister finansów uspokaja rynki

opublikowano: 2001-08-29 15:30

(Depesza uzupełniona o wypowiedzi analityka, dodatkowe wypowiedzi minister finansów i tło)

Paweł Florkiewicz

WARSZAWA (Reuters) - Podczas środowej konferencji prasowej nowa minister finansów, Halina Wasilewska-Trenkner uspokajała rynek, mówiąc, że nie należy spodziewać się zmian w polityce resortu finansów. Powtórzyła, że będzie się starać przedstawić budżet na 2002 rok we wrześniu.

"Złożenia na rząd nie trafią w innej formie (niż zaproponowana przez Bauca)" - powiedziała dziennikarzom Wasilewska-Trenkner.

Jarosław Bauc, poprzedni minister finansów odwołany we wtorek przez premiera ostrzegał, że bez wdrożenia planu ratunkowego i dramatycznych cięć oszczędnościowych, przyszłoroczny deficyt może wzrosnąć do około 88 miliardów złotych, czyli 11 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB).

Rząd zadecydował, że deficyt budżetu nie przekroczy w 2002 roku 40 miliardów złotych, czyli około 5,1 proc. PKB, co we wtorek powtórzył premier. Jak tego jednak dokonać, Jerzy Buzek nie powiedział.

W 2001 roku deficyt budżetowy wynieść ma 3,9 procent PKB, wobec 2,2 procent w roku minionym.

"(Myślę), że z największym trudem budżet uda się przedstawić w ostatnich dniach września" - powiedziała dziennikarzom Halina Wasilewska-Trenkner.

Dodała, że jednostki budżetowe zakończą przygotowania złożeń około 10 września. Następnie potrzeba 10 dni na zbilansowanie budżetu i napisanie uzasadnienia do ustawy budżetowej.

"Projekt powinien być gotowy w ostatnich dniach września. Najbardziej się obawiam, że mamy tylko 30 dni" - powiedziała.

Wasilewska-Trenkner dodała także, że przyszłoroczne wydatki budżetowe powinny być obcięte o około 40 miliardów złotych.

"Trzeba dokonać rewizji wydatków. Bardzo dużych, rzędu 40 miliardów złotych. Takie wydatki muszą być przejrzane i oszczędzone w 2002 roku. Ministrowie podzielają tę opinię, ale jest jeszcze problem w szczegółach" - powiedziała.

WYPOWIEDZI ZGODNE Z OCZEKIWANIAMI

Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka w Pekao SA powiedziała, że wypowiedź nowej minister finansów jest zgodna z przypuszczeniami rynku, który oczekiwał po niej realizowania polityki w sprawie cięć budżetowych jej poprzednika, czyli odwołanego ministra Jarosława Bauca.

"Jest to potwierdzenie, że należy szukać cięć wydatków rzędu 40 miliardów złotych" - powiedziała Pugacewicz-Kowalska.

Nowa minister finansów, Halina Wasilewska-Trenkner podała także, że w tym roku wzrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) może wynieść 2,1-2,2 procent, wobec szacowanych dotąd przez byłego ministra finansów dwóch procent.

"To ostrożna prognoza, wszystko wskazuje, że będzie to bliżej dwóch procent" - powiedziała dziennikarzom pani minister. W zeszłym roku PKB wzrósł o cztery procent.

Jak uważa Pugacewicz-Kowalska taka prognoza makroekonomiczna na ten rok jest realna.

"Może skutkować to wyższymi wpływami do budżetu w 2001 roku" - stwierdziła.

Wasilewska-Trenkner powiedziała również, że nie należy spodziewać się w tym roku kolejnej emisji euroobligacji, ze względu na to, że "rynki finansowe też nie są obecnie zbyt stabilne, więc taka emisja byłaby ryzykowna".

W pierwszym kwartale Polska wyemitowała na rynku europejskim obligacje o wartości 750 milionów euro.

"Mało kto się spodziewał, że w tym roku Polska zdecyduje się na emisję euroobligacji. My jednak szacujemy, że będzie to konieczne w przyszłym roku. Sądzimy, że taka emisja wyniesie około 1,5 miliarda euro" - dodała Pugacewicz-Kowalska.

BRAK REAKCJI NA RYNKU

Rynki praktycznie nie zareagowały na komentarze Wasilewskiej-Trenkner.

"Giełda wydaje się nie reagować na te wszystkie wypowiedzi, po raz kolejne jest potwierdzane to samo, czyli, że przyszłoroczny deficyt może wynieść maksymalnie 40 miliardów złotych" - powiedział Ewa Radkowska, portfolio manager z ING BSK Asset Management.

"Rynek będzie dużo pilniej słuchał tego, co mają do powiedzenia przedstawiciele SLD, a oni, ponieważ jest kampania wyborcza, będą raczej unikać szczegółów" - dodała.

Główny indeks warszawskiej giełdy WIG20 o godzinie 15.10 wyniosił 1.115,1 punktu, czyli niewiele więcej niż przed publikacją jej wypowiedzi.

Złoty nieco spadł do dolara. O godzinie 15.10 dolara wyceniano na 4,2410 złotego wobec 4,2325 przed konferencją, ale wobec euro złoty nieco wzrósł do 3,8585 z 3,8615.

((Współpraca: Kuba Kurasz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))