(Depesza uzupełniona o komentarze analityków i reakcję rynku)
Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Minister finansów przedstawił w piątek zarys programu reformy finansów publicznych państwa, którego celem jest spełnienie kryteriów Traktatu z Maastricht w 2006 roku. Analitycy są zadowoleni, że Grzegorz Kołodko chce by Polska szybko przyjęła wspólną walutę, ale podkreślają, że brak jest szczegółów reformy.
Polska ma wejść do Unii Europejskiej w 2004 roku, a w 2007 roku chciałaby przyjąć wspólną walutę europejską. Państwa pragnące przystąpić do unii walutowej i gospodarczej muszą spełnić kryteria określone traktatem z Maastricht i temu jest podporządkowana reforma finansów Grzegorza Kołodki.
Zakłada ona, że do 2006 roku deficyt budżetu państwa w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB), liczony w unijnych standardach ESA 95, spadnie do 2,9 procent z szacowanych na rok 2004 3,8 procent, a dług publiczny do 44,6 procent PKB z 44,7 procent planowanych na 2004 rok.
Analitycy pozytywnie oceniają założenia ministra, ale podkreślają, że reforma jest na razie zbiorem haseł, w którym brak jest interesujących ich szczegółów.
"Ogólny kierunek jest dobry, ale nie znamy detali, więc trudno o ocenę" - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista z Banku Pekao SA.
Analitycy podkreślają jednak, że na poziomie kalendarza wchodzenia Polski do strefy euro resort finansów zgodny jest z oczekiwaniami Narodowego Banku Polskiego (NBP).
"Przynajmniej w tym punkcie rząd zgadza się z bankiem centralnym. Jedni i drudzy chcą wejść do strefy tak szybko jak to możliwe. To pozytywny sygnał. Czy jednak to się uda, czy nie, to pokaże czas" - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, analityk z Banku Handlowego.
Sprawą, która jednak ministra i NBP dzieli jest tak zwana rezerwa rewaluacyjna. Kołodko oświadczył w piątek, że rozmawia z bankiem centralnym o jej wykorzystaniu. Minister chciałby przeznaczyć jedną trzecią środków z rezerwy rewaluacyjnej NBP na współfinansowanie programów unijnych.
Według przedstawicieli NBP uwolnienie środków z rezerwy rewaluacyjnej, której wysokość stanowi około 27 miliardów złotych, oznaczałoby dodrukowanie pieniędzy, ponieważ rezerwa jest efektem procedur księgowych.
"Byłby to impuls nadmiernej podaży pieniądza, byłoby to ryzykowne i bank centralny nie brał tego pod uwagę w swoich założeniach polityki pieniężnej zarówno tegorocznych jak i średniookresowych" - powiedział Reuterowi Janusz Krzyżewski, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
Zastrzyk gotówki z rezerwy pomógłby resortowi finansów, który szuka dodatkowych środków ponieważ Polska musi wydawać pieniądze, by móc zaabsorbować miliardy euro w ramach funduszy z Brukseli po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej.
Tak zwana rezerwa rewaluacyjna stanowi różnicę między średnim kursem po jakim NBP kupił swoje rezerwy w twardej walucie, większość z nich w połowie lat 90., a obecnym.
Przeprowadzenie reform fiskalnych jest niezbędne, aby Polska mogła wygospodarować 31 miliardów złotych w latach 2004-2006 potrzebnych do tego, aby można było skorzystać ze środków Unii Europejskiej, po wstąpieniu w jej struktury. Według ministra Kołodki wpływy z UE sięgają kwoty 62 miliardów złotych.
W przyszłym roku deficyt budżetu wzrośnie do 40 miliardów złotych z 38,7 miliardów z tym. Według założeń ministra finansów w 2006 roku spadnie on do 35,9 miliarda złotych.
"Kołodko nie zmienił w sumie priorytetów swojej polityki fiskalnej. Minister zakłada jednak, że zrealizuje się najlepszy z możliwych scenariuszy. (...) A jego plany na 2006 rok nie pozostawiają miejsca na popełnienie błędu" - powiedział Zsolt Papp, ekonomista z ABN Amro w Londynie.
Program Naprawy Finansów Rzeczpospolitej zakłada znaczne przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. W przyszłym roku PKB ma wzrosnąć o 4,9 procent wobec zakładanych na ten rok 3,5 procent. W 2005 roku tempo wzrostu ma wynieść 5,4 procent, a w 2006 - 6,0 procent.
"To zmiana polityki. Rząd chce przede wszystkim skupić się na wzroście gospodarczym" - powiedział Gavin Grey, ekonomista z HSBC.
Zdaniem ministra finansów ożywienie gospodarki powinno bazować na eksporcie. Przyczyni się ono do zadławienia wysokiego bezrobocia, które ma spaść w 2006 roku poniżej 14 procent z obecnych 18,7 procent.
"Rzecz idzie o to, aby nasza gospodarka mogła funkcjonować tak, by przejść z rachitycznego wzrostu, do wzrostu ciągnionego przez eksport. Wymaga to ekspansji inwestycyjnej" - powiedział na konferencji prasowej Grzegorz Kołodko.
Minister finansów chciałby także znacznego ograniczenia oraz zdyscyplinowania finansowego funduszy celowych i agencji. Jak szacuje Grzegorz Kołodko około jednej szóstej publicznych pieniędzy wydają właśnie one.
Reforma zakłada, że niektóre fundusze celowe i agencje mogą zostać zlikwidowane i dzięki temu uda się osiągnąć oszczędności rzędu kilkuset milionów złotych.
Plan uzdrowienia finansów zakład również zmiany w systemie podatkowym. Ma zostać zlikwidowana większości ulg podatkowych. Minister finansów przedstawił w piątek kilka wariantów zmian w podatkach.
"Polska znajduje się na rozdrożu (...) i albo ta historyczna szansa zostanie wykorzystana, albo ją zaprzepaścimy" - powiedział Kołodko.
((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: [email protected]))