OPIS3-Reforma ma pozwolić na spełnienie kryteriów w 2006

Naftobudowa Spółka Akcyjna
opublikowano: 2003-02-28 14:45

(Depesza uzupełniona o komentarze analityków i reakcję rynku)

Paweł Florkiewicz

WARSZAWA (Reuters) - Minister finansów przedstawił w piątek zarys programu reformy finansów publicznych państwa, którego celem jest spełnienie kryteriów Traktatu z Maastricht w 2006 roku. Analitycy są zadowoleni, że Grzegorz Kołodko chce by Polska szybko przyjęła wspólną walutę, ale podkreślają, że brak jest szczegółów reformy.

Polska ma wejść do Unii Europejskiej w 2004 roku, a w 2007 roku chciałaby przyjąć wspólną walutę europejską. Państwa pragnące przystąpić do unii walutowej i gospodarczej muszą spełnić kryteria określone traktatem z Maastricht i temu jest podporządkowana reforma finansów Grzegorza Kołodki.

Zakłada ona, że do 2006 roku deficyt budżetu państwa w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB), liczony w unijnych standardach ESA 95, spadnie do 2,9 procent z szacowanych na rok 2004 3,8 procent, a dług publiczny do 44,6 procent PKB z 44,7 procent planowanych na 2004 rok.

Analitycy pozytywnie oceniają założenia ministra, ale podkreślają, że reforma jest na razie zbiorem haseł, w którym brak jest interesujących ich szczegółów.

"Ogólny kierunek jest dobry, ale nie znamy detali, więc trudno o ocenę" - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista z Banku Pekao SA.

Analitycy podkreślają jednak, że na poziomie kalendarza wchodzenia Polski do strefy euro resort finansów zgodny jest z oczekiwaniami Narodowego Banku Polskiego (NBP).

"Przynajmniej w tym punkcie rząd zgadza się z bankiem centralnym. Jedni i drudzy chcą wejść do strefy tak szybko jak to możliwe. To pozytywny sygnał. Czy jednak to się uda, czy nie, to pokaże czas" - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, analityk z Banku Handlowego.

Sprawą, która jednak ministra i NBP dzieli jest tak zwana rezerwa rewaluacyjna. Kołodko oświadczył w piątek, że rozmawia z bankiem centralnym o jej wykorzystaniu. Minister chciałby przeznaczyć jedną trzecią środków z rezerwy rewaluacyjnej NBP na współfinansowanie programów unijnych.

Według przedstawicieli NBP uwolnienie środków z rezerwy rewaluacyjnej, której wysokość stanowi około 27 miliardów złotych, oznaczałoby dodrukowanie pieniędzy, ponieważ rezerwa jest efektem procedur księgowych.

"Byłby to impuls nadmiernej podaży pieniądza, byłoby to ryzykowne i bank centralny nie brał tego pod uwagę w swoich założeniach polityki pieniężnej zarówno tegorocznych jak i średniookresowych" - powiedział Reuterowi Janusz Krzyżewski, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Zastrzyk gotówki z rezerwy pomógłby resortowi finansów, który szuka dodatkowych środków ponieważ Polska musi wydawać pieniądze, by móc zaabsorbować miliardy euro w ramach funduszy z Brukseli po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej.

Tak zwana rezerwa rewaluacyjna stanowi różnicę między średnim kursem po jakim NBP kupił swoje rezerwy w twardej walucie, większość z nich w połowie lat 90., a obecnym.

Przeprowadzenie reform fiskalnych jest niezbędne, aby Polska mogła wygospodarować 31 miliardów złotych w latach 2004-2006 potrzebnych do tego, aby można było skorzystać ze środków Unii Europejskiej, po wstąpieniu w jej struktury. Według ministra Kołodki wpływy z UE sięgają kwoty 62 miliardów złotych.

W przyszłym roku deficyt budżetu wzrośnie do 40 miliardów złotych z 38,7 miliardów z tym. Według założeń ministra finansów w 2006 roku spadnie on do 35,9 miliarda złotych.

"Kołodko nie zmienił w sumie priorytetów swojej polityki fiskalnej. Minister zakłada jednak, że zrealizuje się najlepszy z możliwych scenariuszy. (...) A jego plany na 2006 rok nie pozostawiają miejsca na popełnienie błędu" - powiedział Zsolt Papp, ekonomista z ABN Amro w Londynie.

Program Naprawy Finansów Rzeczpospolitej zakłada znaczne przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. W przyszłym roku PKB ma wzrosnąć o 4,9 procent wobec zakładanych na ten rok 3,5 procent. W 2005 roku tempo wzrostu ma wynieść 5,4 procent, a w 2006 - 6,0 procent.

"To zmiana polityki. Rząd chce przede wszystkim skupić się na wzroście gospodarczym" - powiedział Gavin Grey, ekonomista z HSBC.

Zdaniem ministra finansów ożywienie gospodarki powinno bazować na eksporcie. Przyczyni się ono do zadławienia wysokiego bezrobocia, które ma spaść w 2006 roku poniżej 14 procent z obecnych 18,7 procent.

"Rzecz idzie o to, aby nasza gospodarka mogła funkcjonować tak, by przejść z rachitycznego wzrostu, do wzrostu ciągnionego przez eksport. Wymaga to ekspansji inwestycyjnej" - powiedział na konferencji prasowej Grzegorz Kołodko.

Minister finansów chciałby także znacznego ograniczenia oraz zdyscyplinowania finansowego funduszy celowych i agencji. Jak szacuje Grzegorz Kołodko około jednej szóstej publicznych pieniędzy wydają właśnie one.

Reforma zakłada, że niektóre fundusze celowe i agencje mogą zostać zlikwidowane i dzięki temu uda się osiągnąć oszczędności rzędu kilkuset milionów złotych.

Plan uzdrowienia finansów zakład również zmiany w systemie podatkowym. Ma zostać zlikwidowana większości ulg podatkowych. Minister finansów przedstawił w piątek kilka wariantów zmian w podatkach.

"Polska znajduje się na rozdrożu (...) i albo ta historyczna szansa zostanie wykorzystana, albo ją zaprzepaścimy" - powiedział Kołodko.

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: [email protected]))