Oprocentowanie za Tatrami mocno spada

DI
18-09-2009, 00:00

Gdybyśmy mieli euro, pożyczanie pieniędzy byłoby dużo mniej kosztowne. Tak przynajmniej sugeruje przykład Słowacji.

Dzięki wejściu do strefy euro koszt pieniądza na Słowacji wyraźnie spada. Tańsze kredyty mają zarówno firmy, jak i zwykli konsumenci. Za pożyczki coraz mniej płaci też słowacki minister finansów (a więc również tamtejszy podatnik). Tani pieniądz to ważna pozycja w zestawieniu korzyści i kosztów integracji walutowej naszego sąsiada.

Zawsze będziemy w tyle

Kiedy Słowacy nie mieli jeszcze euro, warunki kredytowe dla polskich i słowackich firm i gospodarstw domowych były bardzo zbliżone. Z danych Narodowego Banku Polskiego i Narodowego Banku Słowacji wynika, że w styczniu 2007 r., kiedy nasi sąsiedzi byli już zdecydowani na euro, ale szczęśliwy finał tej drogi nie był jeszcze pewny, oprocentowanie kredytów inwestycyjnych dla przedsiębiorstw było dokładnie takie samo w obu krajach — wynosiło 5,9 proc. Od tej pory odsetki się rozjechały. I to mocno. Słowackie firmy płacą już tylko 3,8 proc. rocznie, polskie — aż 6,2 proc.

— Co prawda, spowolnienie gospodarcze sprawia, że niewiele przedsiębiorstw chce dzisiaj inwestować. Jeśli się jednak decyduje, może liczyć na znacznie tańszy kredyt niż jeszcze kilka miesięcy temu. Mimo że marża banków, czyli ich premia za ryzyko, wzrosła — twierdzi Juraj Valachy, ekonomista słowackiego Raiffeisen Banku.

Podobnie wygląda sytuacja z kredytami hipotecznymi dla gospodarstw domowych. Dwa lata temu Słowacy musieli płacić bankom wyższe oprocentowanie niż Polacy. Dzisiaj sytuacja jest odwrotna.

— Do 1 stycznia 2009 r. oprocentowanie kredytów na Słowacji było powiązane z główną stopą procentową tamtejszego banku centralnego. Teraz nasi sąsiedzi mają euro, więc koszt kredytów podąża za stopami Europejskiego Banku Centralnego (ECB), a te są historycznie niskie — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Nawet jeśli ECB zacznie podnosić stopy, to mało prawdopodobne, by były wyższe od stóp w polskim banku centralnym.

— Odkąd istnieje strefa euro, tamtejsze stopy nigdy nie były wyższe niż w Polsce. Nawet jeśli w Eurolandzie zajdzie potrzeba zacieśniania polityki pieniężnej, w Polsce będzie podobna sytuacja — mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Swojemu pożyczą

Dzięki przynależności do strefy euro Słowacja zyskała też na reputacji wśród inwestorów. Mimo że sytuacja gospodarcza jest tam znacznie gorsza niż w Polsce, rynki są skłonne pożyczać słowackiemu ministrowi finansów pieniądze na znacznie lepszych warunkach niż naszemu. Trzyletnie rządowe obligacje Słowacji mają dziś oprocentowanie 3,5 proc. rocznie, polskie — 5,7 proc. W październiku, kiedy inwestorzy w panice pozbywali się papierów z naszego regionu, oprocentowanie polskich sięgało nawet 7,4 proc. A na Słowacji w tym czasie wzrosły najwyżej do 4,7 proc.

— Słowacja weszła do klubu silnych państw, dzięki czemu jej wiarygodność wyraźnie wzrosła. Koszt obsługi zadłużenia jest znacznie niższy niż w Polsce, a to zmniejsza obciążenie podatników i rozluźnia budżet — mówi Marcin Mróz.

W 2009 r. na spłatę samych odsetek od długu publicznego polski rząd planuje wydać 32,74 mld zł (ale prawdopodobnie będzie to większa kwota, bo słaby złoty podniósł zadłużenie zagraniczne — budżet zakłada średni kurs euro na 3,51 zł). Każdy Polak zapłaci więc około 860 zł. Zakładając, że rentowność polskich obligacji była zbliżona do słowackich, koszt obsługi długu byłby o 11-13 mld zł niższy.

Paweł Majtkowski

główny analityk Finamo

Polski kredytobiorca mógłby zyskać na wejściu do strefy euro bardziej niż słowacki. Mamy bowiem większą konkurencję na rynku bankowym, a dzięki temu niższe marże. Podczas gdy przeciętny Słowak płaci za kredyt mieszkaniowy w euro 6,2 proc., Polak w tej samej sytuacji dzięki niższym marżom zapłaciłby około 4 proc. Już dziś kredyty w euro w Polsce zyskują na popularności. Gdybyśmy byli w strefie euro, taki kredyt byłby jeszcze atrakcyjniejszy — zniknąłby dodatkowy koszt w postaci spreadu walutowego.

Słowacja przyjęła euro 1 stycznia 2009 r. To pierwszy kraj porównywalny z Polską, który przeszedł drogę do strefy euro. Polski rząd od kilku miesięcy stara się podążać w tym samym kierunku, dlatego warto uważnie obserwować doświadczenia południowych sąsiadów.

A ponieważ integracja walutowa to bardzo skomplikowany proces gospodarczy, należy rozpatrywać go na różnych płaszczyznach. Dziś analizujemy wpływ euro na koszt pieniądza w gospodarce, miesiąc temu opisywaliśmy wpływ wspólnej waluty na słowacką inflację. W kolejnych tekstach zajmiemy się m.in. handlem zagranicznym, bezpośrednimi inwestycjami.

Słowak korzysta, Polak traci

Kredyt dla firmy

51,75

tys. zł

Taką miesięczną ratę płaci przeciętna słowacka firma, która wzięła kredyt na 1 mln EUR na 10 lat. Łącznie musi oddać bankowi 862 tys. zł.

60,75

tys. zł

Tyle – z powodu wyższych odsetek – płaci polska firma, która wzięła taki sam kredyt w złotych. Suma odsetek wynosi 1,407 mln zł.

Kredyt mieszkaniowy

3575

Taką miesięczną ratę płaci przeciętny Słowak, który wziął kredyt hipoteczny na 100 tys. EUR na 30 lat. Łączny koszt kredytu w tym przypadku to 419,7 tys. zł.

3800

Taką ratę płaci natomiast polski kredytobiorca zadłużony na taką samą kwotę w złotych. Suma odsetek wynosi 460,3 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Oprocentowanie za Tatrami mocno spada