Oprogramowanie webowe dla biznesu to rozwiązania nieuniknione

Partnerem publikacji jest Web Innovative Software
opublikowano: 19-12-2021, 20:00

Rozmowa z Andrzejem Lazarowiczem, prezesem Web Innovative Software

Co sprzyja rozwojowi oprogramowania webowego, a co ten rozwój blokuje?

Sprzyja generalnie cyfryzacja. Rząd, cyfryzując różne segmenty, np. KSeF (Krajowy System Elektronicznego Fakturowania), czyli administrację skarbową, automatycznie wymusza stosowanie aplikacji webowych, dlatego że tradycyjne aplikacje nie będą łatwo odpowiadały na potrzeby i wyzwania automatyzacji poszczególnych procesów, jak akceptacja faktury. Takie możliwości udostępnia tylko oprogramowanie tradycyjne z najwyższej półki, czyli najdroższe.

W naszej firmie produkty nigdy nie są skończone, zamknięte. Cały czas są ulepszane, rozwijane, aktualizowane. Działamy w metodologii Kaizen. Słuchamy naszych klientów, oni sugerują nam zmiany i rozwój oprogramowania – podsumowuje Andrzej Lazarowicz, prezes, współzałożyciel i współwłaściciel Web Innovative Software, współtwórca wFirma i portali Poradnik Pracownika oraz Poradnik Przedsiębiorcy.

Przewaga oprogramowania webowego dla małego biznesu polega też na tym, że firmom nie jest potrzebny wdrożeniowiec. To duże obciążenie odpada. To producent dba o rozwój oprogramowania, jego aktualizację itd.

Natomiast barierą jest niewiedza i konserwatywne podejście przedsiębiorców, księgowych, do zmian, np. brak zaufania do chmury, rozwiązań online itd. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że właśnie technologie chmurowe zmuszają do dobrego zorganizowania ochrony danych, przechowywania tych danych, back-upów, możliwości odtwarzania itd. Wszystko jest dopracowane na takim poziomie, że praktycznie uniemożliwia utratę danych. Ci, którzy już to sprawdzili, fascynują się tymi rozwiązaniami. Widziałem na konferencji jednych księgowych przekonujących innych księgowych do korzystania z rozwiązań webowych. Słyszałem też, niestety: „Jaka tam chmura, to moje dane i będę je chronić samodzielnie”.

Kim są ci klienci WINS i wFirma? Co dostają?

Dostarczamy firmom i biurom rachunkowym kompletne, zaawansowane oprogramowanie do prowadzenia księgowości i rozliczeń. Jest ono udostępniane online w modelu SAAS (oprogramowanie jako usługa), w formie abonamentu.

Duża część naszych klientów działa w segmencie e-commerce, dlatego wdrożenie, którym warto się pochwalić, jest pełna integracja z Allegro. Nasi klienci nie muszą utrzymywać własnych sklepów internetowych, żeby sprzedawać swoje towary na Allegro, a nasze oprogramowanie do fakturowania i prowadzenia magazynu pozwala im to robić w sposób zautomatyzowany. Dajemy taką możliwość również na kilku mniejszych platformach.

Z Allegro współpracujemy dwukierunkowo, skupiamy się na wdrażaniu nowych funkcji. Myślimy też o integracji z Amazon. Jeśli chodzi o inne duże integracje, to przeprowadziliśmy je z wieloma podmiotami, zaczynając od GUS, przez CEIDG, czyli bazę przedsiębiorców, po integrację z ZUS, gdzie nasze oprogramowanie jako jedyne w Polsce w pełni zastępuje Płatnika Asseco.

W niedalekiej przyszłości zamierzamy nasz system finansowy (FK i BI), w połączeniu z magazynem, CRM i fakturowaniem, przetłumaczyć na języki krajów naszego regionu (Czechy, Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Chorwacja). To małe państwa, które nie do końca są w stanie stworzyć na własne potrzeby oprogramowanie na takim poziomie, bo to i za duży koszt, i za mały rynek na tego rzędu inwestycję. Planujemy po kolei przekładanie systemu na rynki tych krajów i wchodzenie na nie.

Jaka jest historia firmy? Skąd pomysł na nią?

Od 1993 r. prowadziłem biuro rachunkowe i w pewnym momencie było ono jednym z największych we Wrocławiu. W 2005 r., widząc rolę internetu m.in. w przekazywaniu informacji, zapragnąłem działania biura nieco usystematyzować. Szukałem programisty, który by mi podpowiedział system do wdrożenia w naszej firmie, żeby zarządzał przepływem pracy, raportowaniem, udostępniał dane przez internet naszym klientom itd. Miałem przekonanie, że to znacząco zmniejszyłoby koszty obsługi klienta. Ponadto pozwoliłoby zapanować nad procesami w firmie. Los sprowadził mi zdolnego programistę, wizjonera, Jakuba Wietrzyka, który stał się moim wspólnikiem. Pokazał mi oprogramowanie nie tradycyjne, tylko już online’owe, pracujące na przeglądarce. Był zafascynowany możliwościami technologicznymi. Stwierdziłem, że to jest fajne i ma sens ekonomiczny.

Zarządzałem 30–40 komputerami i aktualizacja systemu trwała 2–3 dni, bo trzeba było aktualizować wszystkie komputery po kolei, co zabierało mi weekendy. Przy tym maintenance na 30 stanowisk jest bardzo drogi, dochodzi do 30 proc. wartości oprogramowania. A przy rozwiązaniach online aktualizujemy w jednym miejscu, na serwerze, po czym na każdym komputerze, w każdym miejscu i w tym samym czasie mam to samo. Byłem tym zafascynowany. Zaproponowałem: zróbmy system do wystawiania faktur. Zrobiliśmy.

Nie byłem pierwszy w Polsce z takim pomysłem, ale nie znałem rynku, konkurencji. A kiedy napotkałem taką firmę, powiedziałem do wspólnika: „Kuba, zróbmy coś takiego, tylko lepiej”. Podzieliliśmy się zadaniami. Ja prowadziłem biuro rachunkowe, wspólnik zorganizował programistów i robiliśmy różne prace komercyjne – strony internetowe, niewielkie aplikacje. Z tego się utrzymywaliśmy, a w tle przygotowywaliśmy wirtualną firmę. Kuba programował, ja testowałem, testowali pracownicy biura. Pojawił się trzeci pasjonat, Piotr Sawicki, programista. W 2009 r. powołaliśmy spółkę docelową wFirma, której udziały objęliśmy we trzech. Pracowaliśmy ciężko, większość robiliśmy sami. Na sprzedaży oprogramowania w lutym 2009 r. zarobiliśmy około 260 zł. Dopiero w 2013 r. przychód wyrównał się z kosztem i od tego czasu zaczęliśmy zarabiać. Firma działa do dziś, nowoczesna, innowacyjna, jest liderem rynku w segmencie webowym.

Wasze kamienie milowe…

...to daty wdrażania kolejnych elementów oprogramowania. Rok 2009 to system uproszczonej księgowości, 2013 r. to system magazynowy – nie prosta ewidencja produktów, ale zawiera mechanizmy partii towarów, czyli ustalania kosztu zakupów, działa w różnych metodach wyceny zapasów (FIFO, LIFO, FEFO). W 2016 r. wyszły Kadry, Płace i Ubezpieczenia w wersji beta. Przez rok ten system był udostępniony nieodpłatnie naszym klientom, którzy przekazywali nam swoje uwagi. W 2017 r. odpaliliśmy go w wersji komercyjnej i spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem. W 2018 r. udostępniliśmy Moje Biuro 24, oprogramowanie dla biur rachunkowych. W 2020 r. nastąpił rebranding, weszło nowe logo, wróciliśmy do nazwy wFirma.

Utrzymujemy biuro rachunkowe, oferujemy tanią usługę dla klientów i jednocześnie mamy „poligon” do rozwijania naszego oprogramowania.

Pojawiamy się na konferencjach biur rachunkowych, udzielamy porad. Wspieramy wiedzą przedsiębiorców i księgowych. Odbywa się to w formie pisemnej, w naszym wewnętrznym systemie komunikacyjnym w ramach portali. Klienci zadają konkretne pytania i dostają odpowiedź. Miesięcznie około pięciu tysięcy.

Na czym polega wspomniana przez pana innowacyjność firmy?

Jest w dwóch segmentach. Pierwszy to komplementarność usługi. Nie ma jeszcze w Polsce webowego, chmurowego systemu, który ma tyle funkcji ujętych razem, ile ma nasz. Wszystkie inne dostępne mają jakąś część funkcji. My mamy pełny ERP w chmurze. Drugi segment to unikatowa organizacyjna forma firmy, która daje nam wysoką efektywność w działaniu, wdrażaniu nowych rzeczy i osiąganiu zysków. Można powiedzieć to inaczej: mamy większe wdrożenia większe zyski mniejszą kadrą.

Należymy do małej grupy tzw. firm turkusowych. Nasi pracownicy robią w firmie to, co chcą robić, co najlepiej potrafią. Określają sami swoje zarobki, sami za siebie odpowiadają. Nad projektami pracujemy wspólnie, ale każdy sam wyznacza swoje cele. Pracownicy zatrudniają i zwalniają pracowników, nie ma działu rekrutacyjnego.

Jak pandemia wpłynęła na biznes?

Działo się trochę w organizacji wewnętrznej naszej pracy. Mieliśmy zamknięte biura przez trzy miesiące, pracowaliśmy w domu. Wtedy posypali nam się pracownicy, głównie nowi. Ale z szerszej perspektywy sytuacja covidowa usprawniła nam firmę, bo zadział się taki naturalny lean; niby się odchudziło, a wszystko zaczęło działać lepiej. Natomiast nam, menedżerom, ta sytuacja pokazała, co jest naprawdę istotne.

Jeśli chodzi o zewnętrzny wpływ, to powiem tak: do ubiegłego roku rozwijaliśmy się o 30 proc. rok do roku. Przez ostatnie 11 lat. Ale bieżący rok, jak zapowiada GUS, ma przynieść zamknięcie lub zawieszenie 250 tys. firm. My to odczuwamy. Dużo naszych klientów to mały biznes, np. taksówkarze, restauratorzy, właściciele pensjonatów i agroturystyki. Widać topnienie tych podmiotów.

Owszem, nadal się rozwijamy, mamy nowe produkty, ale odczuwamy hamulec. Bo naszą lokomotywą jest gospodarka, im lepiej idzie, im więcej firm działa, tym większy rynek dla nas. Tu rządzi przecież ekonomia, niski próg wejścia. Kupienie oprogramowania, na takim poziomie, jaki my oferujemy, to duży wydatek. Koszt utrzymania kilku stanowisk w biurze rachunkowym to kilkadziesiąt tysięcy złotych. U nas to 18 zł miesięcznie (pakiet dla biur rachunkowych). My zarabiamy nie na wysokiej marży, tylko na skali sprzedaży. Dlatego wspieramy firmy, zależy nam na ich ilości i żywotności.

Firma inwestuje też w nieruchomości...

Moim marzeniem jest, żeby miejsca pracy dla moich pracowników były najlepsze w mieście. I realizujemy je. Zaczęliśmy od nieruchomości w Jeleniej Górze, gdzie mamy filię. Kończymy rewitalizację pięknego stuletniego budynku z czerwonej cegły. W środku urządzamy go loftowo i nowocześnie wyposażamy. Architekci i wykonawcy twierdzą, że nie ma w Jeleniej Górze ładniejszego, bardziej stylowego i wygodniejszego biura niż nasze. Drugą taką nieruchomość kupiliśmy w Legnicy.

Chcemy nie tylko inwestować w budynki, ale też restaurować je, nadawać im blasku i… tworzyć w nich centra biznesowe. Miejsce, gdzie będzie obsługa księgowa, prawna, parę biurek na wynajem, poczta, sekretarka, skarbiec na dokumenty. Sala konferencyjna do spotkań i szkoleń. Jednym słowem powstanie rozbudowana usługa okołobiznesowa, wspierająca biznes lokalnie, w sześciu miastach na Dolnym Śląsku.

Plan działania firmy na najbliższe lata?

Chcemy mieć dominującą pozycję na rynku dostawców oprogramowania dla biur rachunkowych. Dawno już zidentyfikowaliśmy swoje działania i rozwój na trzech polach. Jednym z nich jest oprogramowanie, drugim – wsparcie merytoryczne na poziomie porad i szkoleń, które będziemy rozwijać. Trzecie pole to budowanie portali – już działają Poradnik Przedsiębiorcy, Poradnik Pracownika, powstają kolejne, które będą dostarczały wiedzę księgową, podatkową, prawną dla przedsiębiorców i pracowników. To trzy kierunki, w których będziemy się rozwijali i które są komplementarne – w każdym miejscu możemy proponować i oprogramowanie, i szkolenie, i kontent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane