Optimus przygotowuje cięcia w zatrudnieniu...
...ale polskie firmy informatyczne nie pójdą w ślady zachodnich korporacji
Redukcje zatrudnienia w światowych korporacjach informatycznych raczej nie znajdą przełożenia na polskim rynku. Z jednym wyjątkiem. Wiele wskazuje na to, że największa restrukturyzacja zatrudnienia czeka nowosądeckiego Optimusa.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że dużą redukcję zatrudnienia szykuje nowosądecki Optimus. Z ponad 760 zatrudnionych osób (stan z końca 1999 roku) największy krajowy producent komputerów będzie chciał zostawić około 400. Redukcje będą przeprowadzone stopniowo, tak żeby nie ponosić kosztów związanych ze zwolnieniami grupowymi. Na koniec lutego w spółce było 568 zatrudnionych (na koniec 2000 roku — 605).
— Nic mi nie wiadomo o większych ruchach kadrowych w naszej firmie — twierdzi Marek Maciaś, rzecznik Optimusa.
Planowane przez Optimusa redukcje nie są jednak odpowiedzią na masowe zwolnienia, które objęły zachodnie korporacje (m.in. Intel, Cisco). Restrukturyzację wymuszają słabe wyniki finansowe spółki, zmiany własnościowe oraz konieczność stopniowego przechodzenia z podstawowej działalności, jaką jest produkcja komputerów, do innych działów IT.
Bez zwolnień
Inne giełdowe spółki zaliczane do sektora technologicznego nie przewidują masowych zwolnień. Computerland, który zatrudnia prawie tysiąc osób, zamierza nadal zwiększać poziom zatrudnienia.
— Rozwijanie nowych działów i usług w firmie wymusza wręcz powiększanie zatrudnienia. Prawie połowa naszych pracowników to konsultanci branżowi. Tacy ludzie są bardzo poszukiwani przez firmy informatyczne — twierdzi Michał Michalski, rzecznik prasowy Computerlandu.
Podobnie jest w innych giełdowych spółkach. Redukcji zatrudnienia nie zaplanowały Softbank, Comarch i największa, zatrudniająca ponad 1,4 tys. osób, firma — Prokom.
— Zwolnienia są elementem redukcji kosztów. Patrząc na wyniki i prognozy branży taki proces może dotknąć niektóre firmy. Poza firmami internetowymi kłopoty mogą przeżywać spółki obsługujące sektor średnich i małych przedsiębiorstw. W przypadku Softbanku nie dostrzegamy większego ryzyka i nie planujemy redukcji zatrudnienia — twierdzi Bohdan Garstecki, prezes zarządzający Softbanku, zatrudniający 303 osoby.
Podobnego zdania jest Rafał Chwast, wiceprezes Comarchu.
— Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy redukcje zatrudnienia w dużych korporacjach informatycznych znajdą odbicie na polskim rynku. Dużo zależy od struktury zatrudnienia. 80 proc. naszych pracowników to inżynierowie i informatycy. Nie możemy sobie pozwolić na ich utratę — twierdzi Rafał Chwast.
Comarch zatrudnia 480 osób. Jednak rodzi się pytanie, czy polskie firmy będzie stać na utrzymanie obecnego poziomu zatrudnienia. Ponieważ Comarch, jako jeden z wielu, nie zachwycił wynikami za ubiegły rok, niektórzy analitycy uważają, że jest poważnym kandydatem do redukcji kadr.
Za i przeciw
— Na Zachodzie największe kłopoty mają firmy produkcyjne. Wśród polskich firm IT znacznie więcej jest usługodawców niż producentów. Wzrost bezrobocia, trudna sytuacja makroekonomiczna oraz mniejsze budżety informatyczne mogą negatywnie odbić się na kondycji rodzimych spółek. Jednak nie należy popadać w skrajności. Pod względem informatyzacji wciąż jesteśmy daleko za rynkami zachodnimi i mamy ogromne potrzeby — uważa Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
Przyznaje jednak, że 2001 rok będzie bardzo trudny dla firm informatycznych. Z kilku powodów. Polskie firmy bardzo dużo wydały na informatyzację w 1999 roku, a szacuje się, że amortyzacja sprzętu następuje średnio po trzech latach. Większych nakładów można się więc spodziewać dopiero w 2002 roku. Można przypuszczać, że w związku z wyborami parlamentarnymi nie będzie też dużych kontraktów ze strony administracji i sektora publicznego.
W znacznie gorszej sytuacji są spółki internetowe, które podczas ubiegłorocznej hossy gwałtownie zwiększały zatrudnienie, oferując często bardzo wysokie stawki. Redukcje już dotknęły portal.pl (serwis internetowy TP Internet), Yoyo, Arenę, Poland.com i Ahoja.
— Nie można tego porównywać z firmami informatycznymi. W przypadku serwisów internetowych zwolnienia dotykają głównie dziennikarzy, a nie informatyków — uważa Wacław Iszkowski.
Drastyczne redukcje przeprowadzają też niektórzy dostawcy Internetu. Zwolnienia dotknęły m.in. pracowników Formusa.