Złota 44, najbardziej rozpoznawalny apartamentowiec w Polsce, miał być symbolem świetnie rozwijającej się Warszawy. Był projektowany z rozmachem, a na mieszkanie w nim stać było tylko nielicznych. W rzeczywistości projekt miał wyjątkowego pecha. Wybuchł kryzys, deweloper niemal upadł, a budowę zastopowali sąsiedzi. W rezultacie wieżowiec, który według pierwotnych planów miał być gotowy w 2008 r., pierwszych mieszkańców przyjmie sześć lat później — czyli na początku przyszłego roku. We wrześniu jego deweloper — Orco Property Group — zamierza wrócić do przerwanej dziewięć miesięcy temu sprzedaży apartamentów.
— Budowa Złotej 44 zaczynała się w zupełnie innych warunkach rynkowych. Przez ten czas rynek bardzo dojrzał, klienci mają nieporównywalnie większe wymagania, zanim kupią mieszkanie warte kilka- kilkanaście milionów złotych. Chcą je najpierw zobaczyć, dotknąć, przekonać się o jakości. Już od września będą mieli taką możliwość — mówi Nicolas Tommasini, wiceprezes i dyrektor finansowy Orco. Jeszcze w zeszłym roku spółka informowała, że 30 proc. z 251 apartamentów zostało sprzedane lub zarezerwowane. Jednak przedłużająca się budowa mogła zniechęcać nabywców.
— Obecnie sprzedanych i zarezerwowanych jest nieco poniżej 25 proc. Rzeczywiście kilku klientów odstąpiło od umów, a dodatkowo przeprojektowaliśmy część mieszkań, w wyniku czego powstało 15 dodatkowych. Gotowy budynek będzie miał znacznie więcej udogodnień i lepszy standard wykończenia, niż pierwotnie planowaliśmy. Będzie to bonus dla klientów, którzy z nami zostali — mówi wiceprezes Orco.
Od kryzysowego 2009 r. Nicolas Tommasini odpowiada za finanse spółki. Orco z 678 mln EUR obligacji było wówczas bliskie upadłości i musiało się przed wierzycielami chronić procedurą ochronną sauvegarde. Jego zadaniem była restrukturyzacja zadłużenia. Od początku 2009 r. do połowy 2012 r. udało mu się przeprowadzić częściową zamianę długu na akcje oraz ograniczyć wartość obligacji do 73 mln EUR. Spółka sprzedała kilka nieruchomości i ograniczyła liczbę projektów inwestycyjnych. W ubiegłym roku jej przychody wyniosły 259,6 mln EUR (wzrost o 65 proc. rok do roku), a strata netto spowodowana głównie przeszacowaniem aktywów — 44,9 mln EUR (rok wcześniej 51,5 mln EUR pod kreską). Pozytywny jest 2-procentowy wzrost przychodów z najmu.
— Orco dużo nauczyło się z kryzysu. Nasza strategia dziś jest bardziej konserwatywna, a wartość projektów inwestycyjnych to tylko 25 proc. naszego portfela, podczas gdy w 2009 r. była to połowa — mówi Nicolas Tommasini.