ORESUND WYGRA LOJALNĄ KADRĄ

Rafał Szczepanik
opublikowano: 1999-10-08 00:00

ORESUND WYGRA LOJALNĄ KADRĄ

Szwedzko-duński park naukowy kusi inżynierów niższymi podatkami

PÓŁNOC KUSI: Jon Petersen, dyrektor MIC, zatrudnia wielu obcokrajowców. Jeśli w Polsce nie powstaną podobne parki, nasi inżynierowie mogą poszukać pracy w Skandynawii.

350 kilometrów od Szczecina powstaje region przemysłu zaawansowanych technologii. Szwedzko-duńska inicjatywa może być konkurencją dla Polaków. Zamiast inwestować w Polsce, firmy branży high-tech mogą wybrać Skandynawię. Tym bardziej że duńscy specjaliści są podobno bardzo lojalni wobec swoich pracodawców.

Mikroelectronic Center (MIC) jest duńską firmą badawczą, działającą przy Danish Technical University (DTU), jednej z najlepszych uczelni technicznych Europy. Przedsiębiorstwo działa w formie parku naukowego, wykonującego skomplikowane badania na zlecenie innych przedsiębiorstw.

— Jeśli założymy, że Intel ma technologię z przedwczoraj, to my pracujemy nad tą, która będzie pojutrze — chwali się Jon Petersen, dyrektor MIC.

Parki naukowe, których w Danii jest sporo, nie są stricte firmami komercyjnymi. Istnieją zwykle przy uczelniach lub agendach rządowych, a ich celem jest pobudzanie przedsiębiorczości w innowacyjnych branżach i dostarczanie najnowszych technologii działającym już firmom. Dania, wspólnie ze Szwecją, chce bowiem w rejonie Kopenhagi i Malmš stworzyć region bogaty w firmy z branży technicznej i biochemicznej, przyciągający inwestorów z całego świata i generujący miejsca pracy. Malmš i Kopenhaga zostaną w roku 2000 połączone szesnastokilometrowym mostem i region stanie się jeszcze atrakcyjniejszy. Cały projekt to odpowiedź rządów duńskiego i szwedzkiego na przenoszenie produkcji sprzętu technicznego do taniej Azji. Skoro Skandynawia nie może z nią konkurować ceną siły roboczej, to stawia na nowoczesność i szykuje dogodne warunki prawne.

Konkurencja dla Polaków

Powstający region Oresund może okazać się silną konkurencją dla Polski. Na razie jeszcze nasz kraj może wygrywać niskimi cenami i płacami dla ludzi, ale ta przewaga coraz szybciej zanika. Jeśli więc Polska chce skutecznie zdobywać inwestorów zagranicznych, musi im zaoferować korzystne prawodawstwo, dobrze działający system bankowy i wykształconą kadrę. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w tych kategoriach jesteśmy słabsi od Skandynawów. Trzeba się więc liczyć z tym, że zagraniczni inwestorzy, zamiast lokować swój kapitał u nas, przeniosą go do oddalonej o 350 km od Szczecina Kopenhagi. Duńczykom udaje się przyciągnąć nie tylko tak znane koncerny jak Nokia, Oracle czy Dell Computer. Potrafią zainteresować regionem także mniejsze, ale perspektywiczne firmy.

To właśnie dla potrzeb niewielkich przedsiębiorstw powstał MIC. Zgłaszają do niego się małe innowacyjne firmy zakładane przez pomysłowych inżynierów, którym brakuje kapitału na badania. Często absolwenci DTU mają pomysł na produkt, który z powodzeniem można sprzedać IBM, Apple czy ABB. Jednak stworzenie prototypu i wykonanie niezbędnych testów przekracza ich możliwości. Przychodzą wtedy do MIC z prośbą o udostępnienie laboratorium — głównego zasobu technicznego centrum. MIC często doradza im też we wprowadzeniu produktu na rynek i ocenia szanse powodzenia. Działa więc też także jako inkubator small businessu.

Co piąty to doktor

Region Oresund nie bez powodu postawił na technologie informatyczne i biochemiczne. W okolicy znajdują się uczelnie techniczne, nie brakuje więc specjalistów nawet w najwęższych branżach.

— Gdybyśmy mieli ulokować się w Silikonowej Dolinie, to o każdego informatyka trzeba by było walczyć dwa razy silniej niż tutaj. Poza tym duńscy inżynierowie są bardziej lojalni wobec swoich pracodawców — uważa Tygie Trier z firmy informatycznej Olicom.

Podobnego zdania jest Birger Jurs, development manager w Nokii.

— Zatrudnianie specjalistów od telefonii komórkowej nie jest w Danii problemem, ten kraj ma 15 lat doświadczenia w tej branży — twierdzi Birger Jurs.

Co piąty pracownik Mikroelektronic Center ma doktorat lub przygotowuje się do obrony tego tytułu. Większość załogi ma mniej niż 30 lat, co trzeci jest cudzoziemcem.

— Zagraniczni specjaliści przez pierwsze trzy lata pobytu w Danii płacą tylko 25 proc. podatku dochodowego, czyli połowę mniej niż przeciętny Duńczyk — tłumaczy Christoph Wiese.

Outsourcing przyszłości

Duńskie parki naukowe nie konkurują ze sobą. Oferowanie analogicznych badań przez dwie organizacje byłoby nieopłacalne dla każdej z nich, bo tego typu projekty są niezwykle kapitałochłonne. Parki zajmują się więc kolejnymi fazami procesów technologicznych albo działają w rożnych dziedzinach nauki. Nawet w tak specyficznej dziedzinie zaczyna królować outsourcing, czyli wykonywanie niektórych działań przez zewnętrzne podmioty. Takie rozwiązanie obniża koszty i pozwala na to, by przy danym projekcie pracowali najlepsi inżynierowie. Zdaniem Jona Petersena, tak będą w przyszłości wyglądały prace nad zaawansowanymi technologiami. Outsourcing dotknie nie tylko logistykę czy księgowość, ale także pilnie strzeżone badania naukowe.

MINISTERSTWO INWESTUJE: W Danii istnieje osobne Ministerstwo Badań Naukowych, Informacji oraz Technologii wspierające rozwój parków naukowych. W jednym z nich — RISO National Laboratory — ministerstwo wybudowało nawet reaktor atomowy do badań wielofunkcyjnych. fot. ARC