W nocy z wtorku na środę Orlen podał, że rozpoczął procedurę ogłoszenia dobrowolnego warunkowego wezwania na akcje Unipetrolu. Chce osiągnąć minimum 90–proc. udziału w akcjonariacie czeskiej spółki, a docelowo kupić wszystkie akcje i wycofać spółkę z praskiej giełdy.

Taką transakcję zapowiadaliśmy w "PB">>
– Obecna struktura własnościowa nie pozwala na osiąganie przez PKN ORLEN pełnych korzyści z inicjowanych przez nas w Czechach działań, takich jak doskonalenie efektywności produkcyjnej, sprzedażowej, czy inwestycje w obszarze petrochemicznym. Dodatkowo, ze strony akcjonariuszy mniejszościowych pojawiają się odmienne oczekiwania w zakresie polityki dywidendowej. Dzięki przejęciu pełnej kontroli nad Unipetrolem będziemy mogli w przyszłości w znacznie większym stopniu wykorzystywać korzyści synergiczne realizowane poprzez projekty optymalizacyjne i wzmocnione zarządzanie segmentowe – mówi Wojciech Jasiński, prezes Orlenu i przewodniczący rady nadzorczej Unipetrolu.
Mówiąc o akcjonariuszach mniejszościowych, prezes Orlenu ma na myśli czeską firmę J&T, która jest największym z mniejszościowych akcjonariuszy Unipetrolu (23,7 proc. akcji) i od dwóch lat domaga się wyższych wypłat dywidendy.
Orlen oferuje po 380 koron za każdą akcję Unipetrolu, tj. cenę zbliżoną do obecnego kursu giełdowego spółki. Oznacza to, że dojście do poziomu 90 proc. akcji Unipetrolu będzie kosztowało 3,05 mld zł, a do 100 proc. 4,2 mld zł.
Co na to J&T? Pavel Muchna, reprezentujący spółkę Paulinino z grupy J&T, zapowiedział w rozmowie z „PB”, że „analizuje ofertę”.
- Przedstawimy nasze stanowisko na początku przyszłego tygodnia – mówi Pavel Muchna.
Unipetrol jest największym w Czechach koncernem rafineryjno-petrochemicznym. W jego skład wchodzą rafinerie w Litvinowie i Kralupach, największa na lokalnym rynku sieć stacji paliwowych Benzina (400 stacji) oraz spółka Spolana, jedyny producent PCW i kaprolaktamu na tym rynku.
